Cykl piątek, 25 kwietnia 2008

Minął rok. Pamiętam, jak w zeszłym roku żegnałam maturzystów wpisem na blogu. I jak stało się to początkiem wielu przyjaźni z młodymi, dorosłymi już nieoczekiwanie ludźmi.
Ciekawa jestem, czy w tym roku reguła się powtórzy. Jako uczniowie - niechętnie się odzywacie, tak w klasie, jak i na blogu. Może nie macie wystarczającej dojrzałości, może odwagi wam brak. Może uważacie, że matematycy nie muszą umieć mówić. Jako absolwenci - wracacie, chociaż wydawałoby się, że powinien porwać was wir studenckiego życia. Nam - belfrom - jest wtedy ciepło na sercu. Ale rozumiemy, że pewien etap w waszym życiu się zakończył, że wielu z was nie chce oglądać się wstecz. To naturalne. Młode wyfrunęły, opuściły gniazdo.

Dzisiaj było uroczyste zakończenie roku szkolnego dla trzecioklasistów. Wojtek, jak zwykle, miał porywające przemówienie. Nauczyciele, ja zwykle, mieli oczy w mokrym miejscu. I serce na dłoni.

Więc ja - jak zwykle, życzę wam, kochani abiturienci, żebyście w życiu spotykali zawsze ludzi tak życzliwych wam, jak w Dwunastce. Żeby stawiali przed wami wyzwania, żeby was pilnowali i dopingowali do pracy. Żeby nie pracowali za was, lecz dla was.

Na koniec taka sobie myśl, trochę dla was, a trochę dla samej siebie, na pociechę:

Stajesz się kimś tylko w starciu z tym, co stawia ci opór.

Antoine de Saint-Exupery

Komentarze [19] do “Cykl”

  1. Kacper pisze:

    Jechałem dziś na zajęcia rano i zobaczyłem ludzi ubranych na galowo. Skojarzyłem, że maturzyści mają zakończenie roku. Przypomniałem sobie swoje i mi się łezka w oku zakręciła.
    Czasem warto obejrzeć się wstecz.

    A maturzystom życzę powodzenia na maturze! :)

  2. Awicenna pisze:

    Kiedyś człowiek myślał, że matura to poważny egzamin… dziś raczej myśli, że maturzyści mają fajnie, że taki luźniutki sprawdzianik tylko :)

  3. strzel_ba pisze:

    Ciekawe, czy maturzyści też tak myślą :)
    Kiedy od wyniku tego “luźniutkiego sprawdzianiku” coś tam zależy, to przestajesz mieć dystans do sprawy, prawda?

  4. Awicenna pisze:

    Niewątpliwie. Tylko o czym na dobrą sprawę decyduje duża część matur? Trzeba zdać dobrze z tych przedmiotów, które się liczą, ot co. Ja zawaliłem polski, ale nie był mi do niczego potrzebny na razie, więc jakby mnie to nie obeszło. Chemik, fizyk etc. musi zdać dobrze matematykę + swój przedmiot, może angielski - to raptem 3 przedmioty po 2 latach przygotowań - wystarczy, by znać formułę egzaminu i nabrać wszystkich niezbędnych umiejętności, by być pewnym swojej wiedzy (szczególnie z przedmiotów ścisłych).

    Innymi słowy pełen komfort w porównaniu z tym co czeka na studiach, przynajmniej niektórych.

  5. Kacper pisze:

    Wyniki matur na dobrą sprawę nie decydują o niczym, ale to, jakie przedmioty zdajesz na maturze decyduje o tym, na jakie studia możesz się wybrać.
    Swoją drogą tak, czy inaczej, kiedyś już pisałem - maturę można powtórzyć dopiero za rok, kolokwium, czy egzamin na studiach za tydzień, dwa… Więc stres ma prawo być większy.

    P.S. Pani psor! Byłem dziś w szkole, ale Pani nie było…

  6. strzel_ba pisze:

    No popatrz! Jak śmiało mnie nie być! :)
    Oj, Kacper, Kacper! Przecież pamiętasz, że po odejściu maturzystów zmienia się plan, że nauczyciele czasem mają mniej godzin przecież! Trzeba było się umówić ze mną jakoś. Wy cały czas traktujecie nauczycieli jako elementy wrośnięte chyba w mury szkoły. A my ludźmi jesteśmy, z naszymi potrzebami pójścia na zakupy, do kina, poleżenia w łóżku albo na leżaku.
    A tak między nami - to cały dzisiejszy wolny dzień poświęcam na wypisywanie protokołów maturalnych i odpowiadam na maile spóźnialskich, którzy po nocy jeszcze robią konspekty na ostatni moment. Ktoś to bardzo sprytnie wymyślił. Cały rok pracuję więcej godzin na to konto, że w maju i czerwcu nie mam maturzystów, więc nadużywałabym budżet państwa polskiego. A w maju i czerwcu wypełniam mnóstwo obowiązków związanych z tymi maturzystami, za które to obowiązki - nie ma komu mi zapłacić.

  7. Awicenna pisze:

    Kolokwium może i tak, ale egzamin nie. U mnie egzamin (pisemny, niektóre ustne podobnie) można poprawić raz, zazwyczaj po miesiącu co najmniej (nie zdasz w lutym, masz do wyboru jeden z terminów - marzec, czerwiec lub wrzesień, nie zdasz w czerwcu, masz jeszcze wrzesień, nie zdasz we wrześniu… cóż, żołnierz nie płacze).

  8. Kacper pisze:

    A widzisz Awicenna, na PŁ jest obiegowa opinia, że jak czegoś nie zaliczysz w pierwszym terminie, to i tak masz jeszcze co najmniej 5 terminów (czyli średnio jeden na miesiąc), żeby to zaliczyć. Może przesadzam, ale mniej więcej o to chodzi.

    Wcale nie napisałem “jak to tak, że nauczyciela nie ma w szkole?!”, tylko stwierdziłem fakt. Odwiedziny w szkole i tak nie były planowane, więc umówić się nie było kiedy. O zmianie planu z resztą też zapomniałem i byłem przekonany, że Panią zastanę. ;)

    Praca w szkole jest widocznie taka sama dla uczniów, jak i dla nauczycieli. Moja mama przychodzi do domu i ma spokój, a nauczyciele i uczniowie przychodzą z pracy do domu i dalej pracują… Tyle, że po 30 latach od ukończenia szkoły mało kto o tym pamięta. Może dlatego nikt nie płaci za pracę wykonywaną przez nauczycieli w domu?

  9. Awicenna pisze:

    Ech, politechnicy, politechnicy… i tacy chcą budować Polskę! ;)

  10. Kacper pisze:

    Ja już od dawna powtarzam, że inżynierem nie będę. ;)

  11. Agnieszka pisze:

    Chciałabym bardzo podziękować za wszystkie informacje zamieszczone na tej stronie.
    W poniedziałek zdaję rozszerzony polski, niestety mam teraz taki bałagan w pokoju, że nie mogłam znaleźć bardzo ważnych notatek (w czym dodatkowo pomogła mi moja mama “sprzątając” mi z biurka).

    I chciałabym dodać, że mimo ogólnego twierdzenia: “matura jest prosta” chyba każdy maturzysta umiera przed nią ze strachu.
    Bardzo się boję, muszę mieć co najmniej 80% żeby dostać się na wybrany kierunek.
    Także płacz, strach i duuużo pracy.

    Pozdrawiam

  12. strzel_ba pisze:

    Witaj u nas, Agnieszko!
    Oczywiście, że “matura jest prosta” dla tych, którzy ją zdali. Awicenna mądrala - zdał dwa lata temu.
    Nie umniejszajmy wagi tego egzaminu. Człowiek potrzebuje jakiejś cezury, która odzieli dzieciństwo od dorosłości, czas niedojrzałości i głupoty - od czasu świadomie podejmowanych wyborów. Przecież wszyscy wiemy, że to się nie dzieje tak natychmiast, że dzień po maturze nie jesteście dojrzalsi, ale jako symbol, jako znak - niechże zostanie ten egzamin, który powinien być momentem podsumowania własnej wiedzy z całego etapu dzieciństwa. I to wystarcza, żeby zbudować jego powagę.

  13. Awicenna pisze:

    E tam. Symbol każdy ma swój - zresztą do zrewidowania przy pierwszej okazji. A matura do dojrzałości ma się nijak - niestety realnych egzaminów z dojrzałości nie sprawdza się według klucza i nie pisze na papierze.

    Zdać zdałem, ale polski akurat bardzo słabo, WOS zresztą też. Właściwie tylko angielski zaskoczył mnie pozytywnie. Największy stres jest przed pierwszą i przed tą, z której czujemy się najsłabsi - w moim przypadku oba te kryteria spełniał język polski, którego wyniki bolały o tyle, że mam nadal poczucie, że praca o Makbecie nie była zła. Choć w ferworze pisania sprawdzałem dwakroć czy nie pomyliłem go nigdzie z księciem Danii ;)

    Zasadniczo mniej bałbym się przedmiotów ścisłych - nie trzeba wstrzelić się w klucz, by zdać - ale humanistyczne też zdać można. Tylko - według wielu - nie ma po co.

    Jeszcze jedno - do matury abiturient przygotowuje się 2-3 lata. Na żaden inny egzamin nie ma się chyba tyle czasu - zatem ne timueris! O przygotowanie “ścisłowców” w XII zadbano na pewno, nie mają się czego bać… ewentualni humaniści zaś nigdy nie mogli liczyć tylko na szkołę, nieprawdaż?

    Zasadniczo mam w planach akurat egzamin koło 7 maja, chętnie się zamienię.

    O jakich kierunkach myślisz, Agnieszko?

  14. Agnieszka pisze:

    Dziękuję za odpowiedź, wyczerpująca i poprawiająca humor ;).

    Wczoraj wreszcie odłożyłam książki i wyszłam na dwór, okazało się to wręcz zbawienne! Przeczytałam kilka razy notatki (robione też na podstawie tej strony) i mam wrażenie, że wszystko mi sie w końcu ułożyło.

    Oczywiście wiem, że za tydzień będę patrzyła na maturę tak jak teraz na egzamin gimnazjalny, ale sama świadomość nie do końca pomaga, aczkolwiek pomaga hehe.

    W moim wypadku stres nie wynika z tego, że czuję się słaba z polskiego, wręcz przeciwnie, to przedmiot z którego akurat umiem najwięcej. Po prostu ten klucz mnie denerwuje. Przez niego muszę dokonywać selekcji pod kątem “co może być istotne według klucza”, co nie zawsze pokrywa się z tym co sama uważam za najważniejsze.

    Co do moich planów, to od niepamiętnych czasów szykuję się na ASP. Ale… ASP to jedna wielka loteria i dlatego wybrałam polonistykę jako drugi kierunek.

  15. Awicenna pisze:

    Jezu Chryście, kierunki stricte humanistyczne (ASP, Polonistyka) po XII!? Gratuluję pasji - bo poza nią chyba tylko masochizm mógłby do czegoś takiego skłonić. Z czego zdajesz maturę poza językiem polskim?

  16. Agnieszka pisze:

    Haha, nie ja nie chodziłam do tzw. “XII” :P. Trafiłam tu w czasie przygotowań do matury z polskiego. To chyba nie jest strona tylko dla uczniów wspomnianego liceum?

  17. Awicenna pisze:

    Oczywiście, że jest - wynocha! ;)
    “Tzw. ‘XII’” - przeszła i obecna - stanowi tu przeważającą większość jak mniemam, acz chyba należy uznać za spore osiągnięcie, że nie całość.

  18. strzel_ba pisze:

    Ja też tak uważam :) (tzn. że to osiągnięcie :) )
    Natomiast do obojga was mam prośbę: błagam, przestańcie bredzić o “wstrzelaniu się w klucz”. Udowadniam moim dzieciakom, że klucz zależy od tematu i jeśli w coś należy “się wstrzelić”, to, matkoboska, w temat! Krótko: napiszecie pracę ścisłą wobec tematu (na temat), to dostaniecie mnóstwo punktów z modelu, nie martwcie się. Problemem Awicenny zawsze było “samodzielne” podejście do tematu, co oznaczało często pisanie ciekawego eseju na “własny” temat. Nie chciał mnie słuchać. A teraz opowiada kocopoły.
    Agnieszko: każdy temat maturalny ma jakieś dwa - trzy polecenia w sobie Przeanalizuj temat, zauważ, czego wymaga, zapisz sobie to w 3 - 4 punktach i potraktuj to jako konspekt wypracowania. Zadziwi cię rezultat, zaręczam.

  19. Awicenna pisze:

    Skoro taka samodzielność jest wyrzutem - zatem winnym. Na szczęście na studiach nie mam egzaminów pisemnych w formie esejów pod klucz (może w przyszłym roku, ale mają się i z tego wycofać) - testy, testy uber alles. I zadania nazwijmy to “praktyczne” w tym roku.

Zostaw komentarz