Rewelka poniedziałek, 19 listopada 2007

slub.jpg

Ślub

Autor: Witold Gombrowicz
Reżyser: Waldemar Zawodziński
Realizatorzy:
scenografia: Waldemar Zawodziński
muzyka: Jakub Ostaszewski
kostiumy: Izabela Stronias
Występują:
Matylda Paszczenko, Bogusława Pawelec
Ewa Wichrowska, Marek Kałużyński
Michał Staszczak, Andrzej Wichrowski
Mariusz Witkowski

W chaosie codziennych zdarzeń warto wyrwać się czasem z siebie, wyjść do innej rzeczywistości, takiej niecodziennej, żeby zobaczyć coś innego – za zasłoną metafizyki.

Taką okazją może być wizyta w teatrze.

Otóż byłam właśnie w Teatrze Jaracza na Ślubie według Gombrowicza. I był to Ślub rewelacyjny!

Szłam z pewnym lękiem, ponieważ w mrokach niepamięci tłukło mi się jakieś mętne wspomnienie paranoicznego spektaklu w Teatrze Starym w Krakowie, ze sławnymi skądinąd aktorami (Krzysztof Globisz, Magdalena Segda), długiego jak włoski makaron a nudnego jak flaki z olejem.

I oto mogę obwieścić światu tezę sprawdzoną: nasz łódzki Jaracz ma patent na Gombrowicza! Specjalistą od niego jest reżyser Waldemar Zawodziński. To kolejna udana realizacja dzieła pisarza, oglądana przeze mnie w Jaraczu.

Ślub to dramat egzystencjalny, to dramat Gombrowicza i to dramat współczesny. Wiedziałam więc, że będzie w nim: refleksja o kondycji człowieka, ucieczka przed Formą i poetyka absurdu. To niekoniecznie mogłaby być strawna mieszanka.

Jednak to, co zobaczyłam, zachwyciło mnie. Błyskotliwe monologi bohatera, wypowiadane bardzo osobiście do umownego lustra, jakie stanowi widz, głębia refleksji nad granicami naszego jestestwa, dramatyczny ton dialogów, rozegranych przez aktorów w całości na wysokiej nucie, na wysokim poziomie emocji, świetna ilustracja muzyczna i oryginalna scenografia składają się na widowisko godne polecenia.

Najwięcej kłopotów sprawiłoby mi streszczenie dramatu. Ta senna wizja umierającego lub umarłego żołnierza, rannego lub dezertera, bohatera lub tchórza, rozgrywa się w absurdalnej przestrzeni jakiegoś „tu” (prosektorium? jakiś dom za linią frontu?) albo „tam” (dom rodzinny albo karczma przydrożna?). W majaczeniu Henryka (sen? jawa? maligna?) pojawiają się nagle widma osób z przeszłości, z którymi był kiedyś intensywnie związany. Dla każdego człowieka są to rodzice, przyjaciel z dzieciństwa, pierwsza ukochana.

Autor ustawia bohatera w SYTUACJI, która każe analizować, rozważać istotę relacji między tymi postaciami.

Kim są rodzice dla dorosłego syna? Jakie powinności ma się wobec nich? Czy to tylko konwenans, czy wynik głębokich uczuć? Czy ojciec nie jest czasem archetypem Boga? Króla? Czy rodzina to świętość, czy tylko schemat stereotypów i przyzwyczajeń? A gdyby tak to wszystko, ach, rozsadzić? Włożyć palec w szprychy? zepsuć mechanizm? Symbolem tej destrukcji SYTUACJI staje się metafora „dotknięcia palcem”.

Jak zwykle u Gombrowicza taka destrukcja FORMY źle się musi skończyć. Tragizm zdarzeń pozwala postawić kolejne pytania egzystencjalne: Czy pojęcie honoru i powinności jeszcze coś znaczy? Czy istnieje sens obrządków i rytuałów? Czy jest wybór między kulturą a prymitywizmem? religią a wulgarnością? konwenansem grzeczności a brutalnością bezpośredniości? Czy przeszłość musi być dla współczesności archaiczną ramotą, zakurzonym antykiem, zalatywać zapachem naftaliny?

Ten dramat stawia przed reżyserem ogromne wyzwanie. Sztuka nie udałaby się, gdyby nie perfekcja aktorskiego wykonania. Dwugodzinna jednoaktówka nie pozostawia widzowi ani jednej minuty na nudę. Zwarta kompozycja, dramatyczne spiętrzenie emocji i zdarzeń sprawiają, że intelektualne monologi angażują widza, stają się wyzwaniem, a nie bełkotem. Podczas spektaklu nie usłyszałam żadnego zgrzytu, żadnego fałszu w interpretacji aktorów. I grupa młodych artystów, i ci starszego pokolenia – grają znakomicie, przekonująco, tworząc postacie na granicy karykatury (no bo to przecież Formy!). Oto oni: różańcowo-łzawa matka, zasadniczo-surowy ojciec, po przyjacielsku oddany przyjaciel i pijak – element prostacki, dosadny, pomocnik w destrukcyjnym dziele, choć antagonista bohatera, czy wreszcie milcząca narzeczona-dziewka, która, jak to kobieta, musi stać się przyczyną konfliktu.

Czy ślub uratuje SYTUACJĘ i bohatera? Czy człowiek stwarza się sam, czy zostaje stworzony przez warunki i okoliczności? Jakie znaczenia dla tożsamości człowieka ma jego rodzina? religia? kultura? Czy jesteśmy tym, co pamiętamy, czy tym, co czynimy?

Moi państwo, to warto zobaczyć i spróbować podążyć za pytaniami Gombrowicza.

Komentarze [15] do “Rewelka”

  1. Marta pisze:

    Zaluje ze nie udalo mi sie zobaczyc… Bede musiala to nadrobic ;).
    Natomiast polecam “jeszcze jeden do puli” w Nowym. Lekkie, latwe i przyjemne. I duzo smmiechu ;).

  2. ewidentnie pisze:

    Tym razem trochę nie na temat postu, ale postaram się na sztukę wybrać i wówczas wyrazić swoją opinię. W każdym razie na stronie w dziale filozofia wkradl się czeski błąd, gdyż Sartre został uhonorowany Nagrodą Nobla w roku 1964 ;)

  3. strzel_ba pisze:

    A co ja napisałam? Lecę sprawdzić i poprawić, gdyby co. Dziękuję! Ja ciągle tu i ówdzie znajduję nieoczekiwanie np. proste literówki. Toż skandal!
    Pamiętam, że Gaspar raz dał mi korektę pięć minut po tym, jak zamieściłam jakąś nową zakładkę i na chwilę odeszłam od komputera. Jeszcze była nieukończona, a już zweryfikowana. :) A z tym rokiem 1946 -1964: to typowy błąd dyslektyczny (lustrzane odbicie). Dysleksja czy nieuwaga :) ?

  4. gaspar pisze:

    “Jeszcze jeden…” - a to nie w Powszechnym? Widziałem, ale wydaje mi się, że na Legionów właśnie :) Lekkie, łatwe, przyjemne, ani chała ani chwała. ;)

  5. Marta pisze:

    oczywiscie, ze Powszechny, pomylilam sie ;).
    Dzieki.

  6. Michał Pabich pisze:

    ale Pani narobiła błędów w dwóch słowach w zakładce “co nowego na stronie” ;) najgorsze, że rozumiem, ze to zmęczenie i brak czasu… ja niestety nie znajduje czasu na teatr… podobnie jest z resztą z jakimkolwiek filmem… ale recenzje przeczytałem, pamiętając zaangażowanie z jakim Pani opowiadała i zapraszała nas na różne przedstawienia…

  7. strzel_ba pisze:

    Witaj, Michale!
    Jeśli już zapraszam, to z pełnym przekonaniem. A jak mi się nie podobało, to też mówiłam. Ostatnio nie podobało mi się Wesele w “Nowym”. Natomiast do pójścia na “Ślub” skłonił mnie Kacper - absolwent. Jeśli moim dzieciom się podoba - to nie może być złe - pomyślałam.

    PS. A gdzie te błędy? (Mówisz serio czy żarujesz? Nie widzę sama.)

  8. Michał Pabich pisze:

    nie żartowałem, jak z głównej sprawdza się co nowego na stronie to jest napisane “Recezja z e spektaklu” ale to taka głupotka, drobnostka…

  9. strzel_ba pisze:

    No faktycznie. Ale akurat tam w ogóle nie sprawdzałam :)

  10. feniksA pisze:

    Póki co zbieramy ekipę i też, za namową ;P, wybieramy się do teatru. Ale spektakl grają dopiero na początku grudnia. Zdamy relacje po:)

  11. Rafael_5000 pisze:

    …i pomyśleć, że miałem jechać na pogotowie zamiast do teatru. Na szczęście złamany ‘palic’ mógł poczekać do 21:15.

    Polecam. Najlepszy ślub na jakim byłem ;D

  12. strzel_ba pisze:

    Naprawdę siedziałeś z tym złamanym palicem?! Niebywałe. Ale teraz ci się artystycznie zrośnie. :)
    Ogłaszam przy okazji, że mam bilety na Szekspirowskie “Poskromienie złośnicy”. Z moim ulubionym aktorem - Ireneuszem Czopem, którego drogę artystyczną obserwuję jeszcze od czasów gry w Nowym za dyrekcji Jacka Chmielnika.
    Bilety dopiero na styczeń, ale już mam. I chciałabym się szybko pozbyć :)

  13. gaspar pisze:

    Poproszę o konkretna datę, to się ustosunkuję :)
    A tak a propos XII i teatru - dziś 100. rocznica śmierci Wyspiańskiego, jeśli pamięć mnie nie myli.

  14. strzel_ba pisze:

    Tak, to prawda, dzisiaj dokładna rocznica.
    Dlatego świętowałam po swojemu.
    Z III c poszłam do Muzeum Sztuki. Nic nie szkodzi, że temat ekspozycji zupełnie odjechany od Patrona, ale była SZTUKA :).
    A z II c “Improwizowałam”. Ze świeczkami i z nastrojem, żeby było teatralnie. “Dziady”, znaczy, czytaliśmy. Tu już jakiś związek widać: nasz Patron dokonał pierwszej inscenizacji tego dramatu romantycznego - czyli niescenicznego.
    A o 17.00 w Pałacu Herbsta (Księży Młyn) jest uroczysty wykład o Wyspiańskim. Nie mam już siły. Nie pójdę, choć wysłałam kilkoro uczniów. No i mam poczucie winy :(

  15. strzel_ba pisze:

    Żeby wymazać poczucie winy, napisałam nową, okolicznościową notkę :)

Zostaw komentarz