Załęcze Wielkie - czyli przeżyć na wycieczce piątek, 12 października 2007

Jestem w Załęczu. Nie ma sieci. Ucięli mi głowę! Piszę więc papierowy raport z wycieczki i wysyłam w butelce SOS.

Dzień pierwszy

Pogoda nam w Załęczu sprzyja. Lasy nad Wartą płoną w jesiennym słońcu. Grzyby można zbierać kosą. Wysypały stadami, rosną nawet pośrodku leśnych dróżek, na trawnikach w harcerskim campusie, na pieńkach i polanach. W koronach drzew ptaszęta ćwiczą głos. Nad polanami unosi się zapach jałowca, sosnowej żywicy i ogniska.

- Proszę wycieczki, zdejmujemy walkmany z uszu, wyłączamy te głośniki, przytargane z Łodzi i słuchamy ptaków!
- A co to są ptaki? - dopytują się młodzi ludzie.
- A po co? - dodają ci bardziej obeznani z fauną europejską.

Po co?

Żeby usyszeć głos lasu, żeby chwilę porozmawiać z własną duszą, z samym sobą, albo też żeby usłyszeć drugiego człowieka. Żeby w ogóle kiedykolwiek jeszcze cokolwiek usłyszeć.

Idziemy na spacer. Warta leniwie wije się wśród pól, wyrzucając piaszczyste łachy na zakrętach. Drugi brzeg - na wyciągnięcie ręki. W jednym miejscu - nurt jest spieniony, bo woda gwałtownie rozbija się o podwodne rafy korzeni, pni i głazów. Słońce zachodzi, łagodny blask złoci czubki sosen. Jest pięknie.

Młodzi ludzie idą szybko. Sportowym tempem osiągamy sklep w Załęczu. Następuje zmasowany atak Hunów na tabory tubylców. Zdobyty zostaje sklep kolonialny, a łupy są bogate: zupki chińskie, sok marchwiowy, kisielek cytrynowy i lizaki. Wszyscy razem mamy 10 lat i dwa miesiące.

Dzień drugi

No to właściwie pominęłam to, co najciekawsze. Noc była … długa. Drzwi kampusu mają, niestety, tę właściwość, że diabelnie skrzypią. Spałam coś ze dwa razy po dwie godziny. W międzyczasie obejrzałam różne ciekawe pidżamki młodzieży. Młodzi ludzie wzięci zostali przez nas - opiekunów - w dwa ognie: ja od strony korytarza, wychowawca od strony okien. Bój trwał do świtu. Obie strony odniosły jednak tylko lekkie obrażenia :)
W nagrodę młodzież dostała bonusowy bieg na orientację. Na plus młodzieży należy policzyć, że podeszła do sprawy honorowo i nie było obijania się.

Wieczorem ognisko. Rozegrał się bezkrwawy pojedynek na znajomość ogniskowych pieśni (repertuar kontra barwa i siła głosu). Zwyciężył profesor. Z wieku mu i urzędu ten zaszczyt należy, ale oddał palmę pierwszeństwa (i szacuneczek) - Wojtkowi, który dzielnie dotrzymywał mu kroku w szantach i hitach wszech czasów. Profesor śpiewał we wszystkich chyba językach, ze suahili włacznie, chyba. Wojtek odpuścił tylko suahili. Moje względy młodzież próbowała zdobyć Baśką, która miała fajny biust. No oczywiście, że się młodzieży udało :) Wieczór zakończyła Pszczółka Maja. Tradycyjnie.

A niebo było rozgwieżdżone, a Droga Mleczna jak namalowana maźnięciem galaktycznego pędzla, a zimno było jak diabli.

Dzień trzeci

Noc była nieco spokojniejsza, co budzi moje podejrzenia, zapewne bezzasadne :) 

W dniu trzecim wędrowaliśmy znowu borem lasem, i to było dobre, ale po drodze, niestety, musieliśmy wysłuchiwać wątpliwej jakości legend i oglądać wątpliwej urody kapliczki i ołtarzyki. Zdaje się, że to teraz obowiązkowy trend w kulturze.

Pominęłam w realcji wiele, ale też i nie myślcie sobie, że nie uczestnicząc w wycieczce można poczuć jej smak i atmosferę. Zapisałam to, co ważne było dla mnie. Inne rzeczy - to rutyna. Ciekawe, co zapamiętali młodzi ludzie?

Przeżyłam. Naśpiewałam się, namaszerowałam, nawdychałam sosnowo upojnego powietrza, zrobiłam kilka zdjęć, które zamieszczę później. Odwiedziłam Załęcze - stare kąty, gdzie zmieniają się ludzie, ale las i rzeka trwają te same. Jestem niewyspana, zmęczona, ale zadowolona. Młodzi ludzie poddani próbie teraz odpowiadają sobie na pytanie, czy z niej wyszli bez uszczerbku na honorze, czy potrafią stworzyć grupę, czy mają strategię zachowań na te trzy lata, czy wreszcie wiedzą, jakie są ich wartości. To już ich dorosły problem. Niech sobie odpowiadają.

Komentarze [70] do “Załęcze Wielkie - czyli przeżyć na wycieczce”

  1. Kacper pisze:

    Też bym tak chciał, też bym chciał… Tylko lepiej jako uczeń. Jako opiekun - to za duża odpowiedzialność, dla mnie.

  2. Awicenna pisze:

    Dawno temu już była moja wycieczka… ale wiele mi po niej zostało.

  3. strzel_ba pisze:

    A co konkretnie, Awicenno? Czy to są ważne rzeczy? czy zgadzasz się ze mną, że takie wycieczki poddają człowieka próbie?

  4. Piotrek pisze:

    Ja nadal żyję tą wycieczką. Pomimo czwartku, piątku i soboty (ach to ślubowanie!), to wciąż myślami wracam do tego wyjazdu. Konkretniej? Do wtorku. A dokładniej do 20:14 kiedy to zaczęło się ognisko. Moje pierwsze (nasze zresztą też) w tym gronie, z tymi wychowawcami. Wtedy to dopiero zdałem sobie sprawę, że dobrze trafiłem. Że powinienem być tu i teraz. Nigdzie indziej. Dla.. =*

    Niebo, fakt - było cudowne :) Lecz i tak wolę sierpniowe, leżąc spokojnie wśród traw na łące. Bez empetrójki, głośników i dzwoniącej co moment komórki.. to jest dopiero urok.

    Dziękuję : )

  5. strzel_ba pisze:

    Chusteczek dajcie mi! Będę się wzuszać :) :) :)

  6. Awicenna pisze:

    Czy poddają próbie? Nie sądzę. Przynajmniej ja nie mam takich wspomnień - a jeżeli mam to nie wycieczka jest ich przyczyną. Natomiast co do ważności pozostałej mi po wyjeździe rzeczy - tak, jest ważna.

  7. strzel_ba pisze:

    No, ale się dowiedziałam :(

  8. Kacper pisze:

    strzel_ba, mówi się, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła…

  9. Awicenna pisze:

    Ktoś kiedyś powiedział, że otwartość i szczerość są dziś towarem deficytowym…

  10. strzel_ba pisze:

    Mówisz, Kacprze, że zawsze będzie podziemie? Że bez zakazanego oowcu nie ma dorastania?

  11. Piotrek pisze:

    Zdaję sobie sprawę, że drugi raz w ciągu 2 dni potrzebuję chusteczek! I tu nie chodzi o sprawy nosowe, tylko o łzy. Raz wzruszenia, a drugie.. szczęścia.

  12. Ania pisze:

    Minął już 3 dzień od powrotu z wycieczki, a ja dopiero teraz, żółwim tempem otrząsam się ze snu i wracam do łódzkiej rzeczywistości. Wydaje się że dopiero co podziwiałam to piękne gwieździste niebo, a już mi przyszło wracać do książek… Cisza (tak, Pani Profesor, były miejsca, gdzie panowała cudowna cisza :) ), zapach lasu i grzybów, brak zasięgu i powtarzane w kółko takty “Smoke on the water”, czasem bardzo dziwnie działa na duszę człowieka… Co piękne, szybko się kończy, prawda? :) Tak jak pisał Piotrek, dopiero po wycieczce gdzieś w czeluściach mroku znikły wątpliwości, co ludzi, z którymi, jak dobrze pójdzie, spędzę 75% z 3 następnych lat życia…

  13. gaspar pisze:

    “Harcerski campus” :D ech, jak bym chciał tam znowu być! :)

  14. feniksA pisze:

    Chyba jestem zazdrosna… My nie mieliśmy takich wycieczek… :( U nas było nudno;/

  15. Paweł pisze:

    Ja też pamiętam Załęcze Wielkie :) Choć grzybów nie pamiętam. Może akurat nie było, a może co innego (kto inny) było mi w głowie ;). Pamiętam za to bieg na orientację z profesorem Wiercińskim. I pamiętam jak jedna z par wróciła już grubo po zakończeniu konkurencji (chyba w trakcie ogniska) (a może nie było ogniska :/ ?)i jakoś nikt nie okazywał większego zdenerwowania.
    Kurcze chyba nie wiele pamiętam z tego wyjazdu.
    Ale nie był on próbą, przynajmniej ja go tak nie odbierałem. Ale to były nasze początki w XII LO ;). Próby były później :)

  16. Radek pisze:

    Jeszcze nie tak dawno, bo w połowie września, to uczniowie zazdrościli studentom, wolnego czasu, wrześniowych wyjazdów w góry i takich tam innych przywilejów płynących z rozpoczęcia życia studenckiego, a teraz to my zazdrościmy uczniom integracyjnych wyjazdów… Jak to w życiu wszystko się szybko zmienia :>
    Ale żeby nie było zbyt sympatycznie nadmienię tylko, że teraz czas się już brać do roboty a z tego co wiem to w tym roku, drodzy licealiści, będzie co… czytać :>

    Carpe Diem

  17. Kacper pisze:

    @strzel_ba
    Wcale tak nie twierdzę. Zawsze w pewnym momencie pojawia się jakiś zakazany owoc, ale akurat do tego przysłowia, czy porzekadła (nie wiem jak to sklasyfikować, a może przysłowie to to samo, co porzekadło?) zawsze miałem ogromny dystans. Tutaj też go nie użyłem serio.

    Nie zmienia to jednak faktu, że na własnej skórze miałem okazję przekonać się, że nadmierna ciekawość w pewnych sytuacjach jest źle postrzegana i może prowadzić do “nieoczekiwanych zwrotów akcji”.

    @feniksA
    Nie zgadzam się! Na pierwszej, integracyjnej, wcale nie było nudno! Na drugiej już trochę gorzej, ale i tak mimo to, że raczej preferuję aktywny wypoczynek, wspominam ją bardzo miło. Czemu według ciebie było nudno? Czego oczekiwałaś od takich wycieczek?

    Takie ogólne pytanie: czy to jakaś tradycja, że każda klasa z XII LO musi pewnego dnia przybyć do Załęcza Wielkiego?

  18. strzel_ba pisze:

    Nie, to nie Dwunastka, tylko pewni nauczyciele wracają do tego miejsca. Tacy, którzy lubią ogniska :)

  19. DaVi(d)nci pisze:

    Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Nauczyciela !!! :)

  20. tmk pisze:

    Nie każda- moja klasa nie była :)

  21. strzel_ba pisze:

    DaVi-witaj! Ktoś pamięta, dziś Dzień Nauczyciela! Pomimo niedzieli :)

  22. Dexter pisze:

    Dołączam się do życzeń! Wszystkiego najlepszego :) mam dziwne wrażenie że moja klasa nigdy nie pojedzie na więcej niż kilku godzinną wycieczkę.. chociażby ze względu na brak wewnętrznej organizacji i chęci współpracy… ale się mówi trudno, ja przynajmniej byłem w Załęczu 3 razy i nie żałuję, fantastyczne miejsce ;)

  23. Michał pisze:

    hmm… nie ma co ukrywac… Wycieczka byla fantstyczna:)A ognisko to juz w ogole bajka… szkoda tylko ze nikt nie znal najpiekniejszych piesni harcerskich:( Ale poza tym drobym uszczerbkiem, playlista byla calkiem przyzwoita:) Dla mnie takze noc byla nieciekawym przezyciem… tym bardziej ze od 1 do 3 w nocy profesor Janicki w moim pokoju dystowal z moimi wspollokatorami o wyzszosci rapidshare nad torrentami… Tragedia

  24. gaspar pisze:

    o, byliście z p. Janickim! Zestaw Strzel_Ba + Janicki = sukces gwarantowany! :)
    PS. Jakie to są najpiękniejsze pieśni harcerskie? Pytam poważnie!

  25. strzel_ba pisze:

    Witaj, Michale! Ech, ten Andrzej to spryciarz. Już on dobrze wiedział, co robi :) I ja też chcę wiedzieć, dlaczego nie śpiewałeś albo nie proponowałeś tych najpiękniejszych pieśni.
    Witaj, Dexter! Dziękuję za życzenia i wracam do sprawdzania jakichś testów. (Gdzie ja miałam głowę, kiedy je robiłam!)
    Ja ci życzę zorganizowania się klasy. Czasem do tego służy jakieś wspólne zadanie, wspólny projekt. Zadać wam coś? :)

  26. Dexter pisze:

    hmm… Może źle to sformuowałem: jesteśmy dobrze zorganizowani, lecz nie zawsze zgodni co do pomysłów, a gdy mowa o wycieczce, najlepiej to widać. Gdy była w zeszłym roku możliwość pojechania na wycieczkę dwudniową to chętnych mogłem policzyć na palcach jednej ręki… ale jak nikt nie proponuje - to cała klasa narzeka..
    ale tak to już jest i chyba trzeba się przyzwyczaić, niektórych rzeczy nie da się zmienić. a wydwało mi się, że wystarczy im powiedzieć że nie będzie przez 2 dni lekcji. naiwność? być może, a być może zbyt mały/duży wybór dałem (ok. 5-8). w zeszłym roku zmarnowaliśmy swoją szansę, a teraz im bliżej matury, tym będzie trudniej coś wywalczyć u wychowawczyni/dyrekcji. może nie powinienem tego tutaj pisać, ale w końcu mamy wolność słowa, czyż nie? w każdym razie nie możemy nie winić wychowawczyni, która do połowy drugiego semestru nie chciała nawet słyszeć o wycieczce mówiąc “nie ufam wam na tyle”.
    ależ się rozpisałem… ;)
    p.s. mam dziwne wrażenie, że takie zdanie/projekt raczej nie uszczęśliwiłby klasy ;)

  27. strzel_ba pisze:

    Zaufanie to bardzo delikatna materia. Ja z własnego doświadczenia wiem, że nauczyciel waha się między totalną naiwnością (Moje dzieci są takie kulturalne, na pewno by czegoś podobnego nie zmalowały), a inkwizytorską podejrzliwością (Tym bachorom nie można ufać, bo na pewno coś knują). Wasza wychowawczyni pewno ma jakieś powody, by skłonić się w kierunku nieufności :) . Albo może nałożyły się jej wspomnienia po innych klasach?
    A czasem taki deklarowany “brak zaufania” jest przykrywką dla nauczycielskiej niechęci do wycieczek. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby nauczyciele grali z uczniami w otwarte karty: Nie mogę z wami pojechać, bo choruję na nerki. Bo mam małe dziecko. Bo nie mogę zostawić domu samego. Bo jestem zmęczona, a wycieczka to dodatkowe godziny pracy. Bo mam kursy w wieczorówce.
    Jakoś tak najłatwiej zrzucić wszystko na karb nieodpowiedzialności młodych ludzi. A przeciez nauczyciel też człowiek i ma swoje prywatne życie, czasem z problemami. dzielenie tych problemów - buduje jakąś więź. Tak sądzę, może naiwnie.
    I jeszcze uważam, że właśnie początek pierwszej klasy jest najbardziej odpowiednim momentem na sprawdzenie, czy klasie można ufać. Nie można nie ufać a priori.

  28. Michał pisze:

    proponowalem ale jakos nikt nie znal… nmnie sie bardzo podoba “Zielony mundur”, “BP”, “Wspolny swiat”, “Kamyk” i “dobranoc” ale ogolnie chyba nie bylo tak zle, co znalem to spiewalem a jak nie znalem to staralem sie spiewac:)

  29. Ania pisze:

    Zaufanie… Tak dużo potrzeba by je zdobyć, tak niewiele, by stracić…

  30. Dexter pisze:

    @strzel_ba
    zgadzam się z każdym słowem. nie można z góry zakładać że młodzieży nie należy ufać bo to młodzież i koniec, kropka. mówią, że na zaufanie trzeba zapracować, ale na całkowity brak zaufania również trzeba zasłużyć i na pewno nie tym że jest się za młodym.

    @Michał
    tak to już jest, że większość harcerskich piosenek znają tylko harcerze bądź pojedyncze osoby ;) ja przyznaje że żadnego z tych tytułów nie kojarze.. :P

  31. Awicenna pisze:

    Haha… młodzież mówi, że trzeba jej ufać - toż to sytuacja jak w paradoksie kłamcy!

  32. strzel_ba pisze:

    Uważasz młodzież i kłamców za synonimy, Awicenno? Paradoks kłamcy to jednak co innego niż młodzieńcze poszukiwanie wolności i łamanie zakazów.

  33. Awicenna pisze:

    Bynajmniej, jednak uważam, że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie. A o paradoksie kłamcy wspomniałem, bowiem w obu przypadkach wszystko sprowadza sie do początkowych założeń - jeżeli ktoś nie ufa młodzieży, to fakt, że ta młodzież twierdzi, że jest godna zaufania tego nie zmieni.

    Poszukiwanie wolności poszukiwaniem wolności, ale moim zdaniem zaufanie a priori może być w realiach szkolnych szkodliwe. Oznaką dojrzałości jest powstrzymanie się od łamania pewnych zasad. Nawet w imię młodzieńczego buntu.

  34. Kacper pisze:

    @Awicenna
    Tak, bycie sędzią we własnej sprawie jest wielce nie na miejscu, ale każdy może być własnym adwokatem. Z resztą może nie przeżyłeś tego na własnej skórze, ale uwierz, że jeśli starasz się cały czas, o czyjeś zaufanie i robisz to szczerze, nie z wyrachowania, po czym nadal słyszysz ciągle, że jesteś “taki nieodpowiedzialny i nie można ci ufać”, to nie można zrobić już nic, oprócz bronienia się słowami.

    “Oznaką dojrzałości jest powstrzymanie się od łamania pewnych zasad.”, a to przepraszam bardzo, jak ma pokazać to klasa, która jest w szkole od miesiąca (mówimy tu o przypadku klasy pierwszej)?

    I zgadzam się ze strzel_bą, że najłatwiej jest zrzucić winę na kogoś innego. Wyrzutów sumienia wtedy też nie ma. Mały kredyt zaufania należy się każdemu (mały!). To, co z nim zrobi - to jego sprawa.

    P.S. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Nauczyciela! Pamiętałem, naprawdę pamiętałem! Jeszcze w piątek…

  35. strzel_ba pisze:

    Zgadzam się z Awicenną, że w warunkach szkolnych o zaufanie trudno. Ale też nie można traktować młodych ludzi jak seryjnych morderców :) Ja jestem wyznawcą poglądu, że akcja rodzi reakcję (to chyba tak po fizycznemu jakoś, coś dla was), czyli że np. dobro rodzi dobro, prawdomówność rodzi prawdę itd.
    Z drugiej strony zadaniem szkoły jest stawianie was - młodych - w sytuacji próby. To po to robimy np. klasówki z rozwiązywania zadań. A zadania życiowe, moralne - rozwiązuje się na klasówkach i nie na klasówkach. Nie musicie wiedzieć, jak często was sprawdzam. Ważne, że coś z tego wypływa dla was. Porażki bywają kształcące, wpadki uczą, niepowodzenia hartują.
    Czuwaj :)

  36. Awicenna pisze:

    Kacprze, odpowiedź na Twoje pytanie jest prosta - klasy pierwsze na wycieczkę jadą albo wiosną, albo już jako klasy drugie :)
    Jeżeli ktoś nie chce Cię obdarzyć zaufaniem, machasz na niego ręką wcześniej czy później - im szybciej tym lepiej. A życie toczy się dalej.

    Kto pisze o traktowaniu młodych ludzi jak seryjnych morderców? Najpierw wpoić im odrobinę dyscypliny i zasad, później pozwolić im korzystać ze względnej swobody.

    Porażki bywają totalne, wpadki bolesne, a niepowodzenia deprymujące. Oczywiście to nie znaczy, że należy tworzyć jakiś klosz - wręcz przeciwnie, ale żeby sobie z taką porażką poradzić i wyciągnąć odpowiednie wnioski też trzeba pewnej dojrzałości. A ta w wypadku młodych ludzi kształtuje się z roku na rok, o ile nie z miesiąca na miesiąc.

    Na dobrą sprawę (choć zdaję sobie sprawę, ze może zaczynam kolejny offtop) moim zdaniem w ramach liceum powinien być uwzględniony krótki kurs filozofii - i to zawierający nie tylko stawianie pytań czy logikę, ale może przede wszystkim systemy etyczne i moralne - choćby w wielkim skrócie. To dałoby do ręki młodym ludziom solidny aparat do refleksji.

  37. gaspar pisze:

    @Michał: “Zielony mundur” jakoś tak głupio brzmi wśród ludzi, którzy munduru nie noszą ;-) A reszta faktycznie jest fajna, taka ogniskowa właśnie. Jesteś związkowy czy tak znasz przez przypadek?

    Ja uwielbiam piosenkę występującą pod setką chyba tytułów, w tym “Makatka”, “Kolekcja ideałów”, “ideały”, “Na ścianie masz”, “Ramię pręż” i tak dalej, ale to też niektórzy uznają za obrzędówkę ;)

  38. feniksA pisze:

    Kacprze! Pytasz czego oczekiwałam? Czegokolwiek! Może faktycznie trochę przesadziłam. Jednak powiem Ci tyle, że z pierwszej pamiętam głownie kłótnie dotyczące naszej immatrykulacji, a z drugiej brak organizacji.

    PS:Chociaż piramidy nam wychodziły:D

    PS2: Zresztą, jak dobrze pamiętam, też narzekałeś na druga wycieczkę… ;)

  39. Piotrek pisze:

    Słowa Ani:
    “Zaufanie… Tak dużo potrzeba by je zdobyć, tak niewiele, by stracić…”

    Po wycieczce mamy już pewną aurę zaufania. Nie mówię tu oczywiście, o jakiś sekretach schowanych gdzieś bardzo głęboko w sercu. Często nie chcemy się nimi dzielić, chociaż.. no właśnie, czy czasem nie jest nam lżej, jeżeli ktoś komu ufamy, wie o tym?

    Dla mnie trzymanie się za rękę z osobą, która siedzi na ognisku obok mnie jest już oznaką zaufania. Zapewne powiecie, że małego - fakt, małego. Ale ono jest. Żyje w Nas i będzie się rozwijać. Tu znów =* dla..

  40. Ania pisze:

    Piotrek, na prawdę Cię podziwiam. Ja nie potrafię zaufać w 100 %. Nikomu. Dziwne? Może…

  41. Kacper pisze:

    @Awicenna
    W XII jest o ile wiem coś takiego jak wycieczka integracyjna i klasa musi się bardzo postarać, żeby na nią nie pojechać w październiku na przykład.

    @feniksA
    Tak, narzekałem na drugą bo nie była jakaś mega ekstra, super i w ogóle, ale była - to się liczy; spędziliśmy trochę czasu ze sobą.

    A z pierwszej pamiętam raczej rozmowy o wszystkim i o niczym i poznawanie ludzi, niż spory o immatrykulacje. Były, ale szybko wyleciały mi z głowy. Przecież w takich dyskusjach też poznaje się ludzi, nieprawdaż?

    @Awicenna
    No niestety znów nie mogę (nie chcę?) się z tobą zgodzić. Staram się być optymistą, ale już widzę, jak szczytna idea przeradza się w jedną wielką pomyłkę, w lekcje, na których uczniowie śpią, albo uczą się bez sensu regułek na pamięć, historii, dat, filozofów, kto był czyim uczniem… Chyba nie o taką “filozofię” ci chodziło? Mogłoby z tego wyjść coś podobnego do wychowania patriotycznego. Tego chyba musi się każdy nauczyć we własnym zakresie.

    Według mnie filozofia pojawia się na każdej po kolei lekcji, jako sztuka przetrwania, rozmawiania, dochodzenia do wspólnych wniosków i kompromisów - z nauczycielami, z kolegami z grupy, etc. Filozofia to umiejętność myślenia, a tego przecież z założenia uczą szkoły, całe, a nie tylko zajęcia z filozofii.

  42. Kacper pisze:

    Bez sensu mi się poszatkowało przez nieuwagę.

  43. Piotrek pisze:

    Droga Aniu,
    Nie jest tak, że ufam każdemu bezgranicznie. Zawsze jest po prostu kilku “szczęśliwców” (zależy od punktu widzenia), którzy mnie znają. Na wylot praktycznie. Potrafią odczytać mój nastrój , nawet kiedy nic do niech nie mówię. Zwą się oni przyjaciółmi. Zawsze dla dziewczyn otwieram się szybciej, niż dla chłopaków. Takie.. większe zaufanie? Nie wiem jak inaczej to nazwać.

    Kilka razy “przejechałem się”.. nie było to miłe.. ba! wręcz przykre.. Tak dowiedzieć się, że o wszystkie sekrety były puszczane dalej.. : (

  44. Ania pisze:

    Piortek,wg mnie warta podziwu jest Twoja odwaga, wciąż potrafisz odważyć się i zaufać, powierzyć komuś, coś co jest dla Ciebie cenne :)

  45. gaspar pisze:

    @Ania: Szczerze Ci współczuję. Naprawdę. Straszne musi być takie życie bez zaufania.

  46. Ania pisze:

    @gaspar
    Gdzie napisałam, że żyję całkowicie BEZ zaufania?? To nie jest tak… Co innego zaufać, a co innego ufać bezgranicznie, zdradzić, tak jak pisał Piotrek, komuś swoje najgłębsze sekrety… Nawet przyjaciele nie mogą znać wszystkiego…

  47. Dexter pisze:

    “Nawet przyjaciele nie mogą znać wszystkiego…”
    Popieram. Jeszcze nie spotkałem takiej osoby, której mógłbym powiedzieć absolutnie wszystko.. czuję się w obowiązku zacytować tutaj wiersz Adama Mickiewicza:
    Stopnie prawd
    Są prawdy, które mędrzec wszystkim ludziom mówi.
    Są takie, które szepce swemu narodowi;
    Są takie, które zwierza przyjaciołom domu;
    Są takie, których odkryć nie może nikomu.

    Oczywiście, moim zdaniem życie bez zaufania jest pozbawione kolorów, a nawet i sensu. Ale są rzeczy których nie będę w stanie powiedzieć nikomu..

  48. Awicenna pisze:

    Kacprze - nikogo nie można nauczyć na siłę. Ale tak czy inaczej nawet to wkuwanie formułek (po co daty?) poszerza horyzonty - wiesz czym się różni epikureizm od hedonizmu? Albo jakie kryteria moralne możemy wykorzystywać podejmując decyzję? Może wiesz. Ale zorientowanie się w tym co inni łebscy ludzie wymyślili parę/parędziesiąt/setki lat temu na pewno nie zaszkodzi, a może skłoni młodych ludzi do spojrzenia na świat i swoje poglądy z nieco innej perspektywy.

    Filozofia to istotnie umiejętność myślenia, ale ja optuję za wiedzą o historii filozofii, o tym co już wymyślono. Pewien fizyk napisał w swojej książce, ze cała europejska filozofia i nauka, to tylko kilka przypisów do Platona i Arystotelesa.

    Może masz rację i próba zainteresowania nastolatka hedonizmem, cynizmem czy stoicyzmem jest bezcelowa…

  49. Kacper pisze:

    Może trochę niejasno się wyraziłem. Nie twierdzę, że próba zainteresowania nastolatka, nazwijmy to ogólnie - filozofią jest bezcelowa, ale po pierwsze trzeba znaleźć odpowiednich ludzi: z misją, pasją i chęcią nauczania i przekazywania tego, co sami wiedzą; robiących to głównie dla przyjemności, w dalszej kolejności dopiero dla pieniędzy. Po drugie trzeba wiedzieć CO tak naprawdę może się takiemu człowiekowi przydać, co go zainteresuje i JAK go tym zainteresować - z tym sobie prawdopodobnie poradziliby ludzie opisani przeze mnie kilka linijek wyżej. Tyle, że znaleźć takich…

  50. Awicenna pisze:

    To samo można powiedzieć o każdym innym przedmiocie.

  51. gaspar pisze:

    Akurat hedonizmem to młodych chyba można zainteresować ;-)
    A ja spotkałem taką osobę, której ufam bezgranicznie. I bardzo się z tego cieszę.

  52. Awicenna pisze:

    Skoro tak, to czemu nie przedstawić im też tez Epikura? ;)

  53. Kasia pisze:

    Jejku! Załęcze!!! Jak cudownie - ognisko, cisza, spokój…grzybów Pawle też nie pamiętam. A parą, o którą się ponoć nikt nie martwił (nieprawda! może Ty się nie martwiłeś, bo to raczej wówczas ktoś Twoją głowę zajmował) byłam ja z Majką … Czyli para bez podtekstów!!!
    Tak, zgubiłyśmy się - cóż, z moją przynajmniej orientacją do tej pory zbyt ciekawie nie jest ;)
    Ale jak ja Wam wszystkim zazdroszczę!!!
    Pierwsza klasa liceum, te podniosłe nastroje, oczekiwania, nadzieje, wątpliwości, nowości…

    Basiu! Jednak ma swoje zalety bycie belfrem …

    Ja w te wakacje wdychałam raczej tylko łódzkie i okołołódzkie powietrze i zapewne dopiero po “rozpakowaniu” w przyszłym roku uda nam się dokądś udać…

  54. Piotrek pisze:

    “Piotrek,wg mnie warta podziwu jest Twoja odwaga, wciąż potrafisz odważyć się i zaufać, powierzyć komuś, coś co jest dla Ciebie cenne”

    To chyba dlatego, że inni też mi ufają (nie wiem oczywiście w jakim stopniu). Zależy mi na tym i zawsze do tego dążę. Żeby każdy wiedział, że można do mnie przyjść o każdej porze dnia i nocy. I pomogę.

  55. strzel_ba pisze:

    Kasiula! A czy ty wiesz, że ja nie pamiętam, że to byłyście wy z Majką? Jak to pamięć ludzka wybiórcza jest… A wydawało mi się, że pamiętam wszystko, hm, hm, a w każdym razie klasowe pary :) Ja, więc, Kasiu przeżywam na nowo to wszystko. I nadal z tymi samymi emocjami.

    P.S. Czekam na jakieś wieści, gdyby co :). Choćby kopertę mailową. Pozdrawiam sercecznie.

  56. Marta pisze:

    I jak sie Pani podoba końcowy wygląd Chochola? Nie mogę zapytac osobiście, bo mnie przeziębienie dopadło niestety.
    Jak ktoś jeszcze ma ochotę zobaczyć to zapraszam - http://chocholgazetka.prv.pl/ (made by mały kawałek 3b ;))

  57. strzel_ba pisze:

    Może być. :) Jeszcze nad tym zawsze można popracować. Przede wszystkim - musi być strona z autorami :)))
    Zdrowiej szybko!

  58. ftimsiak pisze:

    Widzę, że temat przyjażni i zaufania został poruszony w komentarzach. Ja mam kilka zaufanych osób, kilkoro przyjaciół, którym mogę ufać niemal bezgranicznie i na których nigdy się nie zawiodłem. Nie znaczy to jednak, że mówię im o wszystkim. Chociaż czasem wynika to z faktu, że nie wszystkim chę ich obarczać. Tym bardziej, że wbrew powszechnym opiniom, chyba jestem introwertycznym typem
    Co do wycieczki - to sądząc z opisu - była całkiem udana. Tylko pozazdrościć. Ja ostatnio mam coraz mniej czasu na takie dłuższe wypady. No cóż - z czasem tak niestety bywa, jak się ma dużo na głowie. I tak sięcieszę, że szef pozwolił mi wziać 2 dni wolnego, dzięki czemu mogłem się pobawić w statystowanie w reklamie pewnego napoju chmielowego. Pierwszy dzień za mną i nie było źle. Spotkałem kilku dawnoniewidzianych znajomych. Nowe ciekawe znajomości to kolejny atut tego typu “imprezy”.

  59. strzel_ba pisze:

    To mi się podoba. Z jednej strony poważny człowiek, pracujący w poważnej firmie, z drugiej - pomysł zupełnie od czapy: postatystować w reklamówce! Moja krew :) Dzieciaki, życie ma tyle barw! Korzystajcie z nich wszystkich, a przynajmniej z wielu, z takich, które mogą przynieść wam jakieś ciekawe doświadczenia, nowe znajomości czy umiejętności.

  60. Dorota pisze:

    Jechałam dzisiaj na uczelnię, po drodzę kupiłam gazetę.

    Otwieram, przeglądam, a tu na 27 stronie artykuł o tej stronie! :) i znajomi ludzie, i znajoma Pani Profesor. Gratuluję! :)
    Wydział Prawa i Administracji pozdrawia :) Jeszcze do Dwunastki wrócę, chociażby po to by znów móc obejrzeć interpretacje klas pierwszych odnośnie mitów.

    I z sentymentu :)

  61. strzel_ba pisze:

    Mądra psychologia mawia: “Bez korzeni nie ma skrzydeł”.
    Jeśli już znacie swoje korzenie, to teraz możecie tworzyć i się rozwijać. Wysokich lotów!

    P.S. A artykuł - sprawił mi radość, to prawda. Ostatecznie napisano o nas w gazecie, nie?

  62. Kacper pisze:

    A w jakiej gazecie? Bo czuję, że coś przegapiłem, a ja po prostu rzadko mam w domu papierowe gazety…

  63. Ania pisze:

    @ Kacper Artykuł był w Ekspresie Ilustrowanym 19 pazdziernika :)

  64. strzel_ba pisze:

    No, faktycznie, nie napisałam: piątkowe wydanie “Ekspressu Ilustrowanego”, str 27.
    Można poszukać na
    http://egazeta.express.lodz.pl

    - w kalendarzu: dn. 19.10. str 27
    (pełny adres był za długi, rozsadziłby mi ramy blogu :)

  65. gaspar pisze:

    Do skracania adresów polecam http://www.tiny.pl - zna Pani? :)
    Gratuluję udziału w jakże poczytnym łódzkim medium! :) Pozdrawiam wyjątkowo z Łodzi.

  66. strzel_ba pisze:

    Co chcesz od Ekspressu :). Najpierw byłam w Radiu Łódź, potem w ogólnopolskiej Trójce. “Wyborcza” wywiad zrobiła, ale nie zamieściła.
    Podejrzewałam, że z okazji zbliżającego się Dnia Nauczyciela koniecznie media chcą mieć jakiś materiał okolicznościowy, no ale w końcu wywiad wyszedł po okoliczności - i też dobrze.
    Teraz zrobimy skok na telewizję. No a potem to już tylko holyłód. Lecę się pakować. :) :) :)

  67. Paweł pisze:

    Strzel_ba byłaś w radiowej Trójce? Słucham jej na okrągło i to przegapiłem :( Kiedy, w jakiej audycji?
    Proszę o wyjaśnienia. Takie rzeczy się nagłaśnia wśród znajomych !!! i skromność nie jest tu usprawiedliwieniem :)
    @Dorota
    Studiujesz prawo czy administracje? Jestem absolwentem tego zacnego wydziału. A nie wielu dwunastkowiczów się tam wybiera :)

  68. gaspar pisze:

    Uau, Trójka to jest coś. Zresztą w ogóle radio jest fajną sprawą.

    A od EI chcę tylko tyle by nie pisało bzdur o komunikacji. Polecam na przykład taki fragmencik:

    Starsze osoby zazwyczaj nie widzą ani godziny wybitej na bilecie, ani tej którą wskazuje tramwajowy czy autobusowy zegar. A przebudowa centrum miasta sprawia, że pojazdy MPK nie jeżdżą zgodnie z rozkładem. Wystarczy przekroczyć czas jazdy o minutę, by zostać komunikacyjnym przestępcą. Naszym zdaniem, na czas remontu MPK powinno powinno zawiesić działanie kontrolerów.

    Jeśli ktoś robi notkę o kontrolach i nie wie, że realny czas jazdy nie ma żadnego wpływu na ważność biletu, a MPK nic do kontroli biletów, to gratuluję kompetencji.

  69. strzel_ba pisze:

    O bytności w Trójce wiem tylko z przekazów i sms-ów ludzi, ktorzy mnie słyszeli. Zakładam, że wiedzą, jakiej stacji wtedy słuchali :) Ten wywiad robiła jednak para współpracujących dziennikarzy: z Radia Łódź i z “Wyborczej”. Gdyby ktoś chciał posłuchać, to Rafael zapisał:

    http://www.speedyshare.com/779572437.html

    A w EI był drugi wywiad. Ze zdjęciami :) Jeszcze chyba nie byłam zbyt przytomna, bo poprzedniego wieczoru wróciłam z wycieczki.

  70. Dorota pisze:

    Paweł > najpierw się wzięłam za administrację, za rok chcę zrobić podejście do prawa. Ale nie wiem czy to dobre wyjście. Uważam, że program administracji jest ciekawszy i bardziej rozwojowy :)
    A artykułem pochwaliłam się całej rodzinie i sąsiadom :) Wszak Dwunastka nie tylko elitarną szkołą jest. Ale jak widać nowoczesną i pionierską jeśli chodzi o tego typu strony :)
    Pozdrawiam raz jeszcze :)

Zostaw komentarz