Mundurki - reaktywacja piątek, 16 lutego 2007

Kontynuacja szaleństwa mundurkowego. Minister “nie nakazuje, ale będzie się przyglądał, jak dyrektorzy wdrażają jego zalecenie”. To skandal przekraczający moje wyobrażenie o choćby pozorach normalności w naszym kraju. Minister rządu posługuje się szantażem, wykorzystując do jego rozpropagowania wolne media. Jakiś dyrektor w powiatowej szkółce w Zadupiu Wielkim mógłby ewentualnie tej wypowiedzi ministra nie słyszeć, no, ale skoro podały media - to święte. Więc dyrektor mundurki wdroży, ze strachu przed szantażem. Bo celem szantażu jest właśnie wywołanie strachu i zachowań konformistycznych. Uważam, że właśnie środowisko szkolne jest skażone konformizmem straszliwie. Dziwi mnie to o tyle, że przecież jest to środowisko inteligenckie, wykształcone i dość pewne swego (nauczyciele podobno są np. okropnymi pacjentami, strasznie chcą wszystko wiedzieć i dyskutują na temat opcji leczenia). Skąd więc ów konformizm?Czyżby z lęku o posadę, byle jaką, ale zawsze?

Łatwo mi sobie podkpiwać z ludzi martwiących się o jutro, kiedy sama takiego lęku nie odczuwam. Czyżbym chorowała na brak wyobraźni? Skoro można odwołać bez powodu dyrektora OKE, to można i zwykłego nauczyciela?

Miałam jednak po raz ostatni poruszyć temat mundurków, nurtujący mnie albowiem od dawna. Zastanawia mnie, kiedy różni rozsądni ludzie w telewizji, nagabywani w wyżej wymienionej sprawie, odpowiadają: “Czy ja wiem? W zasadzie nie mam nic przeciwko. Jeśli minister zaleci, to ubiorę dziecko w mundurek” !!!!!!!!!!

Ludzie, ratunku! Czy leci z nami ktokolwiek rozsądny? Czy wszyscy rodzice tego kraju są na tyle niewydolni wychowawczo, żeby poruczali swoje pacholęta światłej opiece Wielkiego Reformatora? Czy nikt z państwa nie rozumie idei i celów uniformizacji? Wyliczmy zatem miejsca i organizacje, które wymagają jednolitego umundurowania: grupy szturmowe NSDAP, więzienia, obozy koncentracyjne, wojsko, zamknięte ośrodki odwykowe lub resocjalizacyjne, państwo chińskie. Proszę nie podrzucać mi innych przykładów, jak np. harcerstwo, bo mi się wywód zamąci. We wszystkich tych miejscach idea przyświeca jednaka: zdpersonalizować człowieka, podporządkować, uczynić go istotą o ukształtowanej od nowa ideologii i moralności (armii, partii, wychowawców), złamać wolę i niepodległość jednostki, stworzyć ogniwo kolektywu. Mogłaby i szkoła posłużyć się tą metodą, ale to rozwiązanie niesie za sobą ujawnione przez holocaust skutki: przemocy, poniżania, szczucia na siebie więźniów. Metoda jest skuteczna: tworzy istoty wyprane z osobowości, posłuszne, bezwolne. Czy takich obywateli potrzeba w wolnej, demokratycznej Polsce XXI wieku?

Jak mówię: metoda mundurowa jest skuteczna, ale musi być prowadzona pod kontrolą prawną i psychologiczną, w wyjątkowych wypadkach, kiedy zawiodły inne sposoby wychowawcze. W ogromnej większości - skutkuje dobry przykład, szczerość i zaufanie we wzajemnych relacjach wychowawców i wychowanków. Że co, że naiwna jestem? Nie ma złych dzieciaków, tylko bardzo skrzywdzone. (To stwierdzenia nie ma nic wspólnego z naiwnością Gombrowiczowskich belfrów, przekonanych o “niewinności” uczniów. Ja sobie wyobrażam ich “zdemoralizowanie”.) I tej filozofii będę się trzymać.

Komentarze [2] do “Mundurki - reaktywacja”

  1. Dominika pisze:

    Zdziwił mnie brak komentarzy. Studentka ma się wypowiadać na temat szkolnych mundurków? Czy uczniowie też przypadkiem nie mają nic przeciwko? “Jak każą to założę. I tak mój sprzeciw tego nie zmieni.” To brawo, będą mundurki.

  2. strzel_ba pisze:

    Witaj, Dominiko! Ach, to był początek bloga, nie mieli jeszcze zwyczaju zaglądać. Później zaglądali głównie maturzyści i absolwenci. Znaczy, że odwaga komentowania przybywa z wiekiem, z poczuciem dojrzałości, chyba. Zresztą, na temat mundurków gadaliśmy na lekcjach i na ogół się zgadzaliśmy… Tak jakoś ich tłumaczę.
    Bo przezcież w głębi duszy obawiam się, tak jak ty, że w tej sprawie, tak jak i w innych, zwycięży święty konformizm.

Zostaw komentarz