Natura człowieka na chorobie wtorek, 26 października 2010

Kim jesteś?Co roku, kiedy dochodzę z trzecimi klasami do “Jądra ciemności” Conrada, poświęcam się bezproduktywnemu zastanawianiu się nad naturą człowieka. Bezproduktywnemu, bo nic z tych rozważań nie wynika dla mnie na przyszłość.  Co innego, gdybym dochodziła do jakichś fundamentalnych wniosków i próbowała wykorzystać je w życiu.

Rousseau czy Conrad? Który z nich człowieka zdiagnozował trafniej? Dobry z natury, wrażliwy i posiadający sumienie - czy też niedoskonały, zadziwiający, nieprzewidywalny, ale  raczej bestia niż anioł, z wewnętrznym piekłem, z ohydą, z pustką moralną?…

Dlaczego niegodziwcy kradną, dyrektorzy prześladują pracowników, kochankowie zdradzają? Powinnam już przyjąć to jako zasadę świata.  Wrogowie będą knuć przeciw nam, tak jak knuli. Nic ich nie zmieni, nie pokochają nas przecież nagle. Głupcy - nadal będą czynić bezmyślnie, bo przecież nagle nie doznają oświecenia.  A uczniowie będą leniwi i nie sięgną po Conrada. A szkoda…

Takie oto bezproduktywne rozważania snuję, gdy siedzę w domu “na chorobie”. Trza się chyba ogarnąć, bo dłuższe rozmyślania mogą choremu dodatkowo zaszkodzić. :)