Nowe czwartek, 1 stycznia 2009

Zanim strzelą korki od prawie szampanów, zanim szaleństwo lambady ogarnie ciała na parkietach, ja trochę pomarudzę. Tradycyjnie.

Wszystkie szanujące się gazety codzienne i niecodzienne publikują podsumowania ubiegłego roku, statystyki i zwycięzców rankingów, Człowieków Roku, Buble i Majstersztyki, Extraklasy i te pe. Spojrzałam wstecz na mijający rok (to coś nowego, zwykle patrzę naprzód ) i ogarnęła mnie zaduma. Zaduma dotyczy oświaty, oczywiście.

Wydarzeniem mijającego roku będzie zapewne nowe rozporządzenie MEN w sprawie nowej podstawy programowej w całym systemie oświaty. Właśnie na święta się ukazało (zamieszczam w Dokumentach). Trąbić będą anieli na wszystkich forach oraz we wszystkich gazetach, albo odwrotnie, że wielka reforma ci nastaje od nowa. Odnowa. I zaczną znowu od sześciolatków. Na podstawę programową nikt nie zwróci uwagi, no bo kto by się na tym specjalistycznym bełkocie wyznawał! (Ja, ja!) Może o lekturach co ambitniejsi dziennikarze podyskutują. Założę się jednak, że nie zauważą, że Fausta wyrzuciła reforma. To, co zaczął Wielki Roman, dokończyła Minister Hall. Koniec z Goethem, koniec ze “zbójeckimi książkami”. Ale to nieważne, ostatecznie. Ważne jest nowe podejście do nauki - nie jako do obowiązku szkolnego, ale jako do najważniejszej funkcji rozwojowej młodego człowieka.

Kiedy wchodziłam w swoje zawodowe życie, rozpoczynała się debata nad nowym kształtem oświaty. Przekonywano, że nacisk należy położyć na kompetencje, nie na wiedzę, odejść od encyklopedyzmu i szczególików historycznoliterackich na rzecz dyskusji, lektur, żywego opiniowania i w ogóle reagowania ucznia na słowo pisane, nie nudzić - lecz aktywizować młodzież w procesie poszukiwania wiedzy. Że należy pozwolić wybierać uczniom przedmioty w cyklu kształcenia, ich zakres i poziom. A potem przyszła proza życia, czyli trudne lata zmian ustrojowych. Reformę i oświatę diabli wzięli. Została tylko pseudoreforma.

Całe swoje zawodowe życie czułam się nauczycielem zreformowanym. Reforma - to było moje myślenie o uczeniu literatury. Kazać wybierać, skłaniać do autorefleksji, podnosić poprzeczkę, określać swoje wybory i gusty… (Czy pamiętacie, jak zawsze denerwowałam się, kiedy zaczynaliście odpowiedź od “Pisarz X urodził się 24 grudnia …”? Albo jak podawałam trzy wersje tematu lekcji?) Minęło kilkanaście ładnych lat i cóż to? Znowu reforma. Ale teraz naprawdę mamy uczyć po nowemu. Czy możemy mieć nadzieję, że tym razem nie zabraknie na tę reformę pieniędzy? Że pobożne życzenia reformatorów sprzed lat nie zostaną pożarte po raz kolejny przez kryzys gospodarczy, który jak czarna chmura zaczyna rozciągać sie nad krajem? Po dwudziestu latach mówienia o reformie zaczynamy ją może wdrażać? Naprawdę? Pozwolimy uczniowi WYBIERAĆ? Zmienimy kanon przedmiotów i świętych lektur?

Przytoczę, żeby lżej na sercu przed Nowym Rokiem się zrobiło, zdania z rozporządzenia, nawiązujące do nazywanych tak kiedyś kompetencji kluczowych. Tego mamy uczyć:

“Do najważniejszych umiejętności zdobywanych przez ucznia w trakcie kształcenia ogólnego na III i IV etapie edukacyjnym należą:

1. czytanie – umiejętność rozumienia, wykorzystywania i refleksyjnego przetwarzania tekstów, w tym tekstów kultury, prowadząca do osiągnięcia własnych celów, rozwoju osobowego oraz aktywnego uczestnictwa w życiu społeczeństwa;

2. myślenie matematyczne – umiejętność wykorzystania narzędzi matematyki w życiu codziennym oraz formułowania sądów opartych na rozumowaniu matematycznym;

3. myślenie naukowe – umiejętność wykorzystania wiedzy o charakterze naukowym do identyfikowania i rozwiązywania problemów, a takŜe formułowania wniosków opartych na obserwacjach empirycznych dotyczących przyrody i społeczeństwa;

4. umiejętność komunikowania się w języku ojczystym i w językach obcych, zarówno w mowie, jak i w piśmie;

5. umiejętność sprawnego posługiwania się nowoczesnymi technologiami informacyjnokomunikacyjnymi;

6. umiejętność wyszukiwania, selekcjonowania i krytycznej analizy informacji;

7. umiejętność rozpoznawania własnych potrzeb edukacyjnych oraz uczenia się;

8. umiejętność pracy zespołowej.”

Przestańmy w końcu koncentrować się na sześciolatkach. Że za małe do szkoły. Że rączka nierozwinięta i możliwości percepcyjne też nie. Apeluję do wszystkich rodziców, teraźniejszych i przyszłych, żeby dali spokój. Wasze dzieciaki chodzą zapewne teraz do przedszkola, a zanim dojdą do szkoły średniej, świat zmieni się tak bardzo, że nie potraficie sobie tego wyobrazić. Jeśli nie zrobimy jakiegoś odważnego kroku w oświacie, to za rok, dwa, zostaną w szkole (starzy) nauczyciele i ławki. Młodzież wyjedzie do Irlandii, Anglii, Hiszpanii lub gdziekolwiek - uczyć się, studiować i pracować. Żeby jakoś żyć. Bo u nas - można się na razie tylko lenić i nudzić. I, ewentualnie, dla dekadenckiej rozrywki - pić.

Ta ostatnia uwaga tak niechcący nie pasuje tematycznie do Nowego Roku. Akurat dzisiaj w nocy wyskokowy kieliszek jest naturalny i dozwolony, bo to czas karnawału, jakże ważny w kulturze. Zamknijmy stare. Uczcijmy. Strąćmy kilka kropli wina dla starych bogów. Zamknijmy stary rozdział bez żalu. I zacznijmy, o bogowie, coś nowego.

Czego Państwu i sobie na Nowy Rok życzę.

PS: Pisałam przed północą. Zegar na blogu kłamie.