Polska swojska środa, 13 sierpnia 2008

Pojechałam na wakacje i wróciłam, niestety. Ale co odpoczęłam, to moje. Zwiedzałam gdańskie katedry i muzea, obejrzałam Szekspira po angielsku, słuchałam koncertów poezji śpiewanej. Najlepsze gofry zjadłam w Dąbkach, najlepsze kremówki papieskie w maleńkiej kawiarence “Wiedeńskiej” w Sopocie. A naleśniki z owocami - pycha - w Mielnie. Nigdzie nie ma tylu budek z goframi, co w Mielnie. To tyle tytułem sprawozdania z wakacji. Ale do tego - kilka wniosków z podróży.

  • W zdumienie wprawić mogą nazwy mijanych miejscowości. Bobolice, Rypin, Rypałki, Zamarte…Moja wiedza (albo wyobraźnia) jest zbyt uboga, żeby rozpoznać ich etymologię. Ale i tak wygrywa Przechlewo :)
  • Polska jest krajem do bólu przewidywalnym. Na przykład nazwy wsi tworzy się głównie przez zdrobnienia. Jak jest Bolumin, to będzie i Boluminek, jak Zakrzewo, to i Zakrzewko w pobliżu. W każdej dziurze główna ulica to aleja Kościuszki, główny plac to plac Wolności, a jedyny w tej dziurze, jednogwiazdkowy hotel musi się nazywać Europejski. Już Wojciech Młynarski o tym śpiewał :)
  • Najpiękniejsze plaże, w Mielnie czy w Sopocie, są jednocześnie najbrudniejszym plażami. Wszyscy wczasowicze uważają, że pozbywać się śmieci należy przez przysypanie ich piaskiem. Płytkie. Oczywiście, nikt tych plaż nie sprząta, przy okazji.
  • W owych kurortach wszyscy tubylcy stosują się do zasady wyrażonej przez moją przyjaciółkę i towarzyszkę podróży: “Masz frajera, to go duś”. Dotyczy to przede wszystkim cen. Czegokolwiek. A kurorty przypominają po prostu Górniak. Albo Bałucki.
  • Zamiast kojącego szumu morza plaże oferują: skoki na bungee, loty w przestworzach, podskoki na batucie, fikołki w figloraju, wesołe miasteczka i kolejki górskie. Do zawrotu głowy. Trąbki, dzwonki i pierdzionki. Przepraszam, nie mogłam się od tej dosadności językowej powstrzymać.
  • Moda plażowa to występy w przypadkowej bieliźnie. Dotyczy to nawet młodych dziewcząt w snobistycznym kurorcie, niestety.
  • Polacy nie wiedzą, co to są kremy z filtrem ochronnym. Po plażach spacerują tabuny czerwonoskórych Polaków. Za moich czasów był taki przedmiot w liceum: Higiena. Różnych rzeczy tam się uczyliśmy, na przykład o witaminach i hormonach, o gruczołach i prawidłowej diecie. Proponuję powrócić do przedmiotu i dodać zasady zachowania na słońcu.
  • I na koniec: zgadnijcie, jakie napisy zdobią wiatę przystanku autobusowego w Mielnie? Ależ oczywiście: ŁKS Pany i Widzew.

A jakże. Nas tu byli.

Komentarze [26] do “Polska swojska”

  1. Romantyczna Małża pisze:

    Spokojnie. Już kilka sond spaceruje po Marsie. Niedawno jedna znalazła wodę, jak jeszcze trochę poszuka, to w jakimś kraterze znajdzie sprayem napisane “Widzew”. Widzewiacy dotrą i podpiszą się wszędzie.

  2. Piotrek pisze:

    Wszystko co Pani opisała idealnie oddaje klimat nad naszym morzem. Również w tym roku byłem w Mielnie. Nie zapomnę głównego zejścia na plażę i wielkiego graffiti Widzewa na ściance. Oczywiście ze sfastykami od ŁKSiaków.. Co do czytsości, to muszę powiedzieć, że nie wszędzie :) Na głównej - a i owszem, lecz jakby przejść się bardziej w stronę Unieścia, plaża - nie dość, że szersza, to i czyściejsza :)

    Serdecznie pozdrawiam - Motylek :)

  3. strzel_ba pisze:

    Polska linia brzegowa ma kilkaset kilometrów, a wszyscy i tak jadą do Mielna :)

  4. Gaspar pisze:

    aha aha, i ja do Mielna w tym roku zawitam, bo po długiej przerwie wróciła tam kolej żelazna! ;-)

    Co do przewidywalności - właśnie wróciłem z Roztocza. Tam miejscowości nazywają się zgoła inaczej - Zwierzyniec, Bełżec, Użgorod, Krasnybród. Nieraz śmiesznie, np. Stara Ciotusza - ale już jakoś inaczej. Ludzie wiedzą co to za głoska “ł” i są maksymalnie fajni i pogodni. I w Zwierzyńcu robią festiwal filmowy - najciekawszy o jakim słyszałem, w mieście 3300 (!) mieszkańców jest z 10 równolegle wyświetlających pokazowe filmy, perły, kin, a w nieodległym Józefowie organizują sobie ekofestiwal z nieznanymi mi, acz ponoć obecnie najpopularniejszymi zespołami - miasto od 20 lat, obwód 20 minut spaceru!

  5. Awicenna pisze:

    Kurcze, “swastyka”, nie “sfastyka”!
    A że kibice drużyny przeciwnej chcieli ozdobić nazwę klubu-rywala znakiem bodaj szczęścia i ognia to źle? ;)

    Ad. 1. Moim faworytem jest Potworów. Ciekawym co na to toponomastyka.
    Ad. 4. No i co? Szaleństwem jest domaganie się od “tubylców” by nie wykorzystywali sytuacji. Wot, kapitalizm.
    Ad. 5. No i co? Ponownie czysta ekonomia spod znaku ś.p. Adama Smitha - podaż i popyt. Widocznie istnieje spora grupa konsumentów, którzy generują popyt na takie rozrywki, a zatem ktoś musi im ich dostarczać.
    Ad. 6. Na temat młodych dziewczyn się ostentacyjnie nie wypowiadam.
    Ad. 7. W obronie moich czerwonych braci powiem, że mogli nie spalić się na plaży.

    Nie ciągnie mie nad polskie morze. Zresztą, po 12 godzinach podróży nigdzie mnie nie ciągnie. Prawie.

  6. strzel_ba pisze:

    Ojej, zapomniałam przywitać, zwyczajowo, Romantyczną Małżę, jako że po raz pierwszy u nas. Witaj, Romantyczna Małżo! Swoją drogą, nick znamionuje osobę o pewnym poczuciu humoru. I dobrze :)
    @Awicenno - przyjęłam zasadę niepoprawiania błędów ortograficznych (ani innych językowych) moich rozmówców, bo ważniejsze jest da mnie to, że rozmawiają. Jedyną zasadą wymaganą jest wzajemna uwaga i choć minimalna życzliwość.
    Ale rozumiem, że musisz …:)
    Jeśli chodzi o kapitalistyczne wykorzystywanie sytuacji, to muszę powiedzieć, że podobało mi się Mielno: wyrosło, wypiękniało. Ja wracam tam od lat, więc zmiany widzę. Natomiast Sarbinowo - jak tandetny rynek, jazgotliwe i po socjalistycznemu brzydkie - wcale nie udowadnia gospodarki wolnorynkowej. Również snobistyczny Sopot: ceny w restauracjach horrendalne, nikogo w ogródkach tych restauracji - jak to się ma do przymusu generowania zysków?

  7. Awicenna pisze:

    Nie muszę, ale uważam, że należy. Staram się pisać poprawnie z szacunku do dyskutantów. I choć nie będę kruszył kopii o błahostki, to ta “sfastyka” kuła mnie w oczy.
    A co do polityki cenowej restauracji w Sopocie - widać prosperują. Jeżeli uważa Pani, ze jest tam miejsce na restaurację tańszą, to zgodnie z duchem kapitalizmu taka winna się pojawić. Powinna.

  8. strzel_ba pisze:

    Przyganiał kocioł garnkowi. Kłuła, a nie kuła. (Kuje się młotem. Kłuje się szpilką.)
    Hi, hi.
    A tańsze restauracyjki/kawiarenki też są - 500 dalej od Monciaka. Jakie ja jadłam kremówki, mówię wam. I kawę Alfredo jaką piłam pyszną! Kawa + kremówka za 6,30 zł.

  9. Gaspar pisze:

    huh, ja nie rozumiem jak kawa czy herbata może kosztować więcej niż dolara, przecież koszt wytworzenia takiej to kilkadziesiąt groszy :< No, ale ja dziwny jestem ;)

    Gdybyśmy chcieli kontynuować ten wątek czepiania to napisałbym, że kropki stawia się po nawiasach - ale dajmyż sobie z tym spokój ;)

  10. strzel_ba pisze:

    A dlaczego? Moje zdanie całe zawiera się wewnątrz nawiasu, nie jest fragmentarycznym wtrąceniem. Do czego miałaby odnosić się ta kropka? Co zamykać? Rzeczywiście, czepiasz się. Mogłabym dodać, że zdanie zaczyna się wielką literą :), ale, jako rzekłam - przyjęłam zasadę niezwracania uwag. Myśl w polemice się liczy. Równie dobrze - podczas debaty o ustroju na przykład - można byłoby zaatakować interlokutora, że ma włosy rozczochrane.

  11. Gaspar pisze:

    Hm, czemu to ja już nie wyjaśnię, ale:
    97.7. W miejscu zbiegu nawiasu i innego znaku interpunkcyjnego stosujemy następujące zasady:

    b) Przecinek, średnik, pauzę i kropkę umieszczamy po wstawce nawiasowej.

    (źródło: http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629865 )

    Nie ma nic o wyjątkach - gdy nawias zawiera pełne zdanie. Ba, wręcz jest podkreślenie konieczności zamykania go po nawiasie:

    Wyjątkowo, jeśli wstawka nawiasowa zawiera pełne zdanie rozpoczynające się wielką literą, kropkę możemy umieścić przed nią, natomiast całe zdanie nawiasowe kończymy kropką po nawiasie zamykającym, np.
    — A cóż z trzecią, z Klimą? — spytała Sewerowa. (Tetmajer miał wówczas trzy córki).

  12. Paweł pisze:

    Witam po długiej przerwie, ale zajmowanie się moją córeczką (już 10,5 miesiąca) pochłonęło mnie całkowicie.
    Parę uwag na różne tematy.
    Przede wszystkim ten wpis potwierdził moją opinię na temat polskiego wybrzeża. Brzydkie, zatłoczone i bez stylu. Jest to o tyle dla mnie nie przyjemne, że za tydzień sam tam się wybieram. Co prawda w nieco inne rejony, bo do Piasków (bardzo oryginalna nazwa ;)), ale nie spodziewam się niczego innego. Zawszę się zastanawiałem dlaczego nad polskim morzem jest taki bałagan architektoniczny i dlaczego nikt nie chce z tym nic zrobić. Dlaczego nie ma żadnej wioski, która by miał swój styl np. rybacki? A może ktoś zna takową? Podróżując 3 lata temu po Litwie zawitaliśmy z moją żoną nad Bałtyk, m. in. na Mierzeję Kurońską. Jest tam piękna miejscowość NIDA, która posiada charakterystyczną zabudowę. Ot przykład: http://duch.mimuw.edu.pl/~abuczyns/rower/index.php?a=litwa-nad_morzem&img=11

    Pozazdrościć :(

    @Piotrek
    „Oczywiście ze sfastykami od ŁKSiaków..” Znając nieco zwyczaje kibiców podejrzewam, iż były to raczej gwiazdy Dawida.

    @Awicenna
    Mam rodzinę w Potworowie ale za ChRL nie wiem skąd wzięła się nazwa. Fakt jednak, że tamte okolice obfitują w ciekawe nazwy: Poświętne, Gapinin, Rzeczyca.

    „Widocznie istnieje spora grupa konsumentów, którzy generują popyt na takie rozrywki, a zatem ktoś musi im ich dostarczać.” Napisanie tego zdania w kontekście Adama Smitha jest chyba jakimś nieporozumieniem. Doktryna liberalna oparta jest na teorii podaży a nie popytu. Tzn. że ktoś oferuje jakiś nieznany produkt i okazuje się, że ktoś inny chce go kupić. Powołana przez ciebie teoria to wytwór socjalistów (stąd puste półki PRL – u).

    PS. Tylko Otylii żal :(

  13. Awicenna pisze:

    Okolice Potworowa to chyba też miejscowość Przytyk, nieprawdaż? Z jakiegoś powodu mam też sentyment do nazwy Klwów.

    Cóż, “O bogaceniu się narodów” nie czytałem, w ogóle z dzieł Smitha tylko “O moralności” jako-tako przejrzałem. Nie mniej wydawało mi się, że w tym kontekście nie popełniam błędu. Nie chodziło mi o absolutnie nowe dobro, na które na skutek jego pojawienia się rodzi się popyt, ale o regulacje istniejącego rynku przez “niewidzialną rękę handlu”. Odniosłem wrażenie, że istotą wspomnienia o restauracjach był brak rozsądnych cenowo alternatyw dla drogich restauracji. Mamy więc do czynienia moim zdaniem z istniejącym popytem (poczucie braku) na pewien rodzaj usług. Być może się mylę, ale chyba zdaniem Smitha rynek powinien na to zareagować pojawieniem się przedsięwzięć zaspakajających tę potrzebę?

  14. Awicenna pisze:

    Aaaa… ja o restauracjach, Ty o plażach. Nic to. Zasada mniej więcej ta sama. Pytanie czy najpierw turystom zaczęło się nudzić samo leżenie na plaży, czy najpierw zaproponowano im wszelkiej masci inne uciechy na tejże wydaje się być zbliżone do pytania co było pierwsze - jajko, czy kura? Może potraktowałem popyt jako czynnik pierwotny bo zawsze nudziło mi się na plazy? ;)

  15. Paweł pisze:

    Ale nie wywiesiłeś transparentu: Nudzi mi się. Oczekuję na oferty rozrywek. A tym samym czekałeś aż ktoś coś Ci zaproponuje. Tym samym to najpierw była podaż. I moim skromnym zdaniem nie ma to nic wspólnego z jakiem i kurą.

  16. Awicenna pisze:

    Po co transparent? Nie wystarcza sama konstatacja faktu i przekazanie jej w choćby prywatnej rozmowie? Popyt to chyba zapotrzebowanie - czyli jeśli pojawiło się takowe u mnie, to zaczęło istnieć przed podażą. Zresztą - dlaczego zaczęto stawiać tego rodzaju atrakcje akurat na plażach? Bo tam był i jest popyt na nie. Nie sugeruję, że każdy własciciel np. bungee przeprowadzał gruntowne badanie rynku, ale na pewno orientował się czy taki biznes nad morzem ma sens.

  17. strzel_ba pisze:

    Wydawałoby się, że popyt powinien poprzedzać podaż, żeby produkcja się opłacała, ale to jakieś chyba archaiczne podejście ekonomiczne. Dzisiaj, mam wrażenie, producenci rożnych dóbr i oferenci różnych rozrywek prześcigają się w generowaniu mód, lansów, trendów i “tip topów”. “Musisz to mieć”, “Jesteś tego warta” i inne reklamowe świństwo to znaki tego stylu. Czuję się tym upokorzona, uprzedmiotowiona, sprowadzona do roli jakiegoś bezgłowego kretyna, którego wykorzystują wszyscy po kolei: właściciele platform telewizyjnych (agresywne reklamy), właściciele banków (kredyty, opłaty za konta), biura podróży (marża), sklepy mody (fikcyjne przeceny) partie polityczne (no… bez komentarza). Ten bezgłowy kretyn żyje tylko po to, żeby dać się wykorzystywać, żeby konsumował aż do przejedzenia, wymiotował i nadal konsumował. Dobro tego kretyna nikogo nie obchodzi. On nie jest human beeing, on jest konsumentem. Czyli niczym.
    Mam ochotę odmówienia uczestnictwa w takim życiu, w takiej roli. Świadomość roli, niestety, mnie z niej nie wyłącza. Nie widzę możliwości sprzeciwienia się, poza odmową nabywania czegokolwiek. To wyprowadza mnie, niestety, do jaskini. Już tam prawie jestem.
    Och, ale mi się namarudziło. To przez tę pogodę. No i siatkarze przegrali z Brazylią.

    Co u Haneczki, Pawle? Czytasz jej bajki na dobranoc? :)

    @Gaspar: Przyjmuję uwagę interpunkcyjną. Głupia zasada, bo nielogiczna, no ale zasada. Zaufałam rozumowi, a to, jak widać - niebezpieczne :)

  18. Gaspar pisze:

    @nawiasy: Tak, pewna ważna osoba uświadomiła mi niedawno jak często robiłem błąd wrzucając kropkę do środka nawiasu. Cóż, zawsze z zasadami interpunkcyjnymi miałem pewien problem.

    W poniedziałek wybywam do Poznania, mojego już chyba, tak mogę mówić - tak czysto informacyjnie że zaraz zniknę sieciowo ;)

  19. Gaspar pisze:

    A co do nazw miejscowości - ja wymiękam przy tej: http://priv.gtlodz.eu/img7004.htm :)

  20. Awicenna pisze:

    A ja dziś zapalę świeczkę, bo odeszła, druga już niestety w tym roku, wielka kobieta polskiej nauki, jeden z największych autorytetów w wielu dziedzinach. [*]

  21. Michał pisze:

    w Mielnie niestety nie bylem, ale jak co roku zawitalem do babci mieszkajacej w Sopocie… plaza dosc brudna, ale im dalej w strone Gdanska tym lepiej, a niedaleko przystani rybackiej to juz bardzo dobre warunki… moim zdaniem… a najpiekniejsza plaza jest w Dabkach, zaraz obok dzialki mojego kolegi:) nie ma tloku, czysciutko i nawet cien drzewa sie znajdzie

  22. strzel_ba pisze:

    Dąbki (to niedaleko Mielna) zapamiętam z powodu dwóch rzeczy: przepysznych gofrów z owocami i bitą śmietaną, no po prostu pycha! oraz ciekawego wystroju owej ciastkarni z goframi. Otóż miała ona na ścianach ogródkowej altany przywieszone kremowe tablice z nazwami ulic, zapisanymi znajomą jakoś brązową czcionką. Poznałam je na pierwszy rzut oka. Łódzkie! Stare łódzkie tablice z aleją Kościuszki, Wschodnią i chyba Północną. A w kącie stary rower z trąbką i drewniany wózek sprzed wojny chyba. Może dlatego te gofry tak smakowały? :)

  23. Benny pisze:

    jak się jedzie w kierunku Radomia przez Piotrków Trybunalski to za Piotrkowem są dwa drogowskazy jeden kierujący na lewo drugi na prawo na jednym jest napis Podkałek a na drugim Uszczyn, wot taki dowcip chyba :) zawsze śmiać mi się chce jak tam przejeżdżam.

    @strzel_ba: ważne że się wakacje udały i wreszcie do nich doszło :)

    teraz tylko czekam jesieni…

  24. Piotrek M. pisze:

    Pani Basiu, niech Pani żałuje , że nie była na Bieszczadzkich Aniołach :) . No rewelacyjnie nam wyszedł festiwal. No moze poza typowymi polskimi zachowaniami jak pijane wojsko, ochroniarze bioracy w łape , czy nieobecna policja :( - chociaz z drugiej strony nie mielibysmy my, jako wolonatirusze , takich przezyc :P .
    Polecam galerie mojej znajomej :) : http://picasaweb.google.pl/agata.uniwersal/BieszczadzkieAnioYSierpie2008 . Musze napomknąc , że była swietna okazja aby porozmawiac z Adamem Ziemianiem ( jak co roku :P ) czy Jackiem Kleyffem. Zreszta Krzysiek Myszkowski z SDMu tez czesto bywał z nami, za co trzeba mu serdecznie podziekowac :). Aha , zapomniałbym ! Spektakl “Scenariusz dla trzech aktorów” był genialny ! serdecznie polecam obejrzec jak bedzie mozliwosc.

    Zapraszam ponownie za rok :). Jak potrzebne bedzie wiecej informacji to serdecznie zapraszam na maila, a jak rozpocznie sie rok szkolny to moze i osobiscie wpadne :P

  25. strzel_ba pisze:

    Dziękuję serdecznie Piotrze za informacje z pierwszej ręki o festiwalu. Ale pomysł wpadnięcia łaskawego do Dwunastki we wrześniu mają wszyscy absolwenci. To nie jest dla mnie dobry czas. Wpadnij w październiku. Zobaczymy wtedy, czy wykroisz czas. A ja przecież we wrześniu nie mam wakacji. Nigdy o tym nie myślicie. Pozdrawiam.

  26. Piotrek M. pisze:

    No ja mialem na mysli swój rok szkolny :P … no akademicki :P. Do tego czasu to ja raczej w pracy jestem, wiec tez nie mam wolnego :)

Zostaw komentarz