Jak zwykle piątek, 7 marca 2008

Ostatnio wpisy na blogu się zacięły. System centralny się zawiesił, trzeba było obraz-011a.jpgreperować serwery, bazy danych, płytę główną albo co tam jeszcze. Znaczy - chora byłam.

Choroba nie wybiera. Nauczyciel też człowiek, może się rozłożyć. Ja jednak zwykle się rozkładam, kiedy opuszcza mnie życiowa energia i wiara w to, co robię. I w ludzi.

Nauczycielstwo to niełatwy zawód. Oddaje to mądrość ludowa w potocznej frazeologii, w której funkcjonuje przekleństwo: Obyś cudze dzieci uczył! Czasami jednak mądrość ludowa bywa zapominana, a zwycięża zwyczajna niechęć wobec tych, którzy czasem walczyli z ludzkim lenistwem i próbowali wtłoczyć w niechętne łby trochę wiedzy różnej kategorii.

I wychodzi na to, że nauczycieli się na ogół nie lubi.

Ale ja nie o tym chciałam. Mówiłam jednak, że system nieco przeciążony, więc i wpis z felietonową lekkością niewiele ma wspólnego.

Otóż bo otwieram dzisiaj gazety - a tu co? Informacja o wycieku(!) tematów i zadań matur próbnych. No i się zaczął atak: na reformę, na nauczycieli, na głupotę oświaty i matur też.

A przecież to nie nauczyciele zawinili.

To stary u nas jak świat problem i nawet nie chcę mi się już nawet o tym pisać. Punktem honoru młodego Polaka jest bowiem nie to, żeby pięknie zdać (cokolwiek: maturę, egzamin, test, klasówkę, pracę dyplomową) , ale żeby koncertowo ściągnąć. Ściąganie jest dowodem zaradności młodego człowieka (”Widocznie nauczyciel fujara, skoro pozwala ściągać”), no zuch chłopak nie ma co!

To oczywiście tylko czubek góry lodowej, jaką jest problem moralności katolickiego ponoć narodu. Katolickiego czyli religijnego, uczciwego, dobrego. A to w tym kraju przecież wpychanie się do kolejki jest powodem do dumy, a furorę robi w telewizji reklama z udziałem popularnego angielskiego komika (Ile on musiał kasy za ten epizod dostać!), w której propagandowym sloganem jest hasło: Wszyscy biorą! - niedwuznacznie odwołujące się do łapówkarstwa jako polskiego stylu. I zaśmiewamy się z tego, zamiast zapaść się pod ziemię. Ze wstydu.

Zmierzamy do nowoczesności, chcemy dorównać rozwiniętym i bogatym krajom. Przejmujemy zachodni styl życia, muzykę i nałogi. Tylko brakuje nam przejęcia takiej zwykłej codziennej rzetelności w wykonywaniu swojej roboty.

PS. Sprawdziłam klasówki. Po raz pierwszy chyba wystawiłam tyle ocen niedostatecznych i dopuszczających. Nie chce mi się już walczyć z głupotą i lenistwem. A niech sobie kwitnie. Poddaję się.
I to pewnie będzie koniec tego blogu i mojej nauczycielskiej kariery też. Szukam roboty. Macie coś dla mnie? Nieźle sprzątam.

Komentarze [32] do “Jak zwykle”

  1. tmk pisze:

    to kwestia szczerości, nie żaden wybór.
    w dzisiejszej pogoni za wynikami nie liczą się środki. Każdy ściąga. Mniej, lub więcej- każdy. Nasza wina?
    Nie.

  2. Awicenna pisze:

    Chciałbym zdystansować się od powyższej wypowiedzi - na żadnych testach, sprawdzianach, ani egzaminach nigdy nie ściągałem. Najbliżej ściągania było pytanie “ile ci wyszło w n-tym zadaniu” rzucone podczas ODRABIANIA zapomnianej pracy domowej. Natomiast jak jakiś głąb chce ściągać ode mnie - proszę bardzo. Jego sprawa, jego ryzyko, jego sumienie.

    Reklama z Cleese’m jest najzwyczajniej w świecie śmieszna. No i to dobry komik jest.

    Czy Polakom brakuje rzetelności? Powiedziałbym raczej, że Polak zawsze chce coś zrobić na skróty - a tej cechy raczej bym nie potępiał w czambuł.

    A co do nauczycieli - są tacy, których się lubi i szanuje. Nieliczni, ale są.

  3. strzel_ba pisze:

    Dla mnie ściąganie byłoby przyznaniem się do swojej małości, nieudolności. W związku z tym nie ściągałam nigdy. Bo musiałam sobie udowodnić, że potrafię. To kwestia ambicji. Teraz już nie muszę niczego sobie udowadniać, bo wiem.
    A szczerym, Tmku, trzeba być przede wszystkim wobec samego siebie.

  4. feniksA pisze:

    Ooo… Trochę szokujące słowa z tą pracą. Czasem zdarzają się takie roczniki. Jesteśmy tylko ludźmi - zmienić postępowanie tylu uczniów graniczy z cudem. Pani tego cudu potrafiła dokonać:) Dowodem tego jest, to znaczy była, moja klasa - nie mówię, że cała, ale w jakim stopniu na pewno:)

    tmk!
    Wypraszam sobie… Nie każdy! I owszem - Wasza wina, bo niby kogo innego?!?

  5. Kacper pisze:

    Ściąganie, cwaniakowanie i oszukiwanie jest sporym problemem Polaków, ale większym jest raczej ich stosunek do takich zachowań. Większość nie zwraca na to większej uwagi, a większość z tej większości to pochwala. W dodatku nie widzą nic złego w łamaniu norm moralnych i prawnych.
    Uważam też, że ważne jest podejście samego “oszukującego” do tego, co robi. Różne są powody i każdy ma swoje, ale ważna jest świadomość tego, że robi się źle i umiejętność wzięcia na plecy konsekwencji swojego postępowania.
    Swojego czasu usłyszałem historię o koledze mojego taty, który dość znacznie przekroczył prędkość, ale nazmyślał policjantowi, że jest bezrobotny, że nie będzie miał z czego zapłacić mandatu i tak dalej. Nie dość, że nie umiał przyjąć konsekwencji swojego postępowania, to jeszcze nakłamał, żeby się wywinąć. Ja bym tak nie potrafił kłamać ze świadomością, że przecież zrobiłem źle. Ewentualnie liczyłbym na przychylność Pana Policjanta.

    Takie cwaniackie zachowanie jest jednak bardzo popularne i o zgrozo! podziwiane.

  6. Paweł pisze:

    Witam Strzel_ba!
    Nie mogłem się doczekać Twojego nowego wpisu. Tym bardziej, że spodziewałem się nawiązania do przecieku. Ale zacznijmy od początku.

    Primo „systemy centralne” – zawsze zawodzą tak w gospodarce jak i w edukacji. :)
    Secundo „przeciek”.
    Mądrość ludowa mówi: „Okazja czyni złodzieja”.
    Tą okazją byli NAUCZYCIELE, którzy twoim zdaniem nie są winni. A kto nie zachowuje najwyższych standardów bezpieczeństwa wartych 850 tys. złotych poprzez:
    wcześniejszą organizację egzaminów;
    przekazywanie uczniom tajnych płyt z pytaniami?
    To oczywiście retoryczne pytanie. Jeżeli dyrektorzy/nauczyciele myśleli, że uczniowie którzy pisali wcześniej maturę, żeby bez przeszkód pojechać na szkolną wycieczkę (sic!), nie będą jej treści szeroko komentować to albo są głupi albo naiwni, a najpewniej jedno i drugie. I nie mów, że Ty nie nie komentowałaś zdawanych przez Ciebie egzaminów? A przekazanie płyt? Litości! Jak widać przykład „uczciwości” idzie czasami, niestety, także z góry! Strzel_ba nie zapominaj, że siłaczek jest nie wiele. I nie trać wiary w młodzież! W wielu szkołach odwołano próbne matury ponieważ uczniowie przyznali się, że znali wcześniej pytania. To jest chyba uczciwe. BTW: jak było w XII LO?

    Tertio „ściąganie” i inne nieuczciwości.
    To zło. Zło konieczne. Ściągałem jedynie w liceum. Ściągałem w liceum, choć nie wiele, ponieważ nie widziałem sensu wkuwania wiedzy, która nigdy w życiu mi się do niczego nie przyda i która mnie nie pasjonowała. Vide biologia (która nudzi), chemia (która jest abstrakcyjna), geografia (gdzie … ach tutaj to już szkoda pisać, każdy kto uczył się geografii w XII LO wie jak to wyglądało).
    Nie ściągałem w podstawówce – albo nie pamiętam. I nie ściągałem na studiach – ponieważ pasjonowało (i ciągle pasjonuje) mnie ich przedmiot. Mało tego potrafiłem ignorować towarzysko ludzi, którzy ściągali i jeszcze się tym chełpili. Po prostu mnie to wk…..ało (przepraszam za słownictwo).
    Taki sam stosunek mam do łapówkarstwa. Zawsze przyjmuje mandat :) I może jestem masochistą ale daje mi to zawsze pewien rodzaj satysfakcji, w szczególności gdy druga strona „czegoś” oczekuje. Jest wykroczenie - jest kara.

    Pozostałe uwagi.
    „To oczywiście tylko czubek góry lodowej, jaką jest problem moralności katolickiego ponoć narodu. Katolickiego czyli religijnego, uczciwego, dobrego.”
    Ale katolickiego nie znaczy rozumnego. Łapówkarstwo jest u nas tak popularne, że większość ludzi traktuje ją jako normalną zapłatę. Nie będę tu wnikał w genezę tego zjawiska, ale jest ona poniekąd usprawiedliwieniem tego procederu.

    Reklama. Hm.. może jestem dziwny, ale w tej reklamie mnie śmieszy tak naprawdę końcówka i słowa wypowiadane po „polsku”. I nie przesadzajmy z tymi odwołaniami. Czy przy każdej reklamie piwa mam się zapadać ze wstydu bo pijaństwo jest u nas powszechne.

    Wskazanie zachodu za wzór. Nie chcę się użalać nad naszym narodem. Bo nie lubię. Uważam , że jest to żałosne. Ale nie da się w kilkanaście lat zmienić czegoś co było utwierdzane przez 50 lat komunizmu. I obawiam się, że jedno pokolenie tu nie wystarczy. Może twoje wnuki, będą żyły w znaczenie uczciwszym kraju :) Wierzę w to.

    PS. Mój dziadek zawsze powtarza: “Nie należy chorować bo to nie zdrowo”

  7. gaspar pisze:

    Strzel_bo, nie poddawaj się - byłaś moją najlepszą nauczycielką polskiego na 6, bez Ciebie wiele bym nie wiedział. Staram się byś się nie musiała wstydzić za to, co mi przekazałaś. I spójrz wokoło - jest nas więcej! :) Tyle na dziś.

    A, nie. Przyznaję się bez bicia, ściągałem na studiach schemat cyklu życiowego i rozpłodowego bobra.

  8. strzel_ba pisze:

    Zdrowie dziadka. (Siedzę nad kubkiem z melisą.)
    Ja, niestety, też myślę, że jedno pokolenie nie wystarczy. Dlatego drę się na cały głos, żeby to młode pokolenie usłyszało! Bo boję się, że ono z rozpędu poleci za tym starym. Bo te śmieszne w końcu reklamy zakrywają zjawisko! Ja też się z nich śmieję. Chociaż nie chcę.
    Reforma umysłów trawa najdłużej. Ale ja nie mam tyle cierpliwości, żeby jeszcze sto lat czekać. Ja chcę dożyć zmiany, zobaczyć ją! Dlaczego mnie jest odebrane prawo życia w normalnym świecie?
    Człowiek tylko jestem. “Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie”. I potrzebuję czasem widzieć sens tego, co robię.

    PS. Pawle, nauczyciele płyt z tematami matur nie dotykali, nawet na oczy nie powinni oglądać przed godziną “0″. Nie myl dyrektorów z nauczycielami. To niekoniecznie ta sama kategoria. A jak było w Dwunastce to ja nie wiem, bo jestem chora. W domu.

  9. strzel_ba pisze:

    Gaspar, bój się Boga, ty na transporcie masz o bobrach??? :)

  10. Awicenna pisze:

    Coś jest w tym rozumieniu łapówki jako zapłaty - mój kolega kiedyś wynegocjował zniżkę studencką dając w łapę kanarowi…

    Odebrane prawo życia w normalnym świecie? Wolne żarty. Wystarczy chcieć. Ja nie chcę - i mam wrażenie, że Strzel_ba też nie. Woli zostać przerabiając zjadaczy chleba w anioły.

    Mnie na studiach tłumaczono m.in. strategię biologiczną kobiet i mężczyzn, fazy przebiegu kiły i dlaczego amerykanie nie lecą na Marsa. Bóg jeden raczy wiedzieć po co.

  11. strzel_ba pisze:

    Awicenno, co ty studiujesz? :) Ja już nic nie rozumiem z tego programu akademickiego. No czy nie szaleństwo?

    I mówisz, że wystarczy wyjechać, żeby mieć normalny świat? A co na Zachodzie robiłaby pani od polskiego? Wszyscy mogą wyjechać, tylko nie ja.
    A z przerabiania szarego na złote właśnie rezygnuję. Jutro idę do szkoły i zabieram z pracowni moje janioły. Koniec.

    (A tak nawiasem: strategia biologiczna kobiet? Czy coś, co jest pozarozumowe, bo biologiczne, można nazywać strategią?)

  12. Awicenna pisze:

    Też się czasem zastanawiam co studiuję. W tym roku dostaję masę niepotrzebnych mi w gruncie rzeczy do niczego informacji.

    Na zachodzie są setki naszych magistrów, ilu z nich pracuje w zawodzie?

    W rezygnację osobiście nie wierzę.

    Najwyraźniej tak. Zresztą ma to sens, bo pozwala dostrzec nie tyle myśl ludzką, co “zaprogramowanie” zachowań prz naturę/ewolucję. Na szczęście niewiele pamiętam z tej akurat dygresji.

  13. strzel_ba pisze:

    Żeby sprzątać, nie muszę wyjeżdżać.
    A ja nie jestem magistrem, tylko panią profesor! To robi znaczącą różnicę :)

  14. gaspar pisze:

    O, jedna, która nie pisze ‘wielką różnicę’, szału można dostać.

    Nie no, nie wierzę w zabór aniołów. Przecież nie zrobi im Pani tego przed maturą! Przypominam, że nie trawię ‘Wesela’ - bo nie miała Pani szans mi go pokazać ;-)
    Aha, tak, studiuję transport. I tak lepsze to niż opracowanie statystyczne dotyczące prawdopodobnej ilości zebranych buraków z pól obszaru gmin cośtam.

  15. strzel_ba pisze:

    Zabieram, Gaspar. Teraz będę gorszą panią od polskiego. Za to uczniów będę miała lepszych: pilniejszych, pracowitszych…
    Wszyscy się będą mnie bali i schodzili z drogi. Ale z klasówek - może mniej jedynek będzie, bo ze strachu każdy się uczyć zacznie?
    A przecież to o was chodzi, nie o mnie. Cel uświęca środki, jak mawia Awicenna.

    PS. Gaspar: “jedna osoba” powinno być. Samo “jedna” brzmi niegrzecznie.

  16. Awicenna pisze:

    Nareszcie. Zmiana na lepsze. Oby realna, a nie tylko deklarowana.

  17. strzel_ba pisze:

    Dziękuję, Awicenno. Jakże jakże trafna i konstruktywna uwaga. A jaka życzliwa! I nie musisz mówić: “Do usług”. Takiej życzliwości świat ofiaruje człowiekowi pod dostatkiem.

  18. Korialstrasz pisze:

    Osobom, które twierdzą że nauczyciel jest wrogi uczniom odpowiedziałbym przez parafrazę pewnego cytatu: “Nauczyciel zwalcza głupotę, nie uczniów. Jest różnica. Chyba, że niektórzy się utożsamiają…”
    Faktem jest że społeczeństwo polskie potrafi przerazić. Zwłaszcza kontrast między zasadami katolicyzmu a ich realizacją. Jak to pisał Lem: “Jeżeli spaliłoby się ich miasta, wybiło ich planety, a ich samych zmiotło z powierzchni wszechświata, może udałoby się ocalić naukę miłości do bliźniego”. Ale to nie jest reguła - na szczęście - bo znam osoby prawicowe, które są w życiu po prostu uczciwe. A, jak to pisał Sapkowski: “Nie może być regułą coś co ma wyjątki i, proszę, nie serwuj mi banalnych sloganów o wyjątkach, które reguły potwierdzają”. Także nie można się pogrążać, bo oprócz wszechogarniającego zła (zakłamania, znoju, zmęczenia), są na tym świecie rzeczy piękne, dla których warto żyć :) I na zakończenie jeszcze:
    Zawsze byłem pełen podziwu dla pani profesor. Dla ilości pracy, którą wkłada pani w przygotowanie i przeprowadzenie lekcji, za dyskusje na temat lektur, za poczucie humoru, za cierpliwość i wytrwałość (wszak wielu uczniów nie docenia tego, co pani dla nas robi). Pani profesor, dziękuję, że pani wybrała niełatwy zawód nauczycielki i że mam zaszczyt być uczonym przez panią, choć nie zawsze jestem wzorem ucznia! :)

  19. Pierwszoklasistka pisze:

    Podpisuję się pod ostatnim akapitem Korialstrasza. Obiema łapkami!

  20. strzel_ba pisze:

    Najwidoczniej Awicenna uważa to za szkodliwe, dzieci. Może i ma rację? Tworzy to jakąś iluzję - przynajmniej dla mnie.A przecież tu nie o mnie chodzi, tylko o moich uczniów.
    Dobrze mawiał pewien znajomy psychoanalityk: “Tych szczeniaków nie trzeba kochać. To nieprofesjonalne.”

    Postaram się być profesjonalna.
    Anioły zabrałam już.

  21. Kacper pisze:

    Anioły zniknęły?!… Szkoda. Ale osiołek Kłapouchy mam nadzieję został?

    Może lepiej nie kochać wszystkich uczniów tak samo? Nie dla wszystkich być tak samo wyrozumiałym? Na pewno są tacy, dla których lepszą motywacją jest marchewka, ciepłe słowo, czy pochwała. Dla nich warto być “dobrą Panią od polskiego”. A resztę batem pogonić! Jeśli ktoś jest nierobem i leniwcem, w dodatku jest nieobowiązkowy, a jeśli nauczyciel mu pały nie wstawi, to będzie go wyśmiewał, że naiwny i przy najbliższej okazji znów będzie liczył na łut szczęścia, to po co rzucać perły przed wieprze? Każdy powinien dostawać to, na co zasługuje.

    Wiem wiem, że zaraz mogą się pojawić głosy posądzające o faworyzowanie, wybieranie sobie pupilków i tak dalej, ale kto by się tym przejmował. Może wystarczyłoby na początku ogłosić jakie są reguły gry?

    Na Politechnice jest asystent od matematyki - jeśli ktoś się uczy, to zalicza kolokwium za pierwszym razem. Każda poprawa jest trudniejsza od poprzedniej (w praktyce drugiej się nie da zaliczyć) - ale to skrajny przykład.

  22. strzel_ba pisze:

    Takiś mądry, jak już cię szkółka nie dotyczy. A jak to z pilnością bywało wcześniej?
    Wiesz, Kacper, ja jestem na etapie konspektów do prezentacji. Mam trudny okres w pracy :)
    (A to nie jest osiołek Kłapouchy tylko Beniamin! Przecież wiesz.)

  23. Awicenna pisze:

    Nauczyciel jest od uczenia, a nie od lubienia. A stara, dobra pruska dyscyplina jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Co najwyżej kształtowała charakter. Z perspektywy czasu widzę ile czasu straciłem w Liceum, jak przydałoby się czasem przykręcenie śruby i zmuszenie do nauki. Może nauczyłbym się cenić naukę samą w sobie, również w mniej przystępnej formie, wcześniej.

    Dziś dalej lubię się poobijać cały dzień. Ale zazwyczaj nie mam na to czasu. Nikt mi nie patrzy na ręce, ale czuję się zobligowany obowiązkami, jakie sam sobie narzuciłem. Czasem nie mam siły pracować, czasem pracuję za dwóch próbując nadrobić stracone lata.

    Tych “szczeniaków” nie trzeba kochać. Ale można ich zmusić, by sami sobie pomogli. Mam wrażenie, że przynajmniej część z czasem to doceni.

  24. gaspar pisze:

    Mam tylko nadzieję, że zmiana taktyki nie będzie tak drastyczna bym przestał tęsknić za strzel_bowymi lekcjami! :)
    > PS. Gaspar: “jedna osoba” powinno być. Samo “jedna” brzmi niegrzecznie.

    Oczywiście, mój błąd, choć tego konwenansu językowego nie rozumiem.

    @Awicenna: Stara, dobra polska uprzejmość też jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Co najwyżej wywołała uśmiech na twarzy drugiego człowieka. Ale Ty wolisz zrównać z ziemią wszystko, co niezgodne z Twoim światopoglądem. Cóż, cieszę się, że mną nie rządzisz.

  25. Awicenna pisze:

    Skąd wniosek, że chcę zrównać z ziemią wszystko co niezgodne z moim światopoglądem? Gdzie w ogóle wspomniałem o kwestiach światopoglądowych? Wyraziłem tylko opinię, ze licealistów dla ich własnego dobra można - a nawet powinno się - zmusić do cięższej pracy.

  26. gaspar pisze:

    Tonem swoich wypowiedzi. Jeśli tego nie widzisz - ja nie jestem właściwą osobą do wskazywania Ci (wg mnie słyszalnej wyraźnie) pogardy dla innych poglądów.

  27. Awicenna pisze:

    Gasparze - po pierwsze jesteś bodaj najodpowiedniejszą osobą do wskazywania mi uchybień - choćby z racji wyznawania zupełnie innych poglądów.

    W ogóle nie odnosiłem się do kwestii światopoglądowych, poprzestając na wyrażeniu mojej opinii na temat metody nauczania. Tym bardziej ciekawi mnie, która z moich wypowiedzi Cię zbulwersowała. I dlaczego.

  28. gaspar pisze:

    A choćby to:

    > Ale można ich zmusić, by sami sobie pomogli.

    Czemu chcesz kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać, decydować co jest dla niego dobre? O ile pamiętam - jesteś liberałem. A więc wolnościowcem - czy nie powinieneś zatem dawać każdemu prawa do wyboru? Jak dla mnie - próba zmuszenia kogokolwiek do czegokolwiek jest najwyższą oznaką pogardy dla jego przekonań (nie mówię oczywiście o przypadkach skrajnych typu gwałt, morderstwo i osadzenie).

  29. Kacper pisze:

    Oż… możliwe, że powinienem był wiedzieć, że to Beniamin, a jeśli tak, to znaczy że moja pamięć jest dobra, ale krótka. Zupełnie o tym zapomniałem. Lub nie wiedziałem. Przepraszam szanownego osiołka. ;)
    Pamiętam też, że z pilnością, to u mnie różnie bywało. Jeszcze nie zapomniałem. Tym bardziej, że różnie bywa nadal.
    A jak mi się należało, to pały dostawałem. Nie tylko z polskiego. Po uszach też mi się przecież czasem obrywało.

    @gaspar
    Szkoła sama w sobie jest swego rodzaju przymusem. Nauka więc również.
    I o jakich przekonaniach mówisz? O tych, że ktoś woli iść na imprezę, niż napisać “wypracowanie” na polski?
    Niestety niektórych trzeba zmusić, żeby sobie sami pomogli. Na przykład alkoholicy. Czy ci, którzy chcą im pomóc wbrew ich woli wykazują pogardę dla ich przekonań?
    Póki ktoś nie nauczy sam się kontrolować i wybierać, co jest ważniejsze a co nie, potrzebna mu jest pomoc z zewnątrz.

  30. gaspar pisze:

    Nie jestem specjalistą, ale z tego co wiem - nie da się wyleczyć alkoholika póki on sam nie zacznie tego chcieć.

    Chciałbym, by szkoła była jak najmniej przymusowa. Mam nadzieję, że Awicenna nie obrazi się za to, że przytoczę fragmenty wczorajszej rozmowy z nim, swoje. Nie będę musiał pisać tych samych myśli po raz wtóry.

    Chcę, by moje dzieciaki, korzystając z tego, że ja je utrzymuję, mogły robić to, co uznają za słuszne. Żeby nigdy nie narzekały na to, że np. mają za mało czasu na czytanie książek o filozofii. Albo poezji. Szkoła ma uczyć MYŚLEĆ. i już, przekazać konieczne minimum wiedzy, pokazać maksimum perspektyw - i dać spokój, pozwolić ludziom samemu decydować CO z tym zrobią. Szkoła powinna opierać się na dobrowolności, kołach, zachętach, samostanowieniu, nauki samorządności i odpowiedzialności - bo TO są wartości potrzebne w życiu. Państwo ma DAWAĆ PERSPEKTYWY, umożliwiać, a nie NAKAZYWAĆ! Jestem przeciw jakimkolwiek opresjom ze strony państwa.

  31. Kacper pisze:

    Chodziło mi tylko o pokazanie, że to, co nazywasz “przekonaniami” nie zawsze nimi jest. Czasem jest to potrzeba chwili, zachcianka, albo może być też uzależnienie. Specjalistą od uzależnień też nie jestem, więc nie wiem kiedy można wyleczyć uzależnionego, a kiedy nie.

    Co do szkoły to jak najbardziej się zgadzam. Szkoła powinna uczyć myśleć, przekazać minimum wiedzy, pokazać maksimum perspektyw, ale też pozwolić na rozwój tych perspektyw, a nie dać spokój. Powinna też nauczyć dotrzymywania obietnic i kończenia tego, co się zaczęło - a do tego przymus jest potrzebny niestety. Gimnazjum na przykład nie może się opierać na dobrowolności, bo świeciłoby pustkami. Nie bądź też taki pewien, że twoje dzieci będą same z ochotą sięgały po książki o filozofii i zaczytywały się w poezji.
    Swoją drogą “Chcę, by moje dzieciaki, korzystając z tego, że ja je utrzymuję, mogły robić to, co uznają za słuszne” - czy przypadkiem nie masz raczej na myśli “to, co JA uznaję za słuszne”? Często bywa tak, że rodzice takiego ucznia zmuszanego przez nauczycieli do robienia czegokolwiek, odrabiania prac domowych, uczenia sie itd. chcą tego i uważają, że zaprocentuje to w przyszłości. To się nazywa konflikt interesów, albo konflikt pokoleń - jak kto woli.
    Powtórzę jeszcze raz - do pewnego czasu potrzebna jest kontrola kogoś, kto swoją młodość już przeżył i przeżył jeszcze trochę. Kontrola jest potrzebna, by pokazać co jest dobre, a co złe. Jak żyć, żeby nie być kołem u wozu. To się z próżni nie bierze.
    Ja na przykład czuję się na studiach wolny. Nikt nie przychodzi do mnie do pokoju i nie pyta, czy się uczyłem, czy zrobiłem to, co zrobić miałem. Studiować też nie muszę - jeśli nie zaliczę egzaminów to po prostu wylecę z uczelni. Mogę iść do pracy, mogę zmienić kierunek, mogę zmienić uczelnię. Nie mogę tylko zostać darmozjadem i się obijać przez cały dzień, bo nie pozwoliłoby mi na to sumienie.

  32. gaspar pisze:

    Nie, nie mam tego na myśli. Mogą równie dobrze pływać, skakać na linie, czytać Bravo Girl lub latać po mieście ze związanymi nogami podśpiewując sprośne piosenki. Ja im mogę tylko pokazać perspektywy i namawiać do tego, co słuszne.

Zostaw komentarz