Postanowienia wakacyjne piątek, 27 czerwca 2008

Cały świat i wszyscy ludzie robią postanowienia noworoczne. Ja nigdy dotąd w ogóle żadnych postanowień nie czyniłam, uważając planowanie za element życia żywy i elastyczny. “Sie zrobi, jak będzie trzeba…” Co oznaczało, że plany miewałam zawsze, nie tylko na rok nowy, ale też nigdy sama siebie nie rozliczałam z ich realizacji, uznając, że to i tak wielki sukces, że dzień nowy nam nastał. Co innego kwestia bilansów. W tych jestem starszą specjalistką i robię je sobie z różnych okazji.

Więc tym razem postanowiłam postanowić coś na wakacje. Żeby mądrze jakoś te dwa miesiące (kolejne wakacje w Łodzi) spędzić.

Postanawiam, co następuje:

  1. wyjechać gdzieś, choćby na wycieczkę do Koziej Wólki. Gdzie jest Kozia Wólka, ktoś wie?
  2. chodzić codziennie na spacery poza obręb działki mej przydomowej, na wybiegi, ewentualnie spotkania towarzyskie na Pietrynę
  3. schudnąć kolejne 2 kg :)
  4. nie dać się namówić na jakieś sprawdzanie poprawkowych matur w sierpniu
  5. oddać auto do lakiernika
  6. raz w tygodniu co najmniej meldować się na basenie
  7. skończyć Ulissesa. Znaczy czytać skończyć.
  8. zrealizować kolejne piętnaście pomysłów na stronce polskiego
  9. założyć szkła kontaktowe
  10. rozejrzeć się za nowym życiem

Wystarczy. Nie dlatego, że dziesięć planów to dużo, tylko że ten ostatni jakiś taki przełomowy chyba.

Czy istnieje świat poza szkołą? Do niedawna w ogóle w to nie wierzyłam. Niemniej obliczenia astralne wykazują pewne anomalie w ruchach planet, co sugerowałoby istnienie jakiegoś dość dużego świata w niedużej odległości. Muszę powtórzyć badania i obserwacje. W razie czego poświęcę się dla nauki i wyruszę w pionierską wyprawę odkrywczą. Może istnieją gdzieś nowe lądy, bez dzwonków na przerwę, bez planów wynikowych i bez sprawdzianów końcoworocznych?

Era szkoły się kończy. Czas na obczajenie jakiegoś nowego pola eksperymentu dla istot żywych. Młodych żywych.

Że co, że jakoś bez sensu gadam? Że nie wiadomo, o co chodzi? Ba! O to chodzi!

Na dobry początek wakacji: mój ukochany fragment z ukochanego filmu.

Pytania konkursowe brzmią:

  • Jaki to film?
  • Kto jest jego reżyserem i kiedy został nakręcony?
  • Dlaczego to jest mój ulubiony film?
  • Jaki ma związek z tą notką?

Komentarze [20] do “Postanowienia wakacyjne”

  1. gaspar pisze:

    No, Ulissesa trzeba przebrnąć. Mnie zajęło chyba miesiąc.
    Kozia Wólka jest koło Ostródy, kiedyś sprawdzałem :)

  2. Awicenna pisze:

    “Hair” Milosa Formana, rocznik 1979, jak mniemam?
    Związek z notką - czyżby odkrywanie nowego, nieznanego jeszcze świata?

    Ulissesa myślałem czy nie zacząć… ale stos książek do przeczytania (m.in. cała czarna seria) rośnie, a czytanie niektórych będzie zapewne szło wolniej niż zazwyczaj.

    A plany/postanowienia?
    1. Zdać egzaminy - dziś kończy się sesja, a przede mną jeszcze dwa.
    2. Poczytać - jak wyżej, do tego może jakieś inne mądre księgi.
    3. Poćwiczyć języki - odkurzenie niemieckiego będzie trudne, ale powalczymy.
    4. Napisać coś może - ale tu pewnie jak zwykle skończy się na pomysłach.
    5. Wyjechać na tydzień Manewry do Muszyny
    6. Wyjechać gdzieś, z kimś, w sierpniu pewnie.
    7. Dożyć szczęśliwie początku roku akademickiego zahaczając o konwent w Niepołomicach.

    A przez cały ten czas odkurzać stare znajomości z dobrymi znajomymi.

    A świat, choć poza szkołą istnieje, wokół niej się kręci. A od przyszłego roku kręcić się będzie coraz bardziej, zapewne.

  3. strzel_ba pisze:

    Dlaczego?
    (wielofunkcyjne :) )

  4. Awicenna pisze:

    Co do Ulissesa - bo mi sie o uszy obił raz czy dwa.
    Co do stosu książek - bo jak się w semestrze tyle na nie wydaje, to potem tak jest.
    Co do egzaminów - bo zdawać je trzeba. Choć dziś mam wątpliwości na ile napisałem.
    Co do poczytania - bo to to fajne jest. I książki ciekawe czekają.
    Co do napisania - bo tak.
    Co do Muszyny - bo dobrze mieć jakieś hobby, nawet jeśli ludzie dziwnie na nie patrzą.
    Co do wyjazdu - bo dobrze jest się tak oderwać. Mieć gdzie, z kim i kiedy.
    Co do dożycia do początku roku akademickiego - bo choć kiepskie, to jednak życie.
    Co do starych, dobrych znajomych - bo mam niewielu, więc trzeba ich szanować.
    Co do kręcenia się wokół szkoły - bo czas skończyć obijanie i zabrać się do nauki.

  5. Piotrek M. pisze:

    Droga Pani Basiu, jak się ciesze , ze zdobyłem sie wreszcie na napisanie jakiegokolwiek komentarza na Pani stronie :). Jakos wczesniej nie mogłem sie zabrać do tego.

    Na wakacje zapraszam na Woodstock , do Akademi Sztuk Przepięknych :) . Naprawdę, to co tam mozna usłyszeć i sie nauczyc nie zapewnia żadna szkoła w IV RP :). Juz w tamtym roku mozna było się pośmiać z pierwszych kroków przy mikrofonie Pani ( jak to dziwnie brzmi jak sie mowi o osobie niewiele starszej od siebie :P ) Masłowskiej. Na szczęscie pod koniec juz było lepiej i pare ciekawych rzeczy mozna było sie dowiedziec o niej samej i jej twórczości. Oczywiscie byli tez inni, m.in. Pan Lis i Siekielski, Pani Dymna … no co tu dużo mowić.

    W tym roku wcale nie będzie gorzej :

    GOŚCIE DYSKUSJI

    1. Prof. Leszek Balcerowicz
    2. Kamil Durczok
    3. Jan Tomaszewski
    4. Tomasz Raczek
    5. Jacek Żakowski
    6. Wiesław Ochman
    7. Manuela Gretkowska
    8. Kesang Takla – minister informacji i stosunków międzynarodowych w rządzie Dalajlamy

    WARSZTATY ARTYSTYCZNE POPROWADZĄ:

    1. Leszek Cichoński – gitara
    2. Bartek “Boruta” Łęczycki – harmonijka ustna
    3. Dariusz Miliński – teatr
    4. Grzegorz Lipiec, Władysław Sikora, Mateusz Rakowicz – film
    5. Bartosz Wrona – bajkoczytanie i recytacja

    Z całej sił zapraszam Panią na te pare dni na kostrzynskie łaki :), oczywiscie jesli nie boi sie Pani kurzu ( jesli będzie upał), bądz błota ( jesli będzie padało) :) .
    Data : 1-3 Sierpnia 2008. ( mozlwie , ze impreza zacznie sie w przypadku ASP od czwartku czyli 31 lipca )

    Oczywiscie sam Woodstock tez prezentuje sie okazale, ale nie wiem, czy akurat taka forma relaksu Panią interesuje :) W razie czego słuze pomoca i opinią własna, bowiem mam juz spore doświadczenie w tej imprezie :).

    No a w ramach wakacyjnych spotkań towarzyskich to oczywiscie służe zawsze wolnym czasem na kawkę badz herbatkę. Nigdy za dużo spotkań z osobami, ktore umieja powiedziec coś więcej, niż tylko co rano jadły, albo ile piwa wypiły, tudzież, co tam nowego w bravo czy twiscie.

    PS

    Och i bym zapomniał ! :) niezdara ze mnie. W sierpniu odbywa sie Festiwal ” Bieszczadzkie Anioły” poświecony poezji śpiewanej i klimatom ogólnobieszczadzkim. Naprawde niezapomniane wrażenia. Oczywiscie także służe opinią, jesli pomysł ten Pani sie spodoba :) .

  6. Piotrek M. pisze:

    W sytuacjach awaryjnych znam tez pare uroczych miejsc niedaleko Łodzi ( no, powiedzmy 50-60 km max :P ) gdzie tryska historią ze wszystkich zakątków. Niby nic takiego, a wraca sie z wypiekami na twarzy :) .

    O Boże ! Ale ja sie rozpisałem…

  7. strzel_ba pisze:

    Łał! Witaj u nas, Przewodniku Dusz! Dziękujemy za harmonogram Woodstocku i prosimy o dalsze wspieranie nas pomysłami.
    Ze mną to jest tak, że wszędzie bym pojechała, nawet na Woodstock, tylko jakoś mi tak nijako samej, i w ogóle. Się boję trochę. Tak ogólne się boję, niczego konkretnego.
    Ale, ale! Balcerowicz będzie na Woodstocku? W ramach że co?
    No i poproszę listę tych uroczych zakątków. Już mam w planach kilka.

  8. Piotrek M. pisze:

    Hmmm, znając Hołdysa, to pewnie da mikrofon publicznosci i kazdy będzie mógł zadac pytanie :P. Myśle , ze tutaj chodzi o połączenie tematów politycznych-artystycznych-religijnych. Ale i tak głowna role odgrywaja uczestnicy :) i ich pytania.

    Z uroczych zakątków to polecam Inowłódz ( troche za Spała w strone Opoczna ). Nie dosc , ze leza tam pozostałosci zamku Kazimierza Wielkiego, gotycki kościółek, ale także cmentarz ofiar II WŚ oraz okopy poniemieckie ( ufortyfikowany brzeg rzeki Pilicy). Moze nie jest to galeria sztuki, ale widac tutaj historie w czystym wydaniu, a nie przypieczetowana czerwona tasma, urzednikami i pomnikami prezydentów. Pozatym przepiekne wzniesienia z łąkami i polami oraz rozległe lasy :). Niedaleko znajduje się także grób Majora Hubala - ostatniego dowódcy kampanii wrzesniowej, ktory długo po kapitulacji stawiał męzny opór wrogom. Sam grób znajduje sie w lesie, wiec wrażenia są jeszcze wieksze ( podobno zginał w tym samym miejscu gdzie jest pomnik - ciała nigdy nie odnaleziono, bo zabrali go Niemcy )

    Z innych miejsc mozna zwiedzic Spałę :), Konewkę … hmm musiał bym usiąsć do albumów i własnej pamięci, ale znajdzie się tego wiecej :).

    A strach trzeba złapać za nózki :). Powywijać nim troche i rzucic w najdalsze czeluści niepamięci. W sumie raz się żyje i co się przezyje to nasze :) .

    Harmonogram wyzej podany, jest harmonogramem ASP :). Woodstockowy troche sie rozni, w razie czego, tez moge podac , ewentualnie zaprosić na strone : http://www.wosp.org.pl/przystanek/2008/

    A tutaj Bieszczadzkie Anioły :
    http://www.bieszczadzkieanioly.art.pl/news.html

  9. Piotrek M. pisze:

    http://www.bieszczadzkieanioly.art.pl/photos/2005/photo12.html hmm tutaj nawet złapałem się na fotke :P , tam przy oknie z prawej strony :), taki mało ogolony :P

  10. Awicenna pisze:

    Do łudstoku się nie przekonałem nigdy i raczej nie przekonam, nic tam dla mnie już chyba - ot, starość nie radość. Natomiast Bieszczadzkie Anioły odwiedziłem przelotnie dwa lata temu i było fajnie (choć słuchałem jednego tylko dużego koncertu (za to dobrego) i dwóch jakichś mniejszych przy okazji).

  11. gaspar pisze:

    @Piotrek: Wybierasz się na Bieszczadzkie? Ja wciąż myślę czy by tam nie wpaść, chętnie usłyszałbym na żywo kooperację “Ot tak po prostu”. Bardzo chętnie zobaczyłbym też Aśkę Kołaczkowską z kabaretu Hrabi, od czasu Przechowalnianego koncertu połączonego z nominacjami do O.B.O.R.’y nie miałem okazji śmiać się z postpotemu. Ale nie wiem czy w tym czasie nie będę bardziej samotnie kontemplował gór z gitarą.

  12. Piotrek M. pisze:

    Oczywista oczywistościa jest , że nikogo nie na mawiam na woodstock :) ASP jest samodzielnym tworem, ktory tylko korzysta z zaplecza PW. Dlatego też prosze o rozdzielenie tych dwóch kwesti ;) . Zreszta programy nakładaja się i nie mozna byc i na tym i na tym.

    Na Bieszczadzkich byłem w 2005 jako organizator z fanklubu SDM (nie ma to jak ochrona :P ) , a w 2006 byłem tylko pare dni przed samym festiwalem. Cała magia tych dni to bardzo bliski kontakt z artystami ( nie ma to jak piwo z Krzyskiem Myszkowskim :) ), oraz niesamowita atmosfera jaka panuje przed koncertami i po nich. No coś niesamowitego. Serdecznie zapraszam kazdego. A w szczególnosci do Siekierezady na zapiekane pierogi…. mniam !.

  13. s pisze:

    Miło poczytać o planach innych, gdy samemu niezbyt ma się jak cokolwiek zaplanować, o realizacji już nie wspomnę. Chyba klątwa jakaś albo inny urok jako kara za moją frekwencję licealną. Sesja dawno zamknięta ale indeks i cała reszta czeka w szufladzie na wizytę u dziekana jeszcze-nie-mojego “konkurencyjnego” wydziału. Wizytę która miała odbyć się jakiś czas temu, ale harem wcześniej wspomnianego dosyć skutecznie utrudnia zdobycie BWI (Bardzo Ważnych Informacji). Powoli dochodzę do wniosku, że permanentne niezadowolenie z hmm… osiągnięć, poziomu uczelni, (itd.; oby nie do “wszystkiego”) nie dość, że - chyba - bezpodstawne, to jeszcze co najmniej niezdrowe. Ale uparty jestem podobno i resztki nadziei się tlą, więc jeszcze nie wmawiam sobie konieczności zmiany światopoglądu.

    Oczywiście żeby mnie dobić, miła pani zadzwoniła dziś do mnie w celu zaproszenia na rozmowę odnośnie pracy. Pracy, która teoretycznie powinna wylądować w trzewiach mojego CV. Pracy, której wg mojego krótkiego listu motywacyjnego bardzo potrzebuję w celach poznawczo-rozwojowych. Dokładniej tej samej, na którą, chwilowo nie mam czasu i ochoty, bo mi dzwonią w najgorszym możliwym momencie.

    Ostatnie zdanie, bo chyba powstało nieczytelne “coś”: rok akademicki/szkolny ma tę zaletę, że chociaż kilka rzeczy daje się zaplanować (np zajęcia). I chyba nie lubię wakacji.

    PS: słowo, o które trułem w mailach, nadal jest zaginione :(

  14. strzel_ba pisze:

    Witaj u nas, S!
    No jak to tak, nie lubisz wakacji???
    Każdy lubi wakacje. Choćby dlatego, że może wtedy nie mieć na coś czasu :) .
    Bo w ciągu roku szkolnego, czy się ma czas czy nie, i tak trzeba jakąś tam robotę wykonać. Najwyżej kosztem zarwanej nocy.

    Łolaboga rety! Wstałam dzisiaj o 12.00! Kto to słyszał! No ale jak się chodzi spać po 4.00 …
    Właśnie odsypiam rok szkolny i pławię się w wolności spania do południa. Cudnie jest.

    Słuchaj, S, nie wolno poddać się dyktaturze biurokracji. Nie dawaj zgody na jakieś tam “niemożliwości”. Może trzeba postawić twarde warunki, żądania? To czasem działa. Przerzuć swój problem na urzędniczkę: Niech pani pomoże mi rozwiązać tę sprawę … :)

  15. s pisze:

    Mam wrażenie, że ten tydzień spokoju mi wystarczył i teraz spokojnie mógłby być 1.X. O obowiązkowych - bądź nie:) - obowiązkach w ciągu roku szkolnego się nie wypowiadam, bo stwierdziłem ostatnio, że nie jest tak źle z nimi - więc chyba jestem dziwny. Może to zasługa tego, że mi po prostu pasują.

    Według oceny jednej pani dr jestem “twardym negocjatorem” i ogólnie nie przeraża mnie ta cała biurokracja, więc dam radę:). Szkoda tylko, że dyktatura jest na wakacjach - może nie fizycznie, ale tak intelektualnie wyjechała chyba daaaleko - i trochę ciężko coś od nich wycisnąć. Dlatego w poniedziałek spróbuje od drugiej strony, tzn od góry.

    Obawiam się tylko, że cała moja koncepcja będzie nie do “przepchnięcia”. Niestety. Ale to w razie zainteresowania opiszę na maila, będzie się Pani mogła pośmiać jak sobie można fajnie pokomplikować wszystko:)

    ps: na to wspomniane 8h snu ostatnio potrzebuję 2-3 dób. Chyba muszę posłuchać się koleżanek i pójść do lekarza jakiegoś. Kiedyś.

  16. Awicenna pisze:

    Na wakacje trzeba sobie zasłużyć, ja niestety nie zasłużyłem:/ Porażka ostateczna w najważniejszym egzaminie:/.

    Z tego i z innych powodów planuję wziąć się w garść i nie dopuścić do powtórzenia się takiej sytuacji kiedykolwiek. Trzeba “ująć w klubę wszelkie egzorbitancje” i zacząć coś robić, a nie obijać. Wakacje to też dobry moment.

  17. s pisze:

    @up: czasami na takie porażki pomocne są właśnie wakacje, a nie ich brak. Przynajmniej ja mam taką teorię, że czasem przerwa w nauce daje więcej niż ślęczenie nad czymś “aż się nauczę”. Oczywiście kwestia proporcji, no i indywidualnego podejścia.

  18. Awicenna pisze:

    W wakacje można zająć się taką pracą, która sprawia przyjemność - to co najmniej. A i przeczytanie podręcznika na rok następny grzechem nie będzie. Albo dwóch.

  19. strzel_ba pisze:

    Biedny Awicenna! Współczujemy, przytulamy i mówimy “Nic to!”; albo “Ostatni będą pierwszymi”; albo “Co nas nie zabija, wzmacnia nas”; albo “Nie ma tego złego, co by na gorsze nie wyszło” :) ; albo jeszcze co innego mówimy, ale zawsze życzliwie.
    Skuchy się zdarzają. Dlatego życie tyle adrenaliny dostarcza :) i ma smak.

  20. Piotrek M. pisze:

    Wakacje :P pfff kiedy to ja mialem wakacje… trzeba tyrać w robocie :(, zeby potem na tydzien sobie wyjechac … ech, jak ja bym chciał wrocic do liceum :(((.

Zostaw komentarz