Zero tolerancji i Freud piątek, 9 lutego 2007

Jakoś dawno już nic nie było słychać o nowych i jeszcze nowszych pomysłach ministra naszego resortu. Dziś natomiast gruchnęło, że od września, a jakże, z pompą i hukiem rusza program Zero tolerancji… i oznacza to szarpnięcie cugli w polskiej szkole.

Brrr, zimno mi się robi, jak pójdę tropem obrazu powyższej metafory. Ludzie to nie mają za grosz wyobraźni, kiedy stosują pewne związki frazeologiczne. Właśnie ujrzałam ministra edukacji, jadącego kurcgalopkiem na kobyle oświaty i szarpiącego ostro za cugle. Chabeta wryła się kopytami w grunt, aż kurz poszedł do nieba. Walcząc o oddech, miotnęła zadem, kopnęła kopytami w tył, a łeb schyliła. Jeździec, tracąc równowagę, przefiknął do przodu, kobylątko natomiast, uwolniwszy się od ciężaru, poszło spokojnie paść się na zielonej łączce. W tym czasie zdezorientowanego nieco ministra, gramolącego się z czworaków, wyminęły wszystkie ekipy z zaprzyjaźnionego Wyścigu Pokoju. 50 lat później kobyłka, znudziwszy się samotnym spacerowaniem, pozwoliła się dosiąść i pogalopowała za innymi.

Obrazek czytelny do bólu. Oświata polska ledwie już zipie. Niedoinwestowanie, tak zwany nabór negatywny (podobno nauczycielami zostają tacy życiowi nieudacznicy, którzy nie załapali się już nigdzie indziej), konkurencja dla szkoły ze strony internetu i rozrywek medialnych, dramatyczny poziom frustracji niedopłaconych nauczycieli - to przyczyny narastającego lawinowo problemu. Jeśli ktoś teraz spróbuje nam szarpnąć cugli, to cały ten system się rozleci. Ja rozumiem, że cugle w zamyśle ministra mają być szarpnięte głównie uczniom, ale … Za długo pracuję już w tym zawodzie, żebym nie mogła wyobrazić sobie scenariusza zdarzeń. Jak zwykle program ministerialny okaże się kolejną próbą papieru. To my, nauczyciele, wyprodukować będziemy musieli tony dokumentów, spawozdań i ankiet ewaluacyjnych. To nam każą ustalić cele, metody i zakres działań dydaktycznych. To my będziemy musieli opracowywać strategie, badać wyniki oraz to wszystko zaprotokołować. (A jakże, w szkole się wszystko protokołuje. Piórem. W dobie techniki cyfrowej!) I nic z tego nie wyniknie. No bo co ma wyniknąć w naszej np. szkole? Rada Rodziców ustali, że nie wchodzimy w interes mundurkowy, a komórki i tak są na cenzurowanym. Więc co się zmieni? Jedno: wysiądzie już zupełnie kopiarka. (Ankietę: Co sądzisz o agresji w szkole? trzeba będzie powielić dla każdej klasy!)

W taki oto sposób odwracamy kota ogonem. Bo przecież zmiany w polskiej szkole są potrzebne. Jednak w środowisku rośnie bierny opór przeciwko zmianom, wprowadzanym przez człowieka pozbawionego moralnego autorytetu. A my - Polacy - w biernym oporze jesteśmy mistrzami.

Jeszcze słówko zatem o Freudzie. Czy zauważyliście, w jaki sposób przyjęła się nazwa ministerialnego programu Zero tolerancji dla przemocy w szkole? Otóż w formie skrótu myślowego. Uwielbiam skróty myślowe, gdyż na dobrą sprawę odwzorowują struktury ludzkiego umysłu. Może właśnie odkrywają utajone manie, lęki lub kompleksy? Zero tolerancji! Nie będzie w ogóle niczego! Ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości co do kierunku, w którym zmierzamy?

My na zielonej trawce, a wszyscy z radosnego Wyścigu Pokoju zmierzają co koń wyskoczy do świątyni wiedzy. Kiedy my tam dotrzemy?

Jeden komentarz do “Zero tolerancji i Freud”

  1. Awicenna pisze:

    A prywatyzować szkolnictwo i służbę zdrowia jak najszybciej! wtedy problem zniknie.

Zostaw komentarz