Agresja piątek, 2 lutego 2007

Lenistwa ciąg dalszy. Nawet nie zajrzałam do klasówek. Duch buntowniczy we mnie się obudził i założył związki zawodowe. Od razu dwa. W obronie praw pracowniczych niewolniczo wykorzystywanych duchów wewnętrznych. Ponieważ w głębi serca przyznaję mu rację, musiałam pójść na kompromis i podpisać porozumienie: przez tydzień żadnego sprawdzania.
W międzyczasie oglądam siatkówkę i piłkę ręczną, której zresztą nie lubię. Gdzie szczypiorniakowi do elegancji siatkówki! No ale Polacy grali o finał, musiałam więc z patriotycznego obowiązku pokibicować. I zadumałam się nad męską naturą…. Tak, tak, proszę państwa. Kiedy ogląda się konkursy piękności na wybiegu, rozmyśla się nad tajemnicą piękna ciała kobiety; kiedy ogląda się mecze sportowe, dochodzi się do wniosku, że jak faceci nie otłuką sobie facjaty, to im czegoś w życiu brakuje. Tym bardziej ugruntowałam swoją miłość do siatkówki, jako dyscypliny cywilizowanej, polegającej na inteligencji rozegrania, dynamice zbić, piękna parad w ataku i sprawności w obronie. Siatkówka to dyscyplina polegająca na szybkości i harmonii zarazem. Nawet faceci są jakby foremniejsi, przystojniejsi. Pod siatką też iskrzy, też czasem skaczą sobie do oczu, ale zasada decorum obowiązuje: bez kontaktu z wrogiem, bez przelewu krwi, bez szarpania się i nawet bez agresywnego zaglądania sobie w oczy. Ktoś to mądrze wymyślił. Zostało piękno sportu, jest widowisko, nie ma przemocy. W tym kontekście obyczaj stawiania naprzeciw siebie zawodników przed walką bokserską - wygląda co najmniej groteskowo. Dwaj zwaliści faceci z połamanymi nosami (w szlafrokach zresztą!) patrzą sobie głęboko w oczy i zioną nienawiścią. (Mają się tak napatrzeć, żeby znienawidzieć? Ale to było w komedii Chęcińskiego! Nie w życiu!) Przypomina to szczucie na siebie psów albo podniecanie kogutów przed walką. Ale, niestety, dotyczy przecież ludzi, jakże uprzedmiotowionych, jak poniżonych w tym uprzedmiotowieniu. A wokół rozentuzjazmowany tłum, drący się wniebogłosy, dający swoje przyzwolenie na mord w biały dzień .

Człowiek jest bestią, a instynkt mordu nie tylko tli się w nim pomimo kagańca kultury, ale powiedziałabym, że płonie wielkim płomieniem, tym większym, im ten kaganiec piękniejszy.
Przepraszam piłkarzy ręcznych, bohaterów zaraz naszych narodowych (nawet jeśli nie wygrają z tymi Niemcami w finale), ale właśnie ich dyscyplina, oglądana jedynie przez chwilę i świeżym okiem, skłoniła mnie do tych rozmyślań o agresji.

Zostaw komentarz