Rozlane mleko sobota, 10 listopada 2007

Dzisiejsza prasa znów donosi o Dwunastce. I to nie jest dobra wiadomość.

Nie mogę pominąć milczeniem ostatniego szkolnego wydarzenia, bo przecież do komentowania szkolnych wydarzeń powołałam mój blog. Jest mi jednak bardzo ciężko, niezręcznie i w ogóle. W skrócie, rzecz miała przebieg następujący.
Dyrektor naszej szkoły przeprowadził ankietę dotyczącą wiedzy historycznej o zjawisku ludobójstwa i o jego obszarach. Następnie wywiesił na szkolnej tablicy ogłoszeń analizę tej ankiety. W analizie zwrócił się do uczniów w języku “moralnej odrazy”, zapowiadając publiczne upokarzanie wszystkich tych, którzy kiedykolwiek w przyszłości pomylą się w prawidłowych odpowiedziach na pytania. Poruszona młodzież wystosowała również list do dyrektora. Ktoś wezwał media.

Nie będę komentowała słów dyrektora. Wypowiedź w tej sprawie należy się panu dyrektorowi bezpośrednio od nauczycieli. Chciałabym jednak skomentować coś, co wszyscy wokół w ogóle pomijają.

Zasmuca mnie, że my - nauczyciele Dwunastki, zostaliśmy przez obie strony kompletnie pominięci w tym kuriozalnym “procesie komunikacji”. Zadziwia mnie, że nowy dyrektor placówki nie zasięgnął informacji, nie skonsultował się z żadnym przedstawicielem grona pedagogicznego, w tym z pedagogiem szkolnym, wychowawcami lub katechetą, jeśli zamierzał oceniać moralność młodzieży. Niepokoi mnie jednak także, że uczniowie pominęli klasowych wychowawców, że musieliśmy się sami dopytywać, o co tu chodzi. Przeraża mnie natomiast zupełnie to, że zamiast jakiejkolwiek akcji w obrębie szkoły, sprawa została podana do wiadomości mediów i otrąbiona na cały świat. Wnioski są dla mnie przygnębiające.

Ani dla dyrektora szkoły, ani dla młodzieży nie jest ważne nasze - nauczycielskie zdanie w tej sprawie. A przecież to my borykamy się na co dzień ze wszystkimi wychowawczymi poblemami, jesteśmy bliżej niż dyrektor spraw uczniów, z kolei bardziej niż uczniowie potrafimy zachować trzeźwą głowę i wyważyć racje. Okazuje się, że jesteśmy z jednej strony smutnymi wyrobnikami, wykonującymi polecenia, realizującymi pomysły i zamierzenia dyrekcji, z drugiej - kompletnie niepotrzebnym młodzieży balastem szkolnym.

Druga sprawa to równie smutna refleksja nad wzorcami świata dorosłego: żeby dobić się jakiejś sprawiedliwości, zaprotestować przeciw naruszaniu prawa - sięgamy po media, wierząc w ich siłę przebicia, zamiast wierzyć w samo prawo.

Komentarze [116] do “Rozlane mleko”

  1. Kacper pisze:

    Właśnie pisałem do Pani maila z prośbą o jakiś komentarz w tej sprawie a tu proszę, komentarz pojawił się sam!

    Od końca: tak niestety jest, że często w konfliktach władza-podwładny ten drugi jest od razu na przegranej pozycji. Nawet, jeśli idzie o słuszną sprawę. Wtedy często sięga się po media, w nadziei na to, że jeśli sprawa zostanie nagłośniona “władzy” zrobi się po prostu wstyd i jakoś spróbuje załagodzić sytuację.

    Rzeczywistość często bywa przygnębiająca, ale w moim mniemaniu to, że nauczyciele w całym tym sporze zostali pominięci to raczej wina dyrektora, nie uczniów i nie miałbym za to pretensji do uczniów. Gdyby dyrektor zastosował zasadę “wasal mojego wasala nie jest moim wasalem” wtedy informacje przepływałyby za pośrednictwem nauczycieli i wszystko byłoby ok, prawdopodobnie nie powstałaby taka “analiza” wyników ankiety a i uczniowie nie odpowiadaliby bezpośrednio dyrekcji, ale skonsultowaliby się z nauczycielami i być może to nauczyciele wzięliby na siebie rozmowę z dyrektorem, albo przynajmniej ustaliliby z uczniami jakąś wspólną wersję odpowiedzi na pismo dyrektorskie. Ponieważ jednak pewien szczebel (nauczyciele) w hierarchii szkolnej został pominięty, wyszło jak wyszło i uczniowie poczuli się zobowiązani do napisania odpowiedzi we własnym zakresie - przecież w końcu to do nich ten tekst był skierowany.

    Jeśli chodzi o język użyty do napisania odpowiedzi, to powiem jedynie, że nie był dla mnie zaskoczeniem i po prostu pisał to ktoś, kto mówi to, co myśli i (jeszcze) nie boi się nowej dyrekcji. Do poprzedniej prawdopodobnie taka odpowiedź w ogóle nie zostałaby wystosowana. To mógł być jeszcze jeden z czynników.

    Jeśli chodzi o samą ankietę. Ankiety przeprowadza się przeważnie po to, żeby dowiedzieć się czegoś o pewnej grupie społecznej a później w oparciu o wyniki ankiety dostosować swoje działania do tej grupy i pokierować nią tak, żeby otrzymać odpowiedni skutek. W każdym razie na pewno nie po to, żeby później “objechać” uczestników ankiety! Ankieta ma być przecież informacją dla przeprowadzającego ankietę. No chyba, że klasówkę na której nie trzeba się podpisać nazwiemy ankietą…

    Mój pierwszy, dość radykalny wniosek: nowy Pan dyrektor albo nie wie do czego służy ankieta, albo postanowił użyć jej po swojemu.

    Jeśli natomiast chodzi o samo opracowanie ankiety, to warto chyba zwrócić uwagę na:
    1. Argument, że 20 kwietnia urodził się Hitler i sam Pan dyrektor - czy Pan dyrektor sugeruje, że sam ma coś wspólnego ze zbrodnią ludobójswa? Takie było moje pierwsze skojarzenie. A Hitlera też nie łączyłbym z Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa, bo ludobójców było jednak o “kilku” więcej, niż on.
    2. Do nieuważnego przeczytania każdy ma prawo - to jego sprawa. Na maturze jeśli nie zda przez nieuważne przeczytanie pytania - to też będzie tylko i wyłącznie jego problem. A cztery wykrzykniki użyte na końcu zdania… podobno ludzie, którzy używają więcej niż trzech pytajników lub wykrzykników mają problemy ze sobą, lub kompleksy, nie pamiętam dokładnie, ale jakoś tak to było…
    3. Nie wierzę, że którykolwiek z uczniów XII LO nie uznaje ludobójstwa. Po prostu dla niektórych obchody z pompą, szopki różnego rodzaju, kwiaty i “akademie” są bezcelowe. Przeważnie uważają tak ludzie, którzy naprawdę rozumieją o co w tym chodzi, lub zupełni ignoranci. O tych drugich się nie będę wypowiadał. Wielu jest jednak takich, którzy uważają, że takie obchody “dla upamiętnienia” są naprawdę potrzebne, ale tak naprawdę nie wiedzą dlaczego. Jest to przede wszystkim dla nich uspokojenie duszy i wyrzutów sumienia. Jakby nie było jesteśmy ludźmi, a to przecież “ludzie ludziom zgotowali ten los”, powinniśmy mieć wyrzuty sumienia. Ale jest to najłatwiejszy sposób uwolnienia się od nich - odbębnić raz do roku szopkę i mieć z głowy, nie wiedzieć nic na temat danego wydarzenia. Byle do przodu, byle dalej, byle bez myślenia… Pełno pustych słów i hołdów składanych przez ludzi nie mających pojęcia o co tak naprawdę chodziło. Przerażające. Nie jestem przeciwnikiem takich obchodów, ale Z GŁOWĄ! Dlatego też nie podobał mi się “Katyń” w wykonaniu Wajdy… Wydał mi się też trochę taki odbębniony, chociaż im więcej czasu mija odkąd go obejrzałem, tym mniej krytyczne mam zdanie na jego temat.

    Uogólnianie wyników też nie było najlepszym pomysłem. W dodatku równanie w dół. Nie od dziś wiadomo i mówią o tym wszyscy psycholodzy i psychiatrzy, że lepiej działa “jesteś świetny, ale mógłbyś to zrobić szybciej”, niż “nic ci nie wychodzi!” Tym bardziej, że dyrektor sam powiedział “80% młodzieży nie wzbudziło mojej odrazy, a część wypowiedzi napełniła mnie nawet dumą”. W takim razie Panie dyrektorze było to bardzo niepedagogiczne i niesprawiedliwe.

    Domyślam się, że moja wypowiedź będzie bardzo kontrowersyjna i bardzo przepraszam, że u Pani profesor na blogu, ale temat został poruszony, więc też chciałem się wypowiedzieć… Poza tym uważam, że uczniowie mieli prawo się poczuć urażenie taką wypowiedzią dyrektora, który w ogóle nie zna szkoły i uczniów - pracuje tu dopiero przecież dwa miesiące!

  2. strzel_ba pisze:

    Temat został poruszony i masz prawo się wypowiedzieć. Każdy z nas ma prawo mówić, bo nie jesteśmy rybami.

  3. Kamil Tahirow pisze:

    Pan Dyrektor zabił się własną bronią. Straszył publicznym upokorzeniem, został publicznie ośmieszony. Jego tłumaczenia są nieprzekonujące i po prostu śmieszne. Nie mam pojęcia jak jest naprawdę, ale wyobraźnia nasuwa mi jeden obraz Pana Dyrektora. Czytelnicy Wyborczej w powyborczym entuzjazmie również zaszufladkują Pana Dyrektora…

  4. Awicenna pisze:

    Na początek prośba - ma ktoś może teksty/zdjęcia/inne materiały zawierające teksty (możliwie najpełniejsze) obu “odezw”? A może i ankiety? Byłbym zobowiązany za linki. Zobowiązany byłbym też za podanie mi jakiegoś adresu gdzie można by podyskutować ze społecznością szkolną na ten temat i nie tylko.

    W przeciwieństwie do Kacpra nie uważam, że ankieta dyrektorska i bezpośredni kontakt na linii dyrektor-uczeń jest czymś zdrożnym - a zasada “wasal mojego wasala nie jest moim wasalem” sprawdzała się - o ile przypominam sobie te przespane lekcje historii - dużo gorzej niż “Wasal mojego wasala jest moim wasalem”. Oczywiście nie znaczy to, że należy to przeprowadzać całkowicie za plecami wychowawców.

    “Ankiety przeprowadza się przeważnie po to, żeby dowiedzieć się czegoś o pewnej grupie społecznej a później w oparciu o wyniki ankiety dostosować swoje działania do tej grupy i pokierować nią tak, żeby otrzymać odpowiedni skutek…” Z pewnością. A jeżeli dyrektor uznał, ze najlepszą metodą będzie silny wstrząs, to nadal negatywnie oceniasz samą ankietę, czy dobór środka?

    Ostatnie dwa argumenty za taką a nie inną datą traktuję jako żart, choć ciekaw jestem ilu ludobójców tej “rangi” co Hitler potrafi wymienić Kacper - Stalin, Lenin, Mao i kto jeszcze?

    Do nieuważnego czytania masz też prawo na maturze, a szkoła w czasie całego procesu twojego Kacprze kształcenia ma nie tylko prawo ale i obowiązek nauczyć Cię - choćby i przymusem - nawyku dokładnego czytania poleceń.

    Oświeć mnie, Kacprze, czemu takie akademie są bezcelowe. Osobiście też za nimi nie przepadam, ale zawsze skłaniają do refleksji. Co do wiary/niewiary w moralność uczniów dwunastki - o tym, który napisał, że do ludobójstwa ma stosunek taki jak do podboju Galii przez Rzym można powiedzieć chyba tylko to co p. dyrektor. No chyba, że nie umie jasno formułować myśli, lub zakłada, że jego negatywny stosunek do podbojów rzymskich jest oczywisty dla analizujących ankietę ;)
    Jak rozumiem Kacprze ty masz poczucie winy z racji ludobójstw dokonanych ponad czterdzieści lat przed Twoim urodzeniem? Świetnie - ja nie mam. Nie ukrywam, zenie mam pojęcia czym były te ludobójstwa - ba, wierzę, ze ty też nie wiesz, a jedynie przemawia przez ciebie hybris. Mam też nadzieję, że nikt z nas się nie dowie.

    Co sugerujesz zamiast mocnego napiętnowania postaw sugerujących na prawdę dość zaskakujące postawy moralne (obojętność wobec ludobójstw)? “Jesteś świetny, twoje poglądy są OK, ale nie byłoby ci przykro jakby twój brat/ojciec zginął w Katyniu?”? Moim zdaniem negatywne wartościowanie postawy obojętności wobec ludobójstw jest dobrym pomysłem, a zawiodła jedynie forma - nie dość poważna/żartobliwa. Moim zdaniem dyrektor próbował w kilku miejscach puścić do uczniów oko, ale mu nie wyszło.

    Moim zdaniem umieszczenie informacji o dumie i 80% pozytywnych wrażeń na końcu miało dwa cele - po pierwsze uwagę przykuł najbardziej początek, i trzeba było by każdy go przeczytał, po drugie te 80% na samym końcu to swoista nagroda - “nie zapomniałem o was, są wśród was tacy, którzy nie rozumieją poważnych problemów, ale w gruncie rzeczy uważam, ze jesteście fajni”. Łyżka miodu na osłodę beczki dziegciu.

  5. Kacper pisze:

    Przeczytałem i tak, jak myślałem moja wypowiedź wzbudzi wiele kontrowersji. Daj mi trochę czasu, żebym mógł przemyśleć, jak napisać to, co chcę przekazać raz a dobrze tak, żeby każdy, bez względu na to, czy umie czytać ze zrozumieniem, czy nie - ZROZUMIAŁ o co mi chodzi.

    A na podstawie znanych mi zasad psychologii nie zgodzę się z “łyżką miodu na osłodę” na koniec. Nie zgodzą się z Tobą również całe rzesze psychologów, więc pozwól, że nie będę cię dalej do tego przekonywał. Może sam kiedyś do tego dojdziesz.

    To tak samo jakbyś obudził się po wypadku samochodowym, a lekarz powiedziałby ci: “nie masz nóg, nie masz rąk, ale żyjesz!”, albo “żyjesz, chociaż mogłeś zginąć; ale nie masz rąk i nóg” - dość makabryczny przykład, ale którą wersję być wybrał? Stawiam 100:1, że drugą. Jeśli teraz powiesz, że pierwszą, to przypomnij sobie, jak bardzo cię denerwowało, gdy przychodziła do ciebie mama i mówiła “nic się nie uczysz”, albo “nic nie pomagasz w domu”. Działa motywująco? Jeśli na Ciebie tak, to należysz do bardzo małej mniejszości.

  6. Kacper pisze:

    Jeśli chodzi o wasali, to było to skierowane tylko do strzel_by i chyba udajesz tylko, że nie zrozumiałeś o co mi chodziło i wciskasz w mój tekst czegoś, czego nie napisałem. Nigdzie nie pisałem, że uważam, że powinna dalej być stosowana taka zasada. strzel_ba pisała o tym, że nauczyciele nic nie wiedzieli, więc przypomnieli mi się wasale - tyle. Nie jestem zwolennikiem powrotu do Średniwiecza. Nie wracam do tego tematu więcej.

    Mógłby istnieć nawet jeden ludobójca na świecie a i tak argument ustanowienia Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa w dniu jego urodzin byłby absurdalny. Dlaczego? Bo nie liczy się to, że ktoś istnieje, ale to, co robi. Jeśli dopuścił się jakiejś zbrodni, to nie zawinił tym, że się urodził, ale tym, że to zrobił. Może lepiej wybrać datę zbrodni? Pech chciał, że II WŚ trwała prawie sześć lat… Do tego tematu też mi się nie chce wracać, bo wydaje mi się, że czepiasz się po prostu szczegółów i udajesz, że czegoś nie zrozumiałeś.

    Wyobraź sobie, że na mnie na przykład nigdy nie zadziałał, żaden przymus. Na większość ludzi też działa dokładnie na odwrót. Jeśli chcesz, żeby Twoje dzieci były wychowywane przymusem, to życzę powodzenia i współczuję Twoim dzieciom.

    Akademie skłaniają do refleksji, ale bardzo rzadko, bo muszą być zrobione Z GŁOWĄ. Czy ja się nie powtarzam? Takie się zdarzają niezmiernie rzadko a i odbiorcy muszą wiedzieć, o co chodzi. Tyle na ten temat. Nie bronię też osobnika który pisał o podboju Galii. Chociaż to typowy “dwunastkowy” humor.

    A z poczuciem winy mam rację. Co powiesz o odszkodowaniach wypłacanych chociażby polakom przez współczesne Niemcy na okazję zbrodni Hitlerowskich? Czy przypadkiem nie chęć zadośćuczynienia za czyny kogoś, kto i tak nie żyje? Wyrzuty sumienia, że Niemcy, jako naród wybrali sobie takiego przywódcę i go popierali? Wstyd?

    Próbował puścić oczko do uczniów, ale mu nie wyszło. Bardziej liczy się to, że mu nie wyszło, niż to, że próbował. Gdyby był dyrektorem od lat 10 i każdy by go znał, pewnie uszłoby mu to płazem, ponieważ jest nowy, ma trudniejszą sytuację.

    Poza tym nie znam wyników ankiety, ale skoro 80% młodzieży wypowiadało się “dobrze” w mniemaniu dyrektora, to dlaczego w analizie 80% tekstu poświęcił tym, którzy się wypowiedzieć “dobrze” nie raczyli? Co z pozostałymi? Jak zawsze pozostali niedocenieni.

    A ankieta została wykorzystana w nieodpowiedni sposób, albo jak kto woli w złym celu. Tylko coś czuję, że to już pisałem i się powtarzam…

  7. strzel_ba pisze:

    Witaj, Kamilu, u nas. To, o czym piszesz, to dla mnie najdramatyczniejszy punkt tej historii.
    Nic tak przecież nie działa paraliżująco na ludzi, jak groźba publicznego upokorzenia :(

  8. Mateusz Mus pisze:

    Bardzo kuriozalna sprawa. Gdy przeczytałem informacje na temat XII LO i dyrektora nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu. Żałuję, że nie mogłem na własne oczy zobaczyć wyników ‘ankiety’. Zastanawia mnie, w jaki sposób dyrektor zamierzał ‘ośmieszyć publicznie’ ucznia/uczniów. Zastanawiającym jest to, że nakazał ‘czytać ze zrozumieniem’ [:)].

    Mimo całej ‘radości’ i śmiechu, którym pałałem, czuję się zażenowany oraz zdegustowany i z rozkoszą wyjaśniłbym dyrekcji powody mojego nastroju.

    Pozdrawiam,
    Mateusz Mus

  9. Awicenna pisze:

    Kacprze, postaram się odnosić kolejno do Twoich akapitów.

    Wolałbym się najpierw dowiedzieć najgorszego. Zawsze.

    Moja mama poza mówieniem “nic się nie uczysz” i “cały czas masz bałagan, posprzątał byś!” mówiła też, że tylko prawda boli.

    A gdzie posądzałem Cię o chęć powrotu do średniowiecza? Powołałeś się na zasadę, której - jak teraz to wyjaśniasz - nie uznajesz za słuszną i wartą stosowania, a kiedy napisałem TO SAMO, Ty się oburzasz. Jeżeli część Twoich komentarzy ma być wyłączona z dyskusji, to proszę zaznaczaj to.

    Pisałem już, że moim zdaniem dwie ostatnie daty muszą być traktowane bardziej luźno - Twoim zdaniem bliskość rocznicy zbrodni katyńskiej i powstania w Getcie Warszawskim (daty zbrodni - jak chciałeś) nie wystarczają?

    A przymus szkolny też na Ciebie nie zadziałał? A ortografia nie jest formą przymusu pisania w ten a nie inny sposób? Przymus jest obecny w wielu miejscach - i śmiem twierdzić, ze w procesie wychowawczym bywa niezbędny. Co do dzieci mam przede wszystkim nadzieję, że nie będą miały wątpliwości co do oceny ludobójstwa.

    A próbowałeś wysłuchać ze zrozumieniem np. wierszy recytowanych na akademiach?

    Osobnik od podboju Galii osiągnął swój cel - stał się znany ;)
    Co do odszkodowań - powiem, że są słuszne. Ale nie z racji poczucia winy czy wyrzutów sumienia - są słuszne ze względu na zasady prawne - państwo niemieckie wywołało i przegrało II WŚ,naturalnym jest, że musi ponieść jej koszty. I tak ma szczęście.

    Nie bronię dyrektora za wszelką cenę, ale przestrzegam przed szufladkowaniem Go i odsądzaniem od czci i wiary.

    Co do tych 80% i zbyt małej ilości uwagi im poświęconej - a czemu dobry pasterz więcej uwagi poświęca jednej zbłąkanej owcy niż 99 pozostałym? Bo pozostałe są w porządku, nie gubią się, znają swoją drogę i nie potrzebują opieki przewodnika.

    Z zarzutem wykorzystania ankiety w nieodpowiedni sposób można się zgadzać lub nie, ale zarzut złej woli idzie moim zdaniem o krok za daleko.

    Strzel_bo, mam wrażenie, że wszyscy - od prasy począwszy - unikają jednego stwierdzenia - wyniki tej ankiety (20% uczniów ma problemy ze znajomością lub oceną zjawiska ludobójstwa) są dość niepokojące. Być może podnoszę niepotrzebny raban, może przesadzam i wszystko jest “just fine”, ale moim zdaniem takie rezultaty usprawiedliwiają niepokój dyrektora i chęć przeciwdziałania. Ale o tym już prasa nie napisze, napisze za to jak biedna młodzież jest maltretowana psychicznie przez narodowca-fanatyka.

  10. strzel_ba pisze:

    Witaj, po raz pierwszy u nas, Mateuszu! Pewno przyda nam się w tej sytuacji twoje poczucie humoru. Tylko czy wszystko da się obrócić w żart?

  11. nihil novi pisze:

    Wśród mocnych słów i języka pogardy, jakiego dyrektor użył w komentarzu ankiety, informacja o wynikach jej umyka gdzieś. A jest przerażająca: 20 % - co piaty “dwunastkowicz” uważa, że może uczcić ofiary zbrodni ludobójstwa, ale nie uważa tego za konieczne.
    Smutny jest też język dyrektora, tego nei da sie ukryć. Te słowa są po prostu obraźliwe. i Obrażają nie te 20 %, ale cała szkołę. Bądź co bądź ta odezwa jest kierowana do uczniów dwunastki.
    Pojawienie się mediów pokazuje że nie ma możliwości dialogu (m.in przez atakujący język dyrektora). Wezwanie mediów uświadomiło mi tez, że dla moich rówieśników cel uświęca środki. Chciano przejść z pozycji obrażanego w obrażającego. I to sie udało. Po najmniejszej linii oporu i przy wykorzystaniu środka ostatecznego - mediów.
    tu jest ankieta (umieścił ją kolega z mojej klasy) : http://www.mnc.pl/~andre/ankieta.rar

  12. Kacper pisze:

    @Awicenna
    Wydaje mi się, że mówimy o tym samym, tylko w zupełnie różnych językach i dlatego się dogadać nie możemy. Mi w zasadzie chodzi tylko o to, że szanowny Pan dyrektor użył mało dyplomatycznych sformułowań. A w takim przypadku łatwo jest doszukać się dalszych “przewinień”. Stąd cały mój wywód. Gdyby nie język wypowiedzi prawdopodobnie sprawa nie nabrałaby takiego rozgłosu. I tyle.

    A jeśli chodzi o przymus, to nawet jeśli coś “muszę” zrobić, to wmawiam sobie, że chcę - wtedy jest łatwiej. ;)

  13. Awicenna pisze:

    No właśnie - nareszcie jakaś wspólna płaszczyzna - właściwie język - istotnie odrobinę za ostry - jest jedynym poważnym mankamentem tej ankiety jaki widzę. Niewątpliwie miała ona pewne walory edukacyjne (niektóre - jak kwestia czytania poleceń ze zrozumieniem - niezamierzone). Nie wiem jak Ty, ale ja uważam, ze fakt, że 20% osób w tej szkole mogłoby coś zrobić, ale nie uważa tego za stosowne, jest niepokojący.

    A co do przymusu - jak więc widzisz można z nim żyć ;)

  14. tmk pisze:

    a mnie dziwi że wszyscy poczuli się urażeni, jak gdyby to “pismo: było skierowane do nich. Rozumiem, że gdy ktoś został zaatakowany to będzie się bronił. Hm, uderz w stół, a nożyce się odezwą.
    Co do formy użytej w komentarzu też uważam, że jest za ostra; jednak jako że się nie poczuwam do roli adresata tekstu, wisi mi on.
    pzdr

  15. strzel_ba pisze:

    A tak starałam się wypowiedzieć w sposób wyważony i obiektywny :( !

  16. Czecioklasistka pisze:

    Chyba większość z nas zgadza się z faktem, ze nie sama ankieta wywołała powszechne oburzenie wśród społeczności szkolnej, ale forma, a właściwie język, jakim posłużył się Pan Dyrektor w odezwie do nas. Moim zdaniem wyników owej ankiety, o którą toczy się spór nie wolno przemilczeć. Rzeczywiście, jest to zastanawiające, że aż 40 osób spośród tych, którzy mieli przyjemność wzięcia udziału w ankiecie (ja niestety się do nich nie zaliczam) stwierdza, że dla upamiętnienia ofiar zbrodni katyńskiej 1) nie zrobią nic 2) mogliby coś zrobić ale mija się to z celem. Uważam jednak, że te osoby dały taka, a nie inną odpowiedź na to pytanie nie dlatego, że są moralnymi degeneratami, a dlatego, że chcąc pozostać w zgodzie z własnym sumieniem nie chciały pisać, że zrobią coś dla Katynia, bo “tak wypadało”. Innego usprawiedliwienia nie znajduję.
    Nie potrafię również zrozumieć sposobu myślenia Pana Dyrektora w trakcie dobierania formy komunikacji z nami. Wiemy już (dzieki mediom),że chciał on wstrząsnąć uczniami, pobudzić ich do refleksji, a może i nawet wywołać tego typu dyskusje wśród młodzieży. Czy cel swój osiągnął? Bez watpienia tak. Ale czy zdawał sobie sprawę, że ogólne poruszenie będzie miało raczej negatywny wydźwięk? Że poruszy umysły nie tylko uczniów i nauczycieli, ale i rodziców, którzy również są zbulwersowani?
    Czy nie lepiej było przekazać wyniki wychowawcom? Albo zorganizować spotkanie z uczniami i osobiście wyrazić swój stosunek do wyników ankiety. Pochwalić i skarcić, ale NIE UPOKARZAć?
    Nie czuję się upoważniona do krytykowania i osądzania Pana Dyrektora. Ma On swoje racje. Ale jedno wiem na pewno. Tak się składa, że Pan Derecki uczy moją klasę historii. Biorę cała odpowiedzialność za swoje słowa, ale z tym nauczycielem trudno jest się dogadać, a nasz wychowawca niestety nie jest dobrym mediatorem. Konsultowaliśmy się w sprawie zakresu materiału, który nas obowiązuje z innym nauczycielem historii. Z odpowiedzi można było wysnuć jeden, główny wniosek. Jest on bardzo rozszerzony (o ile istnieje w ogóle takiego określenie). Przyznaję, orłami historycznymi nie jesteśmy. Ale na Boga, za chwile matura, dzieki, której wiekszość z nas ma zamiar dostać sie na Akademie Medyczne. Ja rozumiem, że pewna wiedza obowiązuje wszystkich ale nie popadajmy w paranoję. To nasz trzeci nauczyciel historii, który raptem próbuje w ostatnim roku naszej edukacji zrobić z nas geniuszy historycznych. Wiem, że dla tych którzy nie mają z Panem Dyrektorem lekcji moja wypowiedź może wydać się bardzo naciągana. Ale taka jest prawda. Wystarczy spojrzeć w dziennik, w ktorym tylko 1/3 klasy ma jakakolwiek ocene z odpowiedzi (pałe lub dwa). Czyżby pan Dyrektor szykował jakąś “masakrę przedświąteczną”?
    Ta sprawa, a właściwie skutki jej rozdmuchania koncentrują sie głównie na nas. Myślę, że nie ucichnie ona tak szybko, bowiem do akcji pragną również wkroczyć zbulwersowani rodzice.

  17. tmk pisze:

    Hm, jeśli pisze Pani do mnie- mówię o sytuacji którą zauważyłem wśród moich kolegów i koleżanek. Problem pominięcia nauczycieli w procesie komunikacji to chyba kolejny temat rzeka, “godny” pierwszej strony łódzkiego dodatku wybiórczej.

  18. Kacper pisze:

    @Czecioklasistka
    W tej szkole taka sytuacja z ocenami u dyrektora, to przecież żadna nowość. Kto miał lekcje z Panią dyrektor Halinką wie.

    Z resztą chyba się w całości zgadzam.

  19. Eborn pisze:

    Czecioklasistka napisała:

    “Uważam jednak, że te osoby dały taka, a nie inną odpowiedź na to pytanie nie dlatego, że są moralnymi degeneratami, a dlatego, że chcąc pozostać w zgodzie z własnym sumieniem nie chciały pisać, że zrobią coś dla Katynia, bo “tak wypadało”. Innego usprawiedliwienia nie znajduję.”

    Trafiłaś w samo sedno. Przyznaję się, sam byłem jedną z osób które zaznaczyły że nie zrobią nic w tej kwestii. I uważam za absurd “czucie do mnie moralnej odrazy” (przynajmniej z tego powodu:D). Kusi mnie żeby pójść w tym tygodniu do Pana Dyrektora i zapytać się ile to osób się do niego zgłosiło, by mu pomóc w organizowaniu tego całego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa. Jestem optymista, i założę sobie bardzo optymistycznie że będzie to 40 osób (kogo ja chce oszukać?). Tak czy inaczej zostaje 27 osób które nie kiwną nawet palcem w tej kwestii, a podczas ankiety bardzo wzniośle zaznaczali odpowiedź, że na pewno coś uczynią, “bo tak trzeba”, “bo tak wypada”. I teraz pytanie: kto jest bardziej niemoralny: ja, który odpowiadam w zgodzie ze swoim sumieniem, czy ktoś kto kłamie bez żadnych skrupułów?
    To, że zaznaczyłem taką odpowiedź, jaką zaznaczyłem, nie oznacza wcale mojej ignorancji. Ja w pełni zgadzam się z każdym, kto uważa że trzeba czcić pamięć ofiar ludobójstwa. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: NIE ZROBIĘ NIC. Znam siebie, wiem jaki jestem. I to, że nie chcę się zobowiązywać do rzeczy, z których się nie wywiążę to przejaw niemoralności?
    A tak zupełnie abstrahując od wartości merytorycznych tej wymiany zdań, chciałem zaznaczyć, że mój stosunek do całej tej sprawy jest delikatnie mówiąc obojętny. Z uśmiechem na twarzy przeczytałem komentarz Pana Dyrektora, bo nie jest on dla mnie niestety żadnym autorytetem w kwestii odpowiedniego zachowania. Mógłby tam napisać, że dla niego jestem zerem, a ja pomyślałbym sobie “Fajnie, lepiej żeby pan nie wiedział kim jest pan dla mnie.” I zgadza się: w tym momencie okazuje brak należytego (bo oczywiście szanuje Pana Dyrektora) szacunku. Ale to w rewanżu za to, że Pan Dyrektor po dziś dzień okazuje nam brak szacunku nawet się nie przedstawiając. Na szacunek trzeba zasłużyć.
    A to, że z tą dyrekcją da się rozmawiać i nie trzeba bać się jej to w moich oczach akurat zaleta i nie postrzegam tego jako negatywnego zjawiska. Przyznam, że strasznie mnie ten brak komunikatywności “irytował” w przypadku pani Wróblewskiej.

    Pozdrawiam,
    Bartłomiej Steidel 3c

  20. Awicenna pisze:

    Znać klasę czecioklasistów.

    Kto waszym zdaniem miał prawo czuć się upokorzony?

  21. Mateusz Mus pisze:

    “No właśnie(…)właściwie język - istotnie odrobinę za ostry - jest jedynym poważnym mankamentem tej ankiety jaki widzę.”

    Taaak ? A ja myślałem, że to jest ‘pomyłka’ w doborze nieodpowiednich ludzi na pewne stanowiska, gdzie znajomość kultury jest po prostu ważna. :o)

    Jedynym problemem tej ankiety była nie forma komentarza, lecz jego treść. Każdy może mieć swoje zdanie, nawet jeśli jest ono haniebne i (według nas) ohydne. Nakazy/zakazy dotyczące ‘czytania ze zrozumieniem’, afiszowanie się z odczuwaniem odrazy molarnej (nieważne, czy użyto by słów ‘Nie znoszę…’, czy też ‘Odczuwam moralną…’) to wymysły człowieka, któremu nie potrafię okazać szacunku.

    Odrobina humoru nie zaszkodzi :)
    Pozdrawiam,
    Mateusz

  22. gaspar pisze:

    Cóż. Dwunastkę skończyłem ledwie parę miesięcy temu. I była to szkoła, która nauczyła mnie - może przede wszystkim - szacunku dla drugiego człowieka. Poszanowania jego wartości i godności. Pochwały dla prób okazywania swojego indywidualizmu, ale i dla wrażliwości społecznej. Aprobaty dla różnorodności sądów, także historycznych. Dialektyki, sztuki walki na argumenty.

    Minęło niecałe pół roku.

  23. Awicenna pisze:

    Każdy może mieć swoje zdanie, każdy może je wyrazić… tylko dyrektor jest pod tym względem upośledzony. Nie może zakomunikować uczniom, ze nie pochwala ich systemu wartości/podejścia do możliwości uczczenia pamięci ofiar mordu katyńskiego… ot, parodia szkoły.

    Nie potrafisz okazać mu szacunku… czyżbyś zatem zrobił w tym momencie to co on? Wszak nie ważne, czy używasz słów “nie znoszę”, “odczuwam moralną odrazę”, czy “nie potrafię okazać szacunku”…

    Gasparze, odnoszę wrażenie, ze nie wszyscy absolwenci podzieliliby Twoją opinię o XII LO. Niemniej - czy dyrektor zwracając się do tych 22 osób, chcąc ich zawstydzić, nie próbował nauczyć ich owej wrażliwości społecznej (tfu!)?

    A że dwunastka nauczyła Cię dialektyki, chapeau bas!

  24. Mateusz Mus pisze:

    Nie powiedziałem, że nie zrobiłem. Jest pewna różnica miedzy mną a dyrektorem. Ja nie piastuję wysokiego stanowisko, które wymaga ode mnie pewne nastawienia i postępowania… :>

  25. gaspar pisze:

    @Awicenna: “każdy może mieć swoje zdanie”…

    Wstyd nie uczy wrażliwości społecznej.

  26. gaspar pisze:

    BTW Awicenna chciałbym kiedyś z Tobą na żywo wymienić się dwiema garściami poglądów, bo chciałbym zrozumieć Twoje podstawy widzenia świata :)

  27. Paweł pisze:

    Nie wytrzymałem.
    Muszę skomentować tą kpinę i tandetę.
    Ostrzegam jednocześnie, że nie będę potrafił wyważać słów.
    Nie jestem wstanie sobie wyobrazić, że komentarz do ankiety napisał pedagog. Tym bardziej, że napisał to dyrektor szkoły publicznej (w prywatnej niech krzewią sobie ideologie jaka chcą).

    Pan Derecki chyba zapomniał, że każdy obywatel RP ma prawo do wolności przekonań, także uczeń. A jedyną możliwość wpływu na przekonania dziecka mają rodzice, a nie szkoła. Szkoła może jedynie proponować. Nie rozumie zatem dlaczego w komentarzu rozbrzmiewa nie znoszący sprzeciwu ton. Taki sam, jakim raczyli nas miłościwie nam panujący panowie z PiS przez ostanie dwa lata. (Dalej napiszę, że to nie przypadek). Nie rozumie skąd ta pycha i przeświadczenie o swojej nieomylności – choć sam popełnił błąd przy konstruowaniu ankiety. Skąd ta arogancja by własny błąd zamieniać w porażkę innych. Uczniowie przecież mieli prawo myśleć, iż skoro ankietę przygotował p. Dyrektor to jest ona poprawnie skonstruowana.
    Poza tym to myślenie życzeniowe… „Zabraniam!!!!”. A ja zabraniam ptakom robić kupy na mój parapet. I co? Nic. Panie dyrektorze… zakazami nic się nie wskóra. Trzeba świecić przykładem. Pan dyrektor nieuważnie skonstruował ankietę, a uczniowie nieuważnie przeczytali. ZABRANIA SIĘ W TEJ SZKOLE NIEUWAŻNEGO KONSTRUWANIA ANKIET!!! Nie ma dla tego typu pomyłek żadnego usprawiedliwienia!!! Na dodatek to straszenie „publicznym upokorzeniem” - jestem załamany :( Następna kwestia. MORALNA ODARAZA. Panie Dyrektorze… kto jest bez winy niech pierwszy żuci kamieniem…. nie sądźcie bo sami będziecie osądzeni. Dyrektor szkoły publicznej nie powinien oceniać przekonań uczniów tylko ich wiedzę!!!!

    Osobiście uważam,że ta ankieta a właściwie interpretacja ich wyniku dokonana przez Sz. P. Dyrektora winna trafić nie tyle do mediów co do kuratorium. Z tym, iż jeżeli p. Dyrektor Tomasz Derecki to jest ten pan Derecki http://piatek13.com.pl/oneaut.php?n=Tomasz%20Derecki
    to odnoszę wrażenie może to nic nie dać z uwagi na http://piatek13.com.pl/oneaut.php?n=Dorota%20Derecka

    A co do związków pana T. Dereckiego z ekipą ostatnio rządzącą to polecam ten link
    http://bip.uml.lodz.pl/_plik.php?id=5283&PHPSESSID=084d89ce183c5b2277b895591
    lista nr 10 pozycja nr 5
    oraz ten http://bip.uml.lodz.pl/_plik.php?id=5318&PHPSESSID=084d89ce183c5b2277b895591
    z wynikami (ta sam lista ta sama pozycja). 1 głos. Nie ma co p. Dyrektor miał szerokie poparcie w lokalnej społeczności. Sam musiał zagłosować na siebie. ;)
    Wiem, mówiąc kolokwialnie „pojechałem po bandzie”. Ale w moim przekonaniu sytuacja tego wymagała.

  28. strzel_ba pisze:

    Gasparze, dziekuję ci za te słowa o Dwunastce. Chlip, chlip :) . Jednocześnie przepraszam za spóźnione publikowanie wpisów. Styki chyba nam się przgrzewają i mam kłopoty z wejściem na stronę :).

    Może i powinnam wstrzymać niektóre wasze głosy, aby uspokoić dyskusję. Ale to byłaby cenzura, której nie pochwalam. Wolny dostęp do informacji, wolne media, wolność słowa. Dziadek by mi nie wybaczył, gdybym tego zaniedbała :))).
    Jestem w każdym razie z was dumna, że nie ma w was lęku, że potraficie podpisać się pod swoimi głosami. To was zresztą zobowiązuje do choćby próby wyważenia sądów.
    Podejmijcie teraz moze kwestię, zasygnalizowaną przez Pawła. Czy według was szkoła ma prawo do kształtowania moralnych postaw? Czy też to jedynie ma prawo czynić dom, rodzina? Przypominam wam, że w zadania szkoły ustawa wpisuje zadania wychowawcze. Sprzeciwiając się temu, sprzeciwiamy się ustawie.

  29. gaspar pisze:

    Na maila napisałem małe rozwinięcie tych słów.

    Jest mi bardzo przykro i najzwyczajniej w świecie wstyd, że człowiek, który deklarował się jako humanista, pokazuje krystalicznej postaci brudną, absolutnie odhumanizowaną pogardę. Jeśli tacy ludzie reprezentują humanizm - to kim jestem ja, prosty chop, co zamierza zostać inżynierem?!

  30. Awicenna pisze:

    O ile mi wiadomo kultura stawia przed wszystkimi równe wymagania. Twoja przewaga nad dyrektorem jest taka, że nie jesteś osobą publiczną i nikt nie naśle na Ciebie prasy. Skoro jednak moralnie wątpliwe były dla ciebie sformułowania dyrektora, czemu używasz analogicznych?

    Dla wyjaśnienia dodam, ze nie widzę nic niestosownego w wyrażaniu krytycznej opinii na temat innych ludzi publicznie. Dlatego mnie nie zbulwersowały wyniki ankiety.

    Gasparze, wstyd, a konkretnie brak społecznej akceptacji pewnych zachowań, stanowi bodziec do refleksji i zmiany.

    Co do spotkania - jakkolwiek mogłoby być ciekawie, z żalem muszę odmówić. Dekonspiracja to groźna rzecz ;)

  31. Awicenna pisze:

    Ah, gdzie się podziała precyzja językowa - oczywiście pierwszy akapit jest do Mateusza Musa, zaś nie zbulwersowała mnie oczywiście ewaluacja ankiety, same wyniki - jak najbardziej.

    Aaaa… jeszcze Paweł się pojawił.

    Pawle, jednym z zadań szkoły jest wychowywanie młodzieży - a jeżeli ta młodzież nie uważa za stosowne zrobić czegokolwiek by wspomnieć ludzi, których rozstrzelano za bycie elitą narodu polskiego, to moim prywatnym zdaniem coś jest nie tak.

  32. gaspar pisze:

    Co do spotkania - cóż, Twoja wola. Zatem ani na jotę nie poruszę swoich socjalizujących przekonań, pisaniną mnie nie przekonasz. ;-) Mnie zawsze wydawało się, że konstruktywna dyskusja prowadzi niemal zawsze do wniosków z obu stron.

    Moja sytuacja różni się przede wszystkim tym, że między mną a Panem Dyrektorem nie istnieją żadne związki. On może mi spokojnie odpowiedzieć nie myśląc o swoich zarobkach/ocenach i tak dalej. Poza tym, ja jako osoba niepiastująca żadnego publicznego stanowiska nie jestem zobligowany do wstrzemięźliwości w wyrażaniu swoich poglądów. On - tak, pamiętaj, że wyraziste wypowiedzi w ustach przełożonych mogą w oczywisty sposób wpłynąć na decyzje podwładnych, które powinny być z założenia (społecznego i prawnego) ich osobistą sprawą.

    Nie można wychowywać i uczyć na bazie emocji negatywnych, ja przynajmniej tak uważam. Poza tym - pokazanie takiej wypowiedzi publicznie nie zawstydza. Bulwersuje. Ale nie treścią owej, a faktem ujawnienia.

  33. Miłosz Sokołowski pisze:

    Nie miałem kontaktu z Gazetą Wyborczą, pochłonęła mnie anatomia z histologią pospołu i dopiero dziś miałem okazje dowiedzieć się, o co chodzi w sprawie ankiety. Napisze jako absolwent Dwunastki, absolwent kontrowersyjny, absolwent z księgi pamiątkowej i w ogóle.
    Był taki czas, kiedy Dwunastką trzęsła Tosiowa i Halina. Z profesor Toś przez trzy lata miałem język polski. […]
    Bogu dzięki opuściłem już mury Dwunastki. Bo jeżeli bym w niej wciąż był, to byłbym pewnie pierwszym uczniem, który wyleciałby z tej placówki po awanturze, którą zrobiłby Nowej Władzy. Bez udziału mediów. Po prostu[…]. Zawsze, niezależnie od sytuacji i powagi sprawy, od niedbalstwa i chamstwa, trzeba zachować minę pokerową i maniery angielskiego lorda. Nauczyła mnie tego właśnie Pani Toś. Odwołam się tutaj do gasparowej wypowiedzi, że dwunastka nauczyła nas dialektyki, sztuki walki na argumenty. Sztuki dyskusji rzeczowej, sztuki poszanowania drogiego człowieka. wiem, że jeśli taka ankieta miałaby miejsce jeszcze pół roku temu, jeszcze kiedy bylem w LO, nikt nie pozwoliłby sobie na tego typu kompromitację. Jest to kompromitacja zarówno dla uczniów, jak i dla dyrektora. Jest niedopuszczalnym, aby ignorować ofiary poprzednich pokoleń. Dlatego ta ankieta była przeprowadzona- aby sprawdzić ilu uczniów nie wie o tym, co się kiedy tam działo. Człowiek względnie inteligentny i człowiek z jakimikolwiek wartościami moralnymi potraktowałby taką ankietę jako wyznacznik działań- Tosiowa zwołałaby apel, albo przyszła by na lekcję, przeczytała “Guziki” Herberta, zapisała parę dat i kazała do końca życia zapamiętać, co te daty oznaczają. A kto się nie nauczyłby, nie byłby godzien tytuły Dwunastkowicza. Odniosła by się do symboliki budynku szkoły, do miejsca pamięci, do marmurowych płyt na frontonie. Zachowałaby klasę.

    Panie Dyrektorze, kimkolwiek Pan jest, zaczął pan fatalnie. Falstart, klapa, błąd, recenzje pańskiej sztuki sięgają bruku. Nie jest błędem nie wiedzieć. Nie jest przymusem szanować tradycję. To, póki co wolny kraj. I 4/5 pańskich (a właściwie nie pańskich, bo drugo- i trzecioklasistów) podopiecznych wie, co się kiedy działo i jak zachować się z okazji przypominania aktów ludobójstwa. Shame on you. Czy jest jakimś obowiązkiem bicie pokłonów przed pomnikami? Czy trzeba wypełniać tradycję jako ojcowie przykazali? Powinno się, jest to oznaką prawdziwego patriotyzmu. Wstyd mi, że ktoś posługuje się dialektyką tak niską, tak naciąganą analizą statystyk, tak przewrotnym czytaniem słupków jak Pan. I to na dodatek w Mojej szkole. W szkole, w której matematyka była na najwyższym zawsze poziomie. W szkole, która uczyła moralności bez idiotycznych gróźb. Język, którym posługuje się nauczyciel, powinien by językiem poprawnym. Język, którym posługuje sie dyrektor- językiem superpoprawnym i półformalnym. Ja zauważyłem kiepską żyłkę dowcipnisia w Pańskim tekście. Niestety, kiepscy dowcipnisie mają to do siebie, że nie zdają sobie sprawy z tego, kiedy przekraczają granicę […]. Uczniowie, których ma Pan pod opieka mają przed sobą wielką przyszłość. Wiedzieli zawsze, że muszą od siebie wymagać, i że inni będą również od nich wymagać. Wielu z nich zajdzie daleko. I to nie dzięki temu, co Pan o nich myśli, ale dzięki temu, co sobą reprezentują. Dzięki moralności, której nauczyło mnie samo przebywanie w tej szkole. Dzięki moralności, którą Pan podeptał niskich lotów przytykami. Moralność jest czymś niebywale cennym. Moralność łączy się z szacunkiem. Szanowałem wszystkich- nauczycieli, dyrektorów i uczniów przez cały mój pobyt w liceum. Bo oni szanowali mnie. I do dziś mam z nimi kontakt. I z każdym nauczycielem rozmawiam jak z równym. Żadnego taniego protekcjonalizmu. Byliśmy twardzi, mówią mi, bo musieliśmy Was czegoś nauczyć. Wiem o tym, odpowiadam. Pan spróbował odebrać uczniom godność. Jeszcze nie zdobył Pan ich szacunku, a już taki błąd! Niezależnie od poglądów, które się wyznaje, od wartości, które się reprezentuje, każdy zasługuje na wysłuchanie i szacunek. Bo każdy jest człowiekiem. Ci, którzy oddali życie, muszą być zapamiętani. Ale za żadną cenę nie można żyć w świecie cieni, fotografii i portretów Skargi i Dmowskiego. Trzeba o nich pamiętać, ale pamiętać również o ich ideałach. Pamięć jest dobra. Ale tylko pamięć- bezwartościowa. NAJważniejsze co mamy na tym świecie to inni ludzie- ludzie, którzy żyją, ludzie, z którymi pracujemy i ludzie którzy są wokół nas. Czas odstawić do gablotek portrety przeszłości. Czas żyć. A portrety odkurzać, żeby ciągle przypominały.

    Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Panie Dyrektorze. Drodzy Uczniowie.

    Na koniec słowa poety, od których moglibyście rozpoczynać ten coroczny sabat z okazji ludobójstwa.

    Guziki

    Pamięci kapitana
    Edwarda Herberta

    Tylko guziki nieugięte
    przetrwały śmierć świadkowie zbrodni
    z głębin wychodzą na powierzchnię
    jedyny pomnik na ich grobie

    są aby świadczyć Bóg policzy
    i ulituje się nad nimi
    lecz jak zmartwychstać mają ciałem
    kiedy są lepką cząstką ziemi

    przeleciał ptak przepływa obłok
    upada liść kiełkuje ślaz
    i cisza jest na wysokościach
    i dymi mgłą katyński las

    tylko guziki nieugięte
    potężny głos zamilkłych chórów
    tylko guziki nieugięte
    guziki z płaszczy i mundurów

    Zbigniew Herbert

    tak można uczcić. Tak można pamiętać. Mnie nie potrzeba żadnych dat, wydarzeń politycznych. Wystarczy guzik. Wystarczą zdjęcia Ewy Rubinstein.

    Proszę się nie siłować z uczniami. Proszę ich nie traktować jak coś gorszego. Z protekcjonalno-karzącym uśmieszkiem dalekiego stryjka. Bo to po pierwsze- źle świadczy o Panu; po drugie- urąga inteligencji Pańskich uczniów i podwładnych nauczycieli. To nie jest przeciętne Liceum, wie Pan o tym? To Dwunastka

    Strzel_bo, wybacz, że wykorzystałem twoja stronę jako miejsce krytyki i specyficznej interpelacji do Pana Dereckiego. Jakoś za bardzo Kaczyńskim mi ta ankieta zalatywała. Po prostu

  34. strzel_ba pisze:

    Miłosz, jak to Miłosz, przywalił Słowem. Po raz pierwszy zaingerowałam w tekst postu. Miłoszu, błagam o wybaczenie. Wycięłam emocje. Zostawiłam sens i treść, i emocje też, trochę.
    A w ogóle to witaj u nas po raz pierwszy na blogu.
    Sobie załatwiłeś entree :) !

  35. gaspar pisze:

    Miłoszu, pojechałeś po całości.
    Nic się nie zmieniłeś. :)
    I dobrze. Dobrze, że masz odwagę mówić to, co myślisz. I robisz to w ostrych, śmiałych, ale mimo wszystko szczerych i przemyślanych słowach.

  36. Monika pisze:

    Jestem osobą absolutnie niezwiązaną z 12-ką, jężeli to tylko zupełnie pośrednio i że tak powiem “z drugiej ręki”. Chcę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem wypowiedzi uczniów i absolwentów tej szkoły, szczególnie zaś pana Miłosza Sokołowskiego. I choć to nie dotyczy meritum sprawy, muszę powiedzieć, że nabrałam wielkiego szacunku do nauczycieli i uczniów 12-ki, nie ma chyba większej przyjemności dla nauczyciela, niż czytać takie wypowiedzi absolwentów. Bardzo bym chciała, żeby moja córka trafiła w przyszłości do takiego własnie liceum, i później już jako absolwentka mogła mówić z dumą - “ukończyłam Dwunastkę”.
    Mam nadzieję, że do tego czasu, gdy ona będzie zdawała do Waszej szkoły nadal warto jeszcze będzie ją ukończyć… Bo niestety prestiż i renomę liceum buduje się długo i z trudem, a zniszczyć to można niestety bardzo łatwo… Ryba psuje się od głowy. Pozostaję z szacunkiem zarówno wobec pedagogów XII LO jak i wobec uczniów i absolwentów.

  37. strzel_ba pisze:

    A bo też i jestem z tych naszych dzieciaków dumna. Kropka.

  38. Vanellus pisze:

    Jedyne co mogę zrobić, to podpisać się pod słowami Miłosza. Obiema rękami. I nogami też.

    Widzę Tosiową przy tablicy, która czyta “Guziki” i widzę moją klasę, do której te słowa docierają. Tak, do nas, podobno humanistycznych durniów.

    A teraz poprzedni obraz znika, pojawia się tablica ogłoszeń z relacją z ankiety i pytanie: co będzie dalej?

  39. Awicenna pisze:

    Jakiś profesor politechniki (jakiejś, nie pamiętam) powiedział ponoć, ze jego dziad nie wyobrażał sobie matury bez Greki, jego ojciec - bez Łaciny, on sam - bez matematyki, jego dzieci nie będą zapewne wstanie pojąć matury bez polskiego, a wnuki - bez umiejętności czytania i pisania.

  40. sylwcka pisze:

    ja też się podpiszę pod Miłoszem, bo i tak tego lepiej bym nie ujęła. A uczniowie? Zawiodłam się, gdy usłyszałam, że to było pierwsze orężę z ich strony… Po prostu…

  41. Kacper pisze:

    @Awicenna
    Tak też niestety jest. Nie mówię, że to tendencja dobra, ale w dzisiejszych czasach następuje taka specjalizacja, rozwój nauki etc., że jeden człowiek przestaje być w stanie to wszystko ogarnąć i dla niektórych wiedza z zakresu niektórych nauk nie jest do niczego przydatna w dalszym rozwoju. Łacina na maturze? Greka? Pewnie gdybyśmy musieli je zdawać, też nie potrafiłbym sobie wyobrazić matury bez nich. Ale bez polskiego, to naprawdę, nie jestem w stanie wyobrazić sobie matury. Chyba, że ze szkół mają wychodzić ludzie bez pojęcia o kulturze i języku swojego kraju. Z resztą uważam, że obowiązkowa matematyka na maturze też nie byłaby pomysłem złym, ale bo przecież… uczniów nie można przeciążać nauką…

  42. Sylwia pisze:

    Mi na myśl przychodzi jedno pytanie. Idąc pewnym ciągiem: Jeśli Dyrektor szkoły wyraża się takim językiem w stosunku do uczniów, do drugiej osoby, a powinien dla każdego świecić przykładem i być wzorem do naśladowania, to czy rzeczywiście w tym momencie mamy go naśladować, czy w ten sposób mamy nauczyć się krytycznego traktowania drugiego człowieka?! Czy mamy używać równie barwnych wypowiedzi, które można interpretować na tak wiele sposobów, jak to się okazuje ?!
    Chyba nie tak chciałby być traktowany każdy z nas.

    Jest to oczywiście pytanie retoryczne…
    Każdy chyba potrafi sobie w myślach na nie odpowiedzieć…

  43. Ellenai pisze:

    Jakkolwiek by nie oceniać występku imć pana dyrektora, można jednak znaleźć pewne pozytywne i jak najbardziej serce radujące aspekty całego zamieszania. Cieszy mnie niezmiennie, że ta iskra, w postaci opinii na temat ankiety, którą wyżej wspomniany raczył wrzucić w tłum uczniowski, nie wydała się z siebie wojtusiowego psyknięcia a wywołała taki, chciałoby się rzec, płomienny odzew. Ktoś napisał odpowiedź do dyrektora? Wezwał media? Czy to nie żywy dowód, że tak powszechna znieczulica doświadcza wysp obywatelskiej aktywności czy też sprzeciwu? W najgorszych koszmarach może się śnić uczeń, który po przeczytaniu takiej opinii dyrektora, smętnym wzrokiem powłóczy na listę jutrzejszych odwołanych zajęć (chyba wisi takowa jeszcze) i nie stwierdziwszy nic ciekawego na ścianie, odejdzie nie niepokojony. A że w całym jak to nazwałaś procesie komunikacji zostaliście pominięci, no cóż, czynów dyrektora nie warto komentować, po ostatnich dwóch latach to chyba nawet do szkła kontaktowego by się nie załapał z takim wyskokiem, ani w tym humoru za grosz (choćby absurdalnego vide Gosiu) ani finezji. Jednak uczniów poniekąd rozumiem, choć nie wiem czy takie były ich intencje. Może oni po prostu do tej ekspresji swojego niezadowolenia nie potrzebowali was, ani jako przekaźnika ani jako obrońcy. Podjęli własną próbę rozwiązania własnych problemów i za to ich podziwiam. To pozwala mieć cień nadziei, że jeśli w takiej sprawie nie są obojętni, to w sprawach daleko ważniejszych pozostaną równie aktywni. Czytając tekst w gazecie o XII zawsze czuję piknięcie w sercu a czytając komentarze obecnych uczniów widzę, że szkoła na szczęście uczy czegoś więcej niż zbiorów pszenicy w kwintalach z hektara w Tajwanie w 1995 r (uszanowanie profesorze Wierciński). Pan dyrektor ze swoimi opiniami niedługo stanie się istotny jak pył na drodze a postawy wykształcone za młodu mam nadzieję pozostaną.

  44. strzel_ba pisze:

    Witaj Ellenai :) , jeszcze cię u nas nie było!
    Może masz rację w tym zdaniu o niepotrzebności naszej interwencji. Może powinniśmy, widząc na korytarzu dwóch tłukących się i obrzucających inwektywami osobników, przejść mimo ze stoickim spokojem, najwyżej wznosząc oczy ku niebu. Ale my jesteśmy PEDAGOGAMI! My nie potrafimy nie reagować, kiedy widzimy, że dzieje się coś źle. Taka karma. Albo forma :) Tłumaczymy, że tak nie wolno, rozsądzamy, kto zaczął, i mówimy, jak się zachować powinno. I że “góra” przez “ó” się pisze.
    Matko Boska! Czy my naprawdę do niczego nie jesteśmy w tym procesie potrzebni?

  45. strzel_ba pisze:

    To proponuję może obniżyć wiek kandydatów na senatorów do lat np. trzynastu. No co? Dorosły człowiek przecież to już jest i wszystko sam wie najlepiej.

  46. Kacper pisze:

    Dobrze, jesteście pedagogami i nie potraficie nie reagować, kiedy widzicie, że dzieje się coś źle, ale co w tej całej sytuacji jest “źle”? Pytanie w tej sytuacji kuriozalne, ale już tłumaczę o co mi chodzi.

    Dla mnie wniosek z tej sytuacji jest jeden: sz.p. dyrektor nie podołał napisaniu odezwy do uczniów i użył takiego języka, że wielu uczniów poczuło się urażonych. Całkiem z resztą, według mnie, słusznie. Co do tego chyba zgodzą się ze mną wszyscy? Idźmy dalej tym tropem. Uczniowie napisali odpowiedź skierowaną do sz.p. dyrektora i wywiesili ją na tablicy ogłoszeń. Redagując ją użyli języka podobnego do tego, jakiego użył sz.p. dyrektor. Nie miałem okazji zapoznać się z treściami obu pism, ale wnioskując z fragmentów zamieszczonych w GW śmiem twierdzić, że uczniowie pokonali sz.p. dyrektora jego własną bronią. Sz.p. dyrektor myślał, że pewne jego uwagi rozbawią uczniów Dwunastki, mylił się jednak. Po zapoznaniu się z treścią uczniowskiej odpowiedzi miał okazję na własnej skórze przekonać się, że tego typu “dowcipy” wcale nie są zabawne… Oczywiście dało się to napisać w sposób bardziej polityczny, ale chyba do ludzi, którzy sami nie potrafią się wypowiedzieć w sposób wyważony po prostu to nie trafia. Oczywiście nikt nie ma prawa do obrażania nikogo, ale skoro sz.p. dyrektor uważa, że nie obraził uczniów, to i on sam nie powinien czuć się przez nich obrażony.

  47. Ellenai pisze:

    Witam, witam, fakt, tu mnie jeszcze nie było:) a tam… lepiej nie liczyć bo się liczby przestają jednocyfrowe robić.

    A co do potrzebności w procesie, to nawet jeśli wśród uczniów znalazł by się taki wyjątek, który by wytłumaczył i rozsądził to dalej widziałabyś konieczność tej nieboskiej interwencji?

    Tu oni zainterweniowali w sposób odpowiedni do swojego temperamentu, wieku. Wy jako przekaźnik - zdecydowanie nie, zwłaszcza kiedy mleko się już rozlało, wy jako ten na kogo mankiecie można wyrazić swe żale (mankiecie, blogu - mniejsza) zdecydowanie tak.

  48. Eborn pisze:

    @Kacper
    Dla mnie wniosek z tej sytuacji jest jeden: sz.p. dyrektor nie podołał napisaniu odezwy do uczniów i użył takiego języka, że wielu uczniów poczuło się urażonych. Całkiem z resztą, według mnie, słusznie. Co do tego chyba zgodzą się ze mną wszyscy?

    Zależy co do czego - jeśli co do tego że wielu poczuło się urażonych - owszem, zgodzą sie wszyscy bo to fakt. Ale jeśli mówimy o tym, że słusznie poczuli się urażeni, to niestety nie wszyscy sie z Tobą zgodzą. Ja do nich należę. Uważam za absurd urażanie się za coś, co nie jest skierowane przeciwko mnie. Jeśli ktoś udzielił wszystkich odpowiedzi zgodnie z “szablonem”, który przyjął Pan Dyrektor, i wszystkie jego odpowiedzi zostały “pochwalone”, to bzdurą jest czucie się urażonym “bo do kolegi tak napisał”. Idąc tym tropem, jeśli Pani Profesor powie o kimś, że jest pozbawionym uczuć hipopotamem (co często jest zgodne z prawdą), to urazić mają sie wszyscy uczniowie, tak?

    @Kacper
    Uczniowie napisali odpowiedź skierowaną do sz.p. dyrektora i wywiesili ją na tablicy ogłoszeń. Redagując ją użyli języka podobnego do tego, jakiego użył sz.p. dyrektor. (…)
    że uczniowie pokonali sz.p. dyrektora jego własną bronią. Sz.p. dyrektor myślał, że pewne jego uwagi rozbawią uczniów Dwunastki, (…)
    Po zapoznaniu się z treścią uczniowskiej odpowiedzi

    No i przeciwko temu to ja zgłaszam sprzeciw. Nie ma żadnego “uczniowie napisali”, “uczniowska odpowiedz”. Napisała JEDNA osoba, i nie wolno nikomu utożsamiać jej z całą społecznością uczniów. Ja tego nie napisałem, nie była to moja odpowiedź, nie zgadzam się z nią w kilku aspektach, a też jestem uczniem. Więc proszę o używanie bardziej precyzyjnych terminów: “jeden z uczniów/uczennic” lub “odpowiedź jednego z uczniów/uczennic”. Być może to tylko maniera językowa, po prostu odruchowo tak napisałeś, ale przez takie rzeczy później mamy “polskie obozy koncentracyjne”.

    Pozdrawiam, Bartłomiej Steidel

  49. gaspar pisze:

    @Eborn: a ja uważam, że warto reagować nawet gdy coś nie tyczy się bezpośrednio mnie. I też czuję się urażony treścią komentarza Pana Dereckiego, mimo, że o mnie w ogóle nie było tam mowy. Bo nie idzie o jakieś procesowe oskarżenia, tylko o zwyczajną kulturę i przyzwoitość.

  50. Eborn pisze:

    Wiec chyba inaczej rozumiemy słowo urażony. Ja to o czym mówisz, nazwałbym raczej irytacją, może nawet ubolewaniem nad brakiem kultury i przyzwoitości, z czym się zgadzam; niektóre sformułowania nie należą do zbyt fortunnych. Ale nie czuje się urażony brakiem kultury. To jest sprawa danej osoby i nic mi do tego, czy chce ona sobą reprezentować jakiś poziom, czy nie.
    A tak swoją drogą, to Pan Dyrektor napisał, że >>czuje

  51. Eborn pisze:

    Najmocniej przepraszam za ten bałagan, ale blog ucina odpowiedź po znaczku > skierowanym w drugą stronę… musi się udać:

    Wiec chyba inaczej rozumiemy słowo urażony. Ja to o czym mówisz, nazwałbym raczej irytacją, może nawet ubolewaniem nad brakiem kultury i przyzwoitości, z czym się zgadzam; niektóre sformułowania nie należą do zbyt fortunnych. Ale nie czuje się urażony brakiem kultury. To jest sprawa danej osoby i nic mi do tego, czy chce ona sobą reprezentować jakiś poziom, czy nie.
    A tak swoją drogą, to Pan Dyrektor napisał, że “czuje” do nas moralną odrazę. A uczuć Pana Dyrektora nie będę specjalnie komentował, bo ja nad swoimi też nie potrafię panować:) (nie wiem czy muszę pisać, że należy ten akapit traktować z przymrużeniem oka, ale mając na uwadze “dowcipy” Pana Dyrektora, wole nie ryzykować:))

  52. strzel_ba pisze:

    Wiesz co, Eborn, czasami warto jasno określać co jest czarne, a co białe. W odcieniach szarości i niusansach dialektyki - gubi się jakaś zwykła prawość czy, jak to nazwał Gaspar, przyzwoitość. Uważaj, żeby twoja postawa nie została przyjęta jako zupełny brak zaangażowania w sprawy szkoły, zupełna obojętność.
    I strasznie szkoda, że nie rozmawialiśmy o tej sytuacji w szkole.

  53. sylwcka pisze:

    Ale w tym, że gaspar poczuł się urażony nie ma nic dziwnego. Może Ebornie Ty nie, ale ja utożsamiam się ze społecznością dwunastki i jakby nie było mogłam być w szeregu uczniów, którzy brali udział w ankiecie, choć niekoniecznie w tych, do których kierowany był komentarz. To wynika z poczucia przynależności z pewnym typem ludzi, choć “typ” to nie najlepsze słowo, w każdym razie dwunastka jest na tyle specyficzna, że taką kategorię można wyróżnić.
    Zawsze będę mówiła, że dwunastka to moja szkoła i nigdy nie chciałabym wstydzić się do tego przyznać, a po takich zachowaniach… cóż. Mamy zamknąć oczy i udać, że nic się nie stało?

  54. Kasia pisze:

    Witam serdecznie. Jestem absolwentką XII z 1992 roku. To już 15 lat. Sentyment do szkoły pozostał wielki. Z dyrekcją p. Wróblewska - p. Toś- wiele przeżyliśmy, z nauczycielami także, ale zawsze wszystko było polubownie załatwiane z korzyścią dla obu stron. Smutno czytać, że w XII źle sie dzieje na osi dyrekcja-uczniowie- nauczyciele.
    Chciałabym wyrazić uznanie dla Pani bloga. bardzo mi się tu podoba i będę zaglądać. W “naszej-klasie” spotkałam sie z wieloma pozytywnymi słowami o Pani pracy. Oby takich belfrów było jak najwięcej.

  55. Vanellus pisze:

    Ja też już do Dwunastki nie chodzę, a jestem urażona. Odpowiadając na postawione wcześniej pytanie: tak, gdyby ktoś nazwał mojego kolegę “pozbawionym uczuć hipopotamem” to bym się oburzyła, bo tak nie może mówić nauczyciel/pedagog, a już tym bardziej dyrektor szkoły i to w takiej formie. Tak, uczniowie też różnie mówią o swoich nauczycielach. Tak bywa. Ale nikt do tej pory nie powiesił na tablicy ogłoszeń karteczki “Pani Profesor XYZ: czuje do Pani moralną odrazę! Jeszcze raz Pani mnie odpyta, to upokorzę Panią publicznie!!!!”.

    Swoją drogą. Indywidualizm to piękna sprawa, ale kiedy cała szkoła się trzęsie, uczniowie, nauczyciele i rodzice robią wszystko co mogą, żeby obronić podstawowe prawa każdego człowieka i zwyczajnie GODNOŚĆ, jest grono ludzi, którzy chcą już mieć święty spokój. Bo co, bo tak jest lepiej? Łatwiej?

  56. strzel_ba pisze:

    @ Vanellus
    Wreszcie dzisiaj rozmawialiśmy otwarcie z uczniami w szkole. Była okazja do wyjaśnienia nieporozumień i zaniedbań. I ja dokładnie wiem, co Eborn miał na myśli, a czego precyzyjnie nie powiedział, bo mu zabraniało dobre wychowanie. Zostawmy to już, bo naprawdę nie chodziło o dystansowanie się od tego, czym żyje szkoła.
    Czy dobrze mówię, Eborn?

    Natomiast, uwaga, ten ‘hipopotam’ to naprawdę moja metafora :) :) :) . W oryginale mawiam mniej więcej tak: “Są ludzie i są hipopotamy, czyli istoty wrażliwe i istoty pozbawione wrażliwości.”
    Ta metafora służy mi uzmysłowieniu różnicy między romantykami a innymi pokoleniami, typami osobowości. Jeśli apeluję do uczniów o jakieś bardziej wrażliwe postawy, to wtedy mawiam: “No nie bądźcie hipopotamami.”
    Mam nadzieję, że to sytuacja, w której nikt się nie obraża. To zresztą potwierdza Eborn. I staję wtedy przed konkretnymi uczniami, którzy mogą zareagować.
    No i nie mawiam tak do uczniów w pierwszych dniach nauki. Trzeba poznać człowieka, jego temperament, umiejętności i zachowania w różnych sytuacjach.
    Może zresztą się teraz usprawiedliwam? Może to też mnie się wydaje zabawne, a wam już nie?
    Och, opowiadam jeszcze historię o osiołkach. Pamiętacie historię o osiołkach? :)

  57. strzel_ba pisze:

    @ Kasiu, witaj u nas. Cieszą mnie bardzo wizyty absolwentów, bo potwierdzają istnienie czegoś tak metafizycznego, jak “społeczność Dwunastki”. Wielu z wypowiadających się tutaj - to właśnie absolwenci. Dostałam od nich wiele wsparcia w tych ostatnich gorących dniach.
    Przede wszystkim - potwierdzają oni, że tu się dobrze, rzetelnie pracuje. Dopóki jest taka opinia o nas - nie zginiemy, przetrwamy różne burze i zakręty.
    Oby nam wszystkim ta historia wyszła na dobre.

  58. Chrzuszczyk pisze:

    Witam
    Z góry przepraszam jeżeli będę powtarzał, co zostało już powiedziane.
    Chciałbym powiedzieć, iż osobiście nie przejąłem się zbytnio komentarzami Pana Dyrektora, pomimo że w pewnym miejscu mocno skrytykował moją wypowiedź. Pozostawałem raczej obojętny, a wręcz zdenerwowała mnie trochę niepotrzebna ingerencja mediów. Moje stanowisko w tej sprawie zmieniło się po rozmowie z Panem Dyrektorem. Nie uważam by komunikowanie się z uczniami XII liceum za pomocą cytatów z Walta Disneya było adekwatne do naszego poziomu. Jakakolwiek by nie była poprzednia dyrekcja, to jednak zawsze czuło się wzajemny szacunek. Chapeau bas dla Pani Dyrektor Wróblewskiej z tego powodu. Osobiście popieram stanowisko zaprezentowane przez Profesor Strzelecką. Nie powinno się zaprzepaszczać renomy naszej szkoły, a dzięki mediom mamy na to szansę. Mam nadzieję że sprawa się uspokoi i dyrektor nie przejdzie z tą sprawą do porządku dziennego.

  59. Vanellus pisze:

    @strzel_ba

    Nie znałam pochodzenia metafory o hipopotamach. Tak przedstawiona jest faktycznie zabawna i nie jest obraźliwa. Tak samo jak osiołki:)

    Ja też mam poczucie humoru, albo tak mi się naiwnie wydaje, wielokrotnie odnotowywałam też powiedzonka nauczycieli, każdy takie ma, mniej lub bardziej śmieszne, raczej nie obraźliwe. Być może Dyrektor ma specyficzne poczucie humoru, który nie został zrozumiany. No cóż, podobno trzeba uczyć sie na błędach.

    Za każdym razem kiedy się wypowiadam w tej sprawie czuję wyrzuty sumienia, że to robię. Mimo wszystko mam wrażenie, że mieszam się w nie-do-końca-swoje sprawy. Ale przywiązanie do Dwunastki jest po prostu silniejsze:)

  60. strzel_ba pisze:

    To jest twoja sprawa, Vanellus! Ty jesteś częścią tej szkoły (nawet dość pierwszoplanową :) ), ta szkoła jest częścią ciebie, prawda?
    Poza tym z zewnątrz - widać więcej. Ma się skalę porównawczą.

  61. strzel_ba pisze:

    Witaj, Chrzuszczyk! Miło, że zajrzałeś.
    Doświadczenia czynią nas mądrzejszymi, prawda?

  62. gaspar pisze:

    Akurat Ty nie musisz mieć wyrzutów sumienia, jeśli się dla czegoś pracuje - to naturalnym jest, że szlag trafia gdy ktoś to wszystko, ot tak, psuje.

    Cóż. Działajmy dalej i nie wątpmy w swoje siły, a będzie dobrze.

  63. Kasia pisze:

    Nie wytrzymałam również. Jak Paweł. Z tym, że tyle zostało już powiedziane, że ja z innej beczki, 1 kwestia ogólna i 3 szczegóły.

    Powiem tak: przeczytałam zamieszczoną ankietę, a raczej jej analizę.

    Primo (ogół) - to właśnie w tej szkole, XII LO, z ogromnymi zasługami strzel_by właśnie, nauczyłam się mieć prawo do własnego zdania i wyrażania go z jednoczesnym poszanowaniem drugiego człowieka. Zdaje się, że Pan Dyrektor powinien spróbować nauczyć się tego szacunku właśnie, gdyż ten pierwszy element opanował w stopniu doskonałym. Zabrakło “jedynie” miejsca na drugiego człowieka. Nawet jeśli odbiorca jest zbiorowy… ;)
    Secundo - rozumiem, strzel_bo że Tobie nie wypada, ale mnie tak - mogę komentować publicznie to, co czytam.
    I komentuję szczegół - ale taki, który mnie bił po oczach tak, że aż bolało. Przeczytałam komentarze Sz.P. Dyrektora. Zdawać by sie mogło, że osoba kierująca LO powinna mieć w stopniu dość dobrym opanowane podstawowe zasady interpunkcji i gramatyki. Ale nie ma. Wstyd, Panie Dyrektorze, wstyd. Nie mówię już o pozjadanych “ą”, czy “ę”, których pominięcie np. w ferworze czatowania na gg można darować autorowi, a jednak nie powinny zdarzyć się w tekście pisanym, opublikowanym,i - jak Pan podkreśla - przemyślanym.
    Koślawa, niepoprawna interpunkcja oraz troszkę upośledzona składnia powoduje, iż czytający (ja) nie może brać serio słów i osoby autora. Zdaje mi się, że autorem tekstu jest osoba na poziomie odbiegającym od przyjętych licealnych standardów, więc jej słowa niezbyt mnie bolą.

    Tertio - a właściwie dlaczego od razu sugerowane jest nieuważne czytanie odpowiedzi w przypadku Żydów i Polaków? A ile razy się zdarzało, iż formą zastraszenia jednej grupy jest demonstracja siły na drugiej grupie dokonana? Dlaczego zakładamy, iż zaznaczenie tej odpowiedzi było pomyłką? Ktoś tu zdaje się, wszechwiedzącym jest.

    I Quarto, a więc w moim przypadku ultimo - coś, co spowodowało, że zdecydowałam się jednak naskrobać. A dlaczegoż to Sz.P. w ostatnim pytaniu wyróżnił kwestię płci tych - wg autora komentarza - niemal nagannych odpowiedzi, nie pokusiwszy sie o żadne wyjaśnienie swojego działania (dlaczego w tym pytaniu?, dlaczego płeć?). To mi zakrawa na - mówiąc łagodnie - niepoprawność genderową. Nieładnie, nieładnie. Coś Pan chciał tym pokazać, Panie Derecki, coś Pan chciał powiedzieć. Dlaczego pozostawiać to domysłom odbiorców? To może spowodować zbyt daleko posunięte wnioski, jak - pozostaje mi mieć taką nadzieję - w moim przypadku.

  64. Paweł pisze:

    @Kasia

    Myślę Kasiu, że co do twojego czwartego punktu to nie powinnaś się denerwować. Pan Dyrektor biorąc pod uwagę całokształt wypowiedzi, chyba sam nie wiedział co chciał tym osiągnąć :)

  65. Kacpro pisze:

    @Eborn

    Gdyby Sz.P. dyrektor napisał “20% uczniów, których odpowiedzi były niezgodne z moimi założeniami - czuję do was odrazę”, wtedy urażeni mogliby czuć się tylko oni. A ponieważ Sz.P. dyrektor napisał, że czuje odrazę do wszystkich, więc ci, którzy udzielili “prawidłowych” (no przecież odpowiedzi w ankiecie zawsze są prawidłowe, ale według Sz.P. dyrektora widocznie nie…) mieli podwójne, a nawet potrójne prawo poczuć się urażeni. Wypowiedź była skierowana do wszystkich, nie do wybranych. A i ja się tak poczułem, bo mimo, że uczniem Dwunastki już nie jestem, to nadal mówię, że jest to “moja” szkoła. A do Sz.P. dyrektora wstyd mi się przyznać prawdę mówiąc…

    Ale jeśli dobrze zrozumiałem, wszystko zostało wyjaśnione między nauczycielami i uczniami, tak? To chyba dobrze, bo wszyscy, których ta sytuacja bezpośrednio dotyczy mają czysty obraz sytuacji i nie muszą swoich wniosków opierać na domysłach.

  66. Awicenna pisze:

    Tak. Oczywiście. Genderyzm - bo podał, że w grupie niepokojących go odpowiedzi było więcej chłopców. Może od razu oskarżmy go o dyskryminację mniejszości, bo w ankiecie, zdaję się, nie wspomniał o Romach, a podanie definicji rasizmu podciągnijmy pod jego propagowanie? Ja rozumiem zdenerwowanie, ale nie bądźmy śmieszni.

    Odrobina krytyki - nawet tak ostrej i nieprzemyślanej - jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

    BTW - dyrektor zaczął od małego trzęsienia ziemi - według Hitchcocka napięcie powinno już tylko rosnąć, by film był dobry ;)

  67. strzel_ba pisze:

    Kasiu, tobie nie wolno się teraz denerwować :) :) :) Ja już nawet dzisiaj spałam. Pierwszy raz od kilku dni przespałam chyba ze cztery godziny.
    Co ma być, to będzie.
    Nie zatrzymamy lawiny, nie zawrócimy podziemnej rzeki, jak mawia prof. Janicki.
    Są sprawy i koniunkcje, o których nie wiemy i na które nie mamy wpływu.

    Pora na spojrzenie w przyszłość, dzieciaki.

  68. gaspar pisze:

    no właśnie, i co dalej? Jak szkoła przetrwa pod wodzą nowego Dyrektora? Co trzeba mu przekazać, jakie wnioski wyciągnąć? A może nie trzeba wyciągać żadnych wniosków i wszystko jest w porządku? A może jest wręcz przeciwnie i należy uznać, że wszelka próba komunikacji z Panem Dyrektorem jest z góry skazana na fiasko?…

    Odpowiedzmy sobie wszyscy sami. Ja odpowiedziałem i wiem co w związku z tym robić, ale to nie musi być zdanie każdego, więc się nie narzucam.

  69. prezydent pisze:

    W tej całej sprawie zastanawia mnie tylko kto poleciał z tym tematem do mediów?
    I dlaczego?
    Są chyba mniej stresujące metody zaprotestowania przeciw opinii jednostki…

    A co do rozlanego mleka, to pewnie mimo tego, że zostało już wytarte,
    to plama i tak zostanie…

  70. gaspar pisze:

    a mnie się wydaje, że o nieprawidłowościach tego kalibru można i należy mówić głośno. I mleka nie ma co wycierać - tłusta plama oszpeci parkiet. Lepiej położyć nowe deski.

  71. tmk pisze:

    plama wyschnie, a mleko nie zostawia tłustych plam.

  72. tmk pisze:

    eeeeeeeeeeeee sorry gaspar ale dopiero teraz do mnie dotarło: czy zawsze gdy wylejesz coś w domu na podłogę budujesz ją od nowa i wymieniasz?

  73. Miłosz Sokołowski pisze:

    Tutaj dodam, że plamy po mleku może nie odbarwiją parkietu, ale niewytarte pozostawiają po sobie odór kazeiny i innych rozkładających się białek. A ponieważ jak się białko rozkłada to wydzielają się związki siarczkowe to śmierdzi całkiem porządnie :D

  74. gaspar pisze:

    @tmk: oczywiście nie, ale nigdy nie rozlałem mleka tak by zalać nim sąsiadów z piętra niżej.

  75. Kasia pisze:

    @Awicenna

    Jestem osobą wesołą, owszem, ale żeby zaraz zapytanie o przyczyny rozróżnienia na płeć w jednym konkretnym pytaniu nazywać śmiesznym?
    Tak, jak napisał Paweł - Pan dyrektor nie bardzo wiedział, co chce osiągnąć całością swojej pseudoanalizy, a podanie w tym konkretnym przypadku płci mnie akurat zastanowiło, gdyż nie ma do niego - a powinien być - komentarza autora. I doprawdy nie wiem, Awicenna, co w mojej ocenie, może śmieszyć. Chyba nie do końca pojąłeś to, co napisałam.

    Niepoprawność genderowa, a nie genderyzm sam w sobie - owszem, łagodnie to określiłam; to już jednak jest inna para kaloszy. Podanie podziału na płeć, bez podania przyczyny budzi mój niesmak. Ale pod tym względem - faktycznie - reaguję troszkę inaczej niż standardy przewidują.

    Poza tym, Awicenna, zdaje się, że zarezerwowałam w mojej wypowiedzi, miejsce na możliwość błędnej oceny; więc bardzo proszę, abyś tak płasko (Romowie, rasizm), nie komentował mojej wypowiedzi. Wysil się troszkę bardziej.

    Paweł, strzel_ba
    Ależ ja sie absolutnie nie denerwuję, kochani.
    Buziaki ode mnie i słodkiego Tobiaszka.

  76. Mateusz Mus pisze:

    Cóż za burzliwa wymiana poglądów! :)
    Awicenno, kultura może stawiać równe wymagania, pozycja - nie. Uważam, że człowiek udzielający się politycznie, zajmujący wysokie stanowiska państwowe decyduje się automatycznie na pewne przywileje jak i ograniczenia swobód. Jemu po prostu nie wolno było się tak zachować, tak jak byłemu tudzież aktualnemu prezydentowi nie powinno się zdarzyć publiczne wystąpienie w stanie nie świadczącym o trzeźwości.

    Pozdrawiam,
    Mateusz

  77. Miłosz Sokołowski pisze:

    odnośnie genderyzmu, albo niepoprawności genderowej:
    Podanie płci ma znaczenie w dużych ankietach, bada co wolą kobiety i co wolą mężczyźni. Jednak wielkie ankiety przeprowadza sie najczęściej na tej samej liczbie kobiet i mężczyzn- wtedy związek zachowania z płcią ma jakąkolwiek wartość statystyczną. I znowu wrócę do tego, co nazywamy matematyka, a co w Dwunastce każdy ma w małym palcu ;D
    Otóż, Dyrektora zadziwiło, że większość osób podzielających jakąś tam opinię to chłopcy. Przy czym XII LO zawsze cierpiało na deficyt uczennic i nadmiar uczniów płci męskiej. Dziesięć kobiet w klasie to szczęście, piętnaście- niebywałe wydarzenie. Dlatego, używając kombinatoryki i podstawowych działań rachunku prawdopodobieństwa, można dowieść, że we wszystkich wartościach statystyki będą przeważać mężczyźni.
    Chyba jednak pan dyrektor nie pamiętał o tym, ilu uczniów jakiej płci ma w swojej szkole.
    Wskazanie płci ma znaczenie w ankietach dotyczących fizyczności i sportu oraz konsumpcji. Ale na litość boską, czy da się przeprowadzić dowód twierdzący, że poziom moralności człowieka zależy od jego płci?

  78. Awicenna pisze:

    Właśnie to mam na myśli.

    Oczywiście dyrektor napisał za ostry komentarz, ale krytykowanie go, bo w jednym miejscu jakieś dane podał, ale ich nie skomentował, jest moim zdaniem już doszukiwaniem się na siłę “gdzie by tu jeszcze”.

    Kurcze, napisał - jak mniemam - prawdę. Suchy fakt, że takich odpowiedzi udzieliło więcej chłopców. I to jest niepoprawność genderowa?

    Reasumując - komentuje ostro - może i za ostro, nie wiem, ja tego nie brałbym do siebie nawet będąc autorem zdania o Galii - ŹLE. Nie komentuje wcale - ŹLE. Może od razu ustalmy, że jest od głaskania po główce i mówienia, “dobrze, bardzo dobrze”?

    Jak pisałem - język wypowiedzi jest za ostry. Ale krytyka moim zdaniem nieproporcjonalna. Chcę zauważyć, że dyrektor chociaż zainteresował się poziomem wiedzy swoich uczniów - nie przypominam sobie niestety, by w moim LO zrobiono taką ankietę. Czemu? I czy to sytuacja lepsza, czy gorsza?

    Mateuszu - o ile wiem dyrektor nie jest wysokim urzędnikiem państwowym. Przeżyłem w karierze szkolnej zajęcia z różnymi nauczycielami i różnymi dyrektorami - ten na prawdę nie wyróżnia się ani in plus, ani in minus.

  79. Eborn pisze:

    @Kacpro

    Zaznaczam, że ta sprawa jest już naprawdę zamknięta, ale skoro zarzucasz mi brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, to jednak spróbuję się wybronić.
    http://rapidshare.com/files/69442805/dyrektor.rar.html
    Przeczytaj sobie siódmą stronę, i skonfrontuj ją ze swoją wypowiedzią. Nie ma za co.

  80. Kacper pisze:

    @Eborn

    Niczego ci nie zarzucam…

  81. Kasia pisze:

    @Miłoszu, Awicenno
    Akurat w tym pytaniu ową większością były kobiety, więc o ile Miłoszu na pewno bezbłędnie przeprowadziłbyś każdy dowód (ja na pewno nie - zbyt dawna absolwentka ze mnie), o tyle niestety w tym przypadku owa statystyka wskazująca na przeważającą płeć męską się nie sprawdza.
    Suchy fakt, kurcze Awicenna, to większość dziewczyn akurat. Ja się owszem, czepiam tego “gdzie by tu jeszcze”, bo to się nazywa wymiana poglądów. Po co mam pisać po raz n-ty to samo, co inni? Pisze o tym, co mnie uderzyło, jako absolwentkę gender studies.

    A w analizie - bo tymże chyba poniekąd jest ów tekst dyrektorski - nie ma miejsca na suche fakty. To nie jest reportaż z wydarzeń, to ANALIZA. I, jako taka, powinna pewnych reguł przestrzegać. I jedną z podstawowych reguł analizy - jest analiza, czyli rozkładanie na czynniki pierwsze, faktów. Ergo ich interpretacja, komentowanie, wnioskowanie. Jeśli takiego podstawowego kryterium ona (nie tylko oczywiście w tym miejscu, ale tu było to ewidentne) nie spełnia - czemuż, ach czemuż ona służy?

    Aha, i - raczej - się nie czepiam, raczej się śmieję. Bo dla mnie to, co zrobił dyrektor jest - jak już napisałam wcześniej (motywując to również innymi przesłankami) - śmieszne, żenujące wręcz, i tyle.

    Przeczytałam zresztą dziś, że ponoć przeprosił, a ponoć samorząd przeprosiny przyjął. I dobrze. Trzeba umieć przeprosić - i to się liczy na plus.

  82. Magda pisze:

    Czytam, czytam, czytam i… nie mogę uwierzyć… Jedna z wypowiadających się osób stwierdziła, że renomę szkoły buduje się latami, a zniszczyć ją można bardzo szybko i trudno się z tym nie zgodzić. Skończyłam dwunastkę, nie chwaląc się, jako jedna z najlepszych. Dlatego boli mnie cała sytuacja. Zawsze będzie tak, że Dwunastka będzie w moim sercu, ta szkoła we mnie wrosła. Z dumą mówie każdemu, że ją ukończyłam, a teraz co? Teraz nie wiem jak powinnam reagować. Gaspar i Miłosz powiedzieli już, czego uczyła ta szkoła, szkoła, która dawała ludziom ideały, pokazywała jak powinni żyć… nowy dyrekor chyba trochę nie potrafi odnaleźć się w sytuacji, w której się znalazł… to przykre. Trafił bowiem do szkoły z tradycjami i nie potrafi ich kontunuować. Zamiast uczyć - krytykuje, brawo takiej polityce. Jeżeli na tym polega wg niego bycie pedagogiem, to współczuję z całego serca. Może moje słowa są ostre i nie powinny tu się znaleźć, ale proszę mnie zrozumieć. Kocham tą szkołę, kosztowało mnie wiele pracy, wysiłku i charakteru jej skończenie, żałuję, że nowy dyrektor chce odchodzić od tradycji, które dla mnie stanowiły pewne życiowe ideały…
    PS Każdego, kto powypisywał głuoty w tej ankiecie, szczególnie tych dowcipnisiów, którzy zrobili to dla żartu zachęcam gorąco do obejrzenia filmu “Katyń”, filmu człowieka, który przeżył wojnę i widział koszmar na własne oczy. Może zrozumiecie czym jest ludobójstwo, skoro na czas ankiety zapomnieliście.

    PPS Pozdrawiam Panią Profesor i Grono Pedagogiczne Dwunastki. Studiuję prawo, jestem szczęśliwa z tego co teraz robię, ale tęsknię za Wami bardzo…

  83. Kacper pisze:

    @Magda

    Aż mnie korci, żeby odnieść się do tego “Katynia” w twojej wypowiedzi, ale chyba jednak się powstrzymam, bo wybuchłaby dyskusja na kolejnych 40 komentarzy. Z resztą chyba już to robiłem przy okazji tego tematu…

  84. Awicenna pisze:

    Dyskusja! Och nie! ;]

    Kurcze. Jak to jednak doświadczenia determinują postrzeganie świata - mnie nie przeszkadza tak bardzo wystąpienie dyrektora, być może dlatego, bo moje liceum nauczyło mnie przede wszystkim dystansu i zdolności do puszczania mimo uszu krytyki, a szczególnie krytyki nie do mnie skierowanej.

    Co do chałupniczych gender studies p. dyrektora - nie znam profesjonalnych metod analizy ankiet, ale moim zdaniem zaznaczenie takiego faktu w szkole w której większość to - jak rozumiem - płeć brzydka, jest tym bardziej zrozumiałe. Bo może na jakąś prawidłowość wskazywać.

    Nie twierdzę, że ankieta została przeanalizowana profesjonalnie/nieprofesjonalnie, bo się na tym nie znam. Ale nie widzę powodu dla którego p. dyrektor miałby nie zawrzeć tego typu informacji w swoim podsumowaniu.

    Nadal nie widzę sensu w doszukiwaniu się nowych elementów kreujących obraz p. dyrektora jako niekulturalnego ćwierćinteligenta z masą kompleksów i uprzedzeniami (genderowymi lub nie). Ale to tylko ja… a ja jak wiadomo mam dziwne pomysły i dużą tolerancję dla zamordyzmu.

    Nie robiłbym tragedii z tej sytuacji w kontekście renomy szkoły - spójrzmy na inne łódzkie licea w ostatnich kilku latach - w I parę lat temu była klasa, z której psychologowie wychodzili ze łzami w oczach, w tym roku jeden chłopak popełnił samobójstwo. W XXI afera z nauczycielką tańczącą na rurze. W XXVI kilka lat temu samobójstwo i narkotyki - a mimo to te licea dalej cieszą się niesłabnącą popularnością.

    Renomę stracić baaardzo trudno. Tym bardziej, ze dotyczy ona czegoś tak niesprawdzalnego jak poziom nauczania, a - chyba zgodzimy się - tego zmierzyć się nie da,bowiem nie sposób określić “chłonności” materiału.

  85. gaspar pisze:

    Widzisz, może mnie rzuca dlatego, że cechuję sie zerową tolerancją dla zamordyzmu, bo traktuję go jako formę chamstwa. Nie umiem przechodzić obojętnie obok jakiejkolwiek krytyki - jeśli jest konstruktywna - wyciągam wnioski, jeśli nie jest konstruktywna - mówię jej autorowi, że się nie wysilił, a jeśli chamska - reaguję. A według mnie komentarz pana Dyrektora był po prostu niegodny osoby, która uważa się za humanistę i uczy w dobrym liceum. Owszem, doszukuję się kolejnych aspektów dla mnie negatywnych - ale po to, by przeanalizować sytuację dokładnie, a nie fragmentarycznie. Nie sposób mówiąc o ogóle sprawy pominąć pozostałych, mniej ważnych kwestii - bo w końcu diabeł tkwi w szczegółach. Przecież nie chodzi o to, że p. Dyr. zrobił ankietę o lucobójstwie, ma święte prawo. Nie chodzi też o to jakie wyciągnął wnioski. Jeśli chce zmienić postawę 20% ignorantów - chwała mu za to! Ale nie tędy droga, trzeba dążyć do ZROZUMIENIA, a nie do upokorzenia.

  86. Awicenna pisze:

    A skąd wiesz, że dyrektor Derecki uważa się za humanistę? Zamordyzm formą chamstwa? Raczej sposobem na zaprowadzenie ładu w chaosie.

  87. strzel_ba pisze:

    Ależ wiemy, dokąd to prowadzi. Czytaliśmy “Tango”, prawda, Awicenno?
    Czy o to nam chodzi? Zwycięstwo Edka jako forma triumfu nad chaosem “liberalizmu”?
    Nie, ten Mrożek zdecydowanie powinien wylecieć z lektur. Ma za dużo niebezpiecznych paraleli. :)

  88. Awicenna pisze:

    Po pierwsze w Tangu był libertynizm, nie liberalizm. A to coś zupełnie innego.

    Po drugie - dlaczego w wydaniu Edka, a nie Artura?

    A Mrożek niech zostanie. Dobrze opisuje zgubne efekty powszechnej akceptacji młodzieńczego buntu - moralną degrengoladę.

  89. Kacper pisze:

    Zamordyzm jako sposób na zaprowadzenie ładu w chaosie - tak, ale tylko, jeśli wszystkie inne, bardziej cywilizowane metody zawiodą. Poza tym nie widziałem nigdy w XII LO takiego chaosu, żeby aż trzeba było stosować zamordyzm. Przeciwnie.

  90. gaspar pisze:

    skąd wiem? Choćby z tego, że naucza przedmiotu humanistycznego.

  91. tmk pisze:

    @ Magda
    boże, jaki oburzony głos absolwenta.
    @ 83/Kacper
    mam chyba tak samo : )

  92. Awicenna pisze:

    Nie wiem jak zaprowadzano porządek w XII LO, ale z tego co wiem, nie było to najliberalniej zarządzane liceum.

    “Przeciwnie” czyli widziałeś taki porządek, że trzeba było libertyńskiego dyrektora? ;)
    Gasparze - ukończenie studiów na humanistycznym kierunku nie czyni humanistą. Jak to ktoś mądry ujął - “Humanistą był Kepler, był Leibniz. Człowiek definiujący humanizm jako brak umiejętności całkowania humanistą nie jest”.

    Nie twierdzę, że humanista musi umieć całkować. Ale zdecydowanie potrzebuje czegoś więcej niż tylko dyplomu.

  93. strzel_ba pisze:

    Awicenno! Sprowadzanie wszystkich argumentów w dyskusji ad absurdum jest oczywiście pewną umiejętnością erystyczną, zakłada jednak nierozgarniętego interlokutora. Przykro mi za taką ocenę, w imieniu własnym oraz wszystkich innych, z którymi dyskutujesz. Dlaczego z nami dyskutujesz, jeśli nas nie cenisz?
    A po drugie: mam wrażenie, że czytasz tylko własne figury ironii.

  94. gaspar pisze:

    Nie widzę potrzeby totalnie liberalnego zarządzania liceum w ogóle. Widzę tylko potrzebę szacunku do ucznia, tolerancji dla opinii i perspektyw rozwoju.

    A co do p. Dereckiego - wielu ludzi mówi, że są humanistami - ale wynika to stąd, iż nie rozumieją matematyki ;-) P. Dyrektor, o ile wiem, jednak deklarował się jako zwolennik humanistycznych wartości i t. p., ale jako iż nie dane mi było porozmawiać z nim osobiście - nie będę drążył tematu.

  95. strzel_ba pisze:

    A przed chwilą przeczytałam, że “nie twierdzę, że humanista musi umieć całować”.
    No, taka akurat definicja by mi się podobała :) :) :)

  96. gaspar pisze:

    Całować, w przeciwieństwie do całkowania, warto umieć nawet gdy jest się zdeklarowanym humanistą ;-)

  97. Awicenna pisze:

    Ależ nie sprowadzam wszystkich argumentów ad absurdum. Swoje zostawiam w spokoju ;)
    Erystyka jakoś tak sama mi wychodzi…

    W mojej ocenie zresztą erystyka jest Sztuką (przez wielkie S), której szkoda na mało rozgarniętego interlokutora - takiego można przekonać “klasycznymi” metodami… choć klasyczne metody nie różnią się od erystyki aż tak bardzo, wystarczy wspomnieć Sokratesa, który ad absurdum potrafił sprowadzić każde niemal stwierdzenie. Po erystykę - jedyny IMHO godny uwagi “wynalazek” Schopenhauera - sięga się, gdy przeciwnik jest dobry.

    O mojej skłonności do doceniania interlokutorów (może doprawionego pochlebstwem) świadczy nick.

    W tym miejscu moje stwierdzenie, iż rozumiem ironię nie miałoby żadnej wartości, więc powiem jedynie, że mam wrażenie i nadzieję, że tak jest.

    Tolerancja dla poglądów ucznia i jego opinii musi mieć swoje granice. Dyrektor ustanowił je w takim a nie innym punkcie - oceniać będzie go można za lat kilkanaście - jak dowiemy się, co wyrosło z ankietowanych.

    Gasparze, to jeszcze zależy jak pojmować humanizm - jest on jednak zawsze ukierunkowany na rozwój jednostki - dyrektor przeprowadził ankietę sprawdzającą tenże rozwój poddanych jego opiece jednostek i ostro skarcił 22 zbłąkane owieczki.

  98. Awicenna pisze:

    Całowanie, całowanie - źle mi się kojarzy.

    A dlaczegóż nie wziąć dla odmiany przykładu z Epikura i jego filozofii przyjemności?

  99. gaspar pisze:

    Twój tok rozumowania prowadzi do wniosku:

    Ojca bijącego dziecko można ocenić dopiero gdy ma ono co najmniej 25 lat.

  100. Awicenna pisze:

    I ja sprowadzam argumenty ad absurdum?

    Gasparze - różnica jest taka: Ojciec bijący dziecko łamie prawo, dyrektor wyrażający swój stosunek do postaw reprezentowanych przez grupę młodzieży nie… ale mimo tej zasadniczej różnicy masz (z pewnymi zastrzeżeniami) rację - takiego ojca należałoby ocenić po efektach wychowania - a co jeżeli stosując kary cielesne jako metody wychowawcze wychowuje nowego Einsteina, jeżeli zapobiega wychowaniu nowego Kuby Rozpruwacza? Wszystko zależy od okoliczności. Jeżeli ojciec bije dziecko “bo tak”, to należy go ukarać od zaraz, ale jeżeli je karze - nawet gdy uważamy karę za nieodpowiednią - niekoniecznie.

  101. Kacper pisze:

    @Awicenna

    Powiem, a raczej napiszę Ci tylko tyle: na Boga! Żyjemy w cywilizowanym świecie, a przynajmniej za taki go uważamy, więc stosujmy cywilizowane metody wychowywania! Nikt nie ma prawa bić nikogo i nikt też nie ma prawa nikogo upokarzać. O ile zdefiniować przemoc fizyczną jest stosunkowo łatwo, o tyle przemoc psychiczną, jaką jest upokarzanie jest zdefiniować nieco trudniej - stąd ta dyskusja. Ale przecież mówimy cały czas o czynach równie… złych (powiedzmy, że tak chciałem je nazwać)!

    Zbulwersowałem się…

  102. Kacper pisze:

    I mam za przeproszeniem gdzieś, czy taki ktoś wychowuje nowego Einsteina zamiast Kuby Rozpruwacza. Cel NIGDY nie uświęca środków! W jakim ty świecie żyjesz?! Z takiego rozumowania powstał faszyzm, nazizm i chyba po części też komunizm… To tak, jakbyś stwierdził: “dla dobra dwudziestu osób zabiję jedną”. Nie, nie zgadzam się! Protestuję przeciw takiemu rozumowaniu!

    I jak nigdy się nie powołuję na Boga, tak teraz samo to ze mnie wyszło…

  103. Kacper pisze:

    Poza tym, przemocą nigdy nie pokonasz przemocy. To tylko w takim potencjalnym Kubie Rozpruwaczu jeszcze bardziej pobudzi instynkty, które teoretycznie chciałbyś zabić. Jeśli nawet dziecko, które potencjalnie mogłoby być zabójcą nigdy nie dowie się, że coś takiego można zrobić, będzie się mu wpajało, że nie można nikogo bić i krzywdzić, to jest o wiele większe prawdopodobieństwo, że ten instynkt pozostanie na zawsze w ukryciu.

  104. tmk pisze:

    Jesteś zwolennikiem bezstresowego wychowania?

  105. Kacper pisze:

    Co ma bezstresowe wychowanie do przemocy fizycznej?

    Mnie rodzice nigdy nie uderzyli, a za złego człowieka się nie uważam. Serio, serio - nigdy. Da się?

  106. Awicenna pisze:

    Kacprze, idealizm tyleż godny pochwały, co błędny. Cywilizację o której mówisz stworzyły w dużej części metody o których ja pisałem. Wydaje mi się, że dość wyraźnie napisałem, że bicie kogoś bez powodu jest nie do zaakceptowania -mówimy o wykorzystaniu ich w charakterze kary.

    Od czasów Machiavellego wiadomo, że cel uświęca środki. Ci którzy tego nie przyjmują do wiadomości są pamiętani jako niezłomni bohaterowie umierający dla idei. Ci, którzy są gotowi na pewne kompromisy posuwają świat naprzód.

    A imperatyw kategoryczny da się łatwo obalić.

    Mając na jednej szali życie dwudziestu osób, a na drugiej jednej - zaryzykowałbyś życie dwudziestu osób dla ocalenia jednej? A może czekał z założonymi rękami aż problem sam się rozwiąże, byle nie dokonać wyboru?

    Ależ ja nie twierdzę, że przemoc jest dobra na wszystko, ani że nie należy mówić, ze jest zła. Ale czasem jest efektywnym środkiem wychowawczym. I moim zdaniem może służyć wykorzenieniu złych cech i złych nawyków. Oczywiście jeżeli można inaczej - należy próbować.

    Nigdzie nie twierdziłem, że bez przemocy nie da się wychować dziecka na człowieka dobrego pod każdym względem.

    Bezstresowe wychowanie oznacza brak przemocy fizycznej i psychicznej, a nawet więcej - ograniczanie wszelkich bodźców negatywnych (wstyd). A to może tylko zaszkodzić.

  107. Miłosz Sokołowski pisze:

    Rozszerza się dyskusja, super. W końcu. Wychodzimy poza konkretną sytuację, erystyka według Schopenhauera, metoda pierwsza, instantia.
    Kasia obaliła mój kulejący zresztą dowód, nie będę sie upierał, że miałem rację, bo nie miałem, mieszając się w ten genderyzm.

    Ale jakie tematy się tutaj pojawiają! Okazuje się, że postawa dyrektora Dereckiego, tego, co zrobił albo i nie zrobił, ewentualnie powinien zrobić, ale się rozmyślił, stała sie punktem wyjścia dla takich tematów jak wychowanie, ustawianie granic, erystyka schopenhauerowska , i, mój ulubiony, zamordyzm.
    Tutaj podzielam dużą tolerancję Awicenny dla zamordyzmu. Jakby nie było, za czasów panowania tandemu Tosiowa- Halszka, zamordyzm był właściwie główną metodą wychowawczo-prewencyjną. Nie jedyną, ale skuteczną. I zamordyzmem trzeba umieć się posługiwać. I tutaj jeszcze moja refleksja, obserwacja starego dyskutanta i kontestatora- im bardziej prymitywna metoda, tym większego wyrafinowania wymaga od tego, kto ją stosuje.

    Nie wiem, czy mam jakiekolwiek prawo wypowiadać się w temacie pedagogiki, czy psychologii dziecięcej. Dlatego nie wypowiem się. Powiem tylko, że oburzenie Kacpra wynika z jednego wyrażenia Awicenny : “Co, jeżeli…?”. A wyrażenie Awicenny z trochę nieprzemyślanego zdania Gaspara. Znowu erystyka Schopenhauera- argumentym ex concessis (Kacper) i mutatio controversiae (Gaspar). Zaiste, filozof się cieszy. Ja też.
    Niestety, świata nie buduje się na przypuszczeniach, na gdybaniu, na snuciu hipotez. Co, jeżeli. A jeśli nie tak, to może inaczej.
    I znowu przykłady maniakalnych morderców i geniuszy. Przypadki skrajne, równie rzadkie. Jak wielu zwyrodnialców było wychowywanych bezstresowo, w przekonaniu, że im wszystko wolno? A ilu zwyrodnialców pielęgnowało w sobie nienawiść latami, zbierając cięgi po grzbiecie, czekając na rewanż, przebudowując psychikę? Nawet Super Niania nie wie. Jeżeli rodzic karze fizycznie dziecko- spoko, niech mu będzie, może wyrośnie z niego Einstein. A może Kuba Rozpruwacz. W każdym razie będzie sławne. Ironia, i to smutna. Pamiętajmy, świat jest szary.

    Uczniowie Dwunastki teraz w większości śmieją się z tego zdarzenia. Wiem, bo byłem. Jak nie potrafią znaleźć pochodnej i się nauczyciel załamuje, to mówią do niego: “może pani poczuć do nas moralną odrazę.”. W sumie lepiej, żeby sobie pokpili, niż, żeby jątrzyli. BO jątrzenie tego tematu już nie da nic. Zapewniam Was, nic. Nic nad to, co zostało w tej sprawie zrobione, nie zostanie zrobione, bo nie ma takiej możliwości. Uczniom i nauczycielom zostało tylko czekanie, nam- dyskusja. Dobrze, że zebrała się grupa ludzi z mocnymi argumentami, lubiących wymieniać opinie w cywilizowany sposób. Proponuję pogadać o wychowaniu. Żebyśmy za daleko od sprawy nie oddryfowali.

    Wychowanie bezstresowe nie jest złe. Bo to nie jest wychowanie bez systemu kar i nagród. To, co w Polsce często nazywamy ‘wychowaniem bezstresowym’, ja bym nazwał ‘wychowaniem nieudolnym’, kiedy rodzice dla własnej wygody puszczają dziecko wolno, sankcjonując to prawem dziecka do życia po swojemu. I zero kontaktu. Zero dialogu. Wychowywanie przez ulicę, bez pierwotnego autorytetu ojca-matki. może to tylko moja obserwacja. Bo tak jakiś czas obserwuję mojego sąsiada, dziecko wychowywane bezstresowo. Mały potworek. On nie ma stresu, rodzina nie ma stresu, bo ‘to chyba normalne, że dziecko musi się wyszaleć’, stres mają sąsiedzi, znajdujący śmieci na wycieraczce, piach w baku i właśnie tego diabełka w pojemniku na butelki plastikowe. Na litość boską- jak on tam wszedł- do dzisiaj nie wiem.

    Pochyliłem się nad postacią Awicenny. Zacny nick, przyznać muszę. Aż mnie uderzyło, że wcześniej się nad perskim umysłem nie pochyliłem.

  108. Awicenna pisze:

    Przybył Głos Rozsądku!

    Co więcej - zgodził się ze mną co do zamordyzmu (oczywiście, że wymaga to umiejętnego stosowania - jak wszystko). Trafna jest też ze wszech miar uwaga o zależności między prymitywizmem środka a finezją potrzebną do jego właściwego wykorzystania.

    Oczywiście zgadzam się również (co pisałem w komentarzu 100.) z truizmem, że wszystko zależy od indywidualnego przypadku i okoliczności.

    Świata nie buduje się w oparciu o gdybanie, ale przyjmowane lub odrzucane na podstawie takich dyskusji konkretne systemy filozoficzne jak najbardziej oddziałują na nasze decyzje - inaczej postępować powinni zwolennicy Kanta, inaczej Milla. Po prawdzie mam wrażenie, że najbliżej realiów był wzmiankowany Machiavelli.

    Jak według Ciebie, Miłoszu, powinno wyglądać wychowanie bezstresowe?

    Postawa uczniów XII moim zdaniem dowodzi, że pierwotna reakcja była zbyt gwałtowna, nieprzemyślana. Tak jak i wystąpienie p. Dyrektora. Obie strony popełniły swoje błędy, obie też powinny przejść nad tym do porządku dziennego, wyciągając rzecz jasna wnioski. O tym, że zrobi to obsmarowany w prasie dyrektor jestem przekonany - czy uczniowie też? Oby. Konflikt a priori z dyrekcją nie ma sensu - lepiej pozostać przy pokpiwaniu z całej sytuacji, a dyrektorowi zapomnieć to faux pas.

    Co do Awicenny, żałuję, ze sam nie mam czasu, by pochylić się nad nim bardziej - postać ciekawa, bo stanowiąca pomost łączący myśl filozoficzną antyku ze średniowieczem, może mi się wydaje, ale jego koncepcja kosmologiczna dziwnie przypomina przynajmniej trzy pierwsze z pięciu dowodów na istnienie Boga według Tomasza z Akwinu. :)

  109. strzel_ba pisze:

    Skoro tak pięknie wszyscy się pogodzili z rzeczywistością, zapraszam do lektury nowej notki. Może tam znajdziecie pożywkę dla dalszej intelektualnej dyskusji. Chociaż - skoro nie znacie spektaklu, może być wam nieco trudno. Ale sytuacji w szkole też nie znaliście z własnego oglądu i wam to nie przeszkadzało :)

  110. gaspar pisze:

    Nic nie usprawiedliwia w moim odczuciu bicia kogoś. I już. :P
    Miłoszu, co nieprzemyślanego napisałem?:>

  111. Kacper pisze:

    Otóż to samo miałem na myśli, co gaspar.

  112. Miłosz Sokołowski pisze:

    cały post 99 jest nie przemyślany- po prostu sprowadziłeś to, o czym się mówiło na tor zupełnie inny, słabo analogiczny z poprzednim tematem. Czyli po prostu średnio udane mutatio controversiae. Ale to może tylko moje wrażenie.

  113. gaspar pisze:

    ;] Masz prawo do takiego zdania, ale ja nie wiem z czego wypływa Twoja opinia. Nieważne. :)

  114. strzel_ba pisze:

    Piszesz, Miłoszu, że uczniowie się śmieją. A co my wiemy o funkcji śmiechu w kulturze? Kto czytał choćby “Imię róży”, ten wie.

  115. Miłosz Sokołowski pisze:

    “Rewizor” strzel_bo, cytat z “Rewizora” mi się ciśnie na klawiaturę!

  116. strzel_ba pisze:

    No to zacytuj, co sobie będziesz żałował. Ostatecznie klasyka.

Zostaw komentarz