Czarna dziura czwartek, 22 lutego 2007

Właśnie siedzę sobie w domu na zwolnieniu lekarskim i odpowiadam sobie na pytanie, co robią dzieciaki, jak ich nie ma w szkole. Otóż właśnie. Jestem sama przykładem tego, że nic nie robią. Ale jak tu cokolwiek robić, kiedy z nosa leci, gardło i zatoki bolą, oczy łzawią i najchętniej człowiek śpi. W dzień i w nocy. Coś tam “człowiek” poczyta, trochę “poklika”, coś sprawdzi, obiad ugotuje i dzień przeleci. Jak tu w takim “czasie chorobowym” uzupełniać lekcje, nadtrabiać zaległości lekturowe i pamiętać o zadanej na pojutrze pracy domowej z woku albo z angielskiego? Na razie to ja się skupiam na tym, żeby pamiętać, że w poniedziałek mam wrócić do szkoły. Mam wrażenie, że wpadłam w jakąś czarną dziurę, która wysysa ze mnie całą energię. Ciekawe, co jest po tej drugiej stronie wszechświata? A jak by tak zatracić się w tym nicnierobieniu i to sprawdzić?

Zostaw komentarz