Faceci w czerni środa, 20 sierpnia 2008

Uwaga, proszę państwa! Nadchodzą faceci w czerni.

Ministerstwo Edukacji Narodowej pracuje intensywnie nad zmianą podstawy programowej kształcenia ogólnego od 2009 roku (szczęśliwie 20 lat mojej pracy zawodowej przypada na reformę oświaty w sensie constans). Oczywiście reforma ma jeden cel główny i kilka pomocniczych. Głównym celem jest zamordowanie polskiej oświaty przez zagłodzenie polskich nauczycieli, ewentualnie wysłanie ich do rzeźni, jak konia Boxera z Folwarku Zwierzęcego Orwella. Celami pomocniczymi jest wysłanie do szkół pięciolatków oraz wprowadzenie do kanonu lektur narodowych światłej prozy dewocyjnej typu: “Wspomnienia o objawieniach w grocie”.

Reformę tę upowszechniać, nagłaśniać, propagować w terenie będą specjalne oddziały przeszkolonych fachowców, zwanych promotorami oświaty.

W konkursie ogłoszonym przez MEN czytamy: “Zadaniem wojewódzkich promotorów będzie profesjonalne przekazanie wszystkim dyrektorom szkół w Polsce wyczerpujących informacji dotyczących założeń podstawy programowej, w celu wsparcia samorządów oraz nauczycieli w przygotowaniach do przeprowadzenia zmiany.”

Ach, więc wszystko jasne. Te specjalne brygady zostają powołane dla zorientowania dyrektorów szkół, którzy w dobie piorunujących przemian w oświacie są zagubieni jak dzieci we mgle.

No, chyba że tak. Bo przecież mnie (nauczyciela) nikt nie musi orientować jakoś specjalnie. Dostanę listę lektur, standardy egzaminacyjne i informację o ilości godzin, w jakich mam się zmieścić. Więcej MEN raczej nie zapewnia, bo przecież nawet kredę i tablice kupujemy z funduszy Rady Rodziców, a za pensję to ja sobie mogę kupić najwyżej waciki chyba.

“Profesjonalne przekazanie. ” Oj, jak ja bym chciała to usłyszeć!

Więc MEN wyszkoli tych promotorów (podobno za jakieś 300 000 zł), ci przyjdą do okręgów, gmin i powiatów, spotkają się z wójtami, burmistrzami i dyrektorami - i będą nieść słowo na chwałę reformy.

Ale to już kiedyś chyba było! Nazywali się tacy komisarzami politycznymi i lekutko się skompromitowali. A może nawet nie tylko oni, ale i idea.

Komentarze [26] do “Faceci w czerni”

  1. Awicenna pisze:

    Czyżby ten niedobry prezydent z PiS planował oszukańczo stanąć na wysokości zadania? Jakieś spotkanie z przedstawicielami nauczycieli planuje.

  2. strzel_ba pisze:

    Zasłony dymne to ino.
    Nas, kałamarzy, społeczeństwo ma za nic.

  3. Kacper pisze:

    No ja przepraszam bardzo, ale skoro “reformę tę upowszechniać, nagłaśniać, propagować w terenie będą specjalne oddziały przeszkolonych fachowców, zwanych promotorami oświaty”, to czy to znaczy, że od urodzenia żyję w średniowieczu i nic o tym nie wiem? Że ludzie są niedouczeni - to wiem; że ludzie są ignorantami - to też wiem; że dzieci nie lubią się uczyć - słyszałem. Czy to jednak znaczy, że potrzebni są ludzie do upowszechniania, nagłaśniania, propagowania i… PROMOWANIA oświaty?! Toć przecież chyba każdy wie po co są szkoły. A jak nie wie, to jego problem. Zaraz ktoś postanowi wysłać krucjatę do jakiejś mieściny na wschodzie Polski i wymordować wszystkich bez ogólniaka. Znaczy podstawówki, bo bez ogólniaka to pewnie by musiał jedną osobę zostawić, albo dwie.
    Kojarzy mi się to tylko i wyłącznie z “głoszeniem słowa Bożego”.

    Poza tym, to leżę i kwiczę ze śmiechu. :)

  4. Kacper pisze:

    Albo lepiej: tak jak 2000 lat temu podobno Bóg wysłał na ziemię Jezusa, tak teraz rząd, czyli oświeceni wspaniałomyślnie wysyłają “w teren” (czyt. do ludzi nieoświeconych, motłochu) swoich pełnomocników, którzy szlachetnie i wspaniałomyślnie zechcą sprostać zadaniu powierzonemu im przez zwierzchników. Mianowicie spróbują przekazać zacofanemu społeczeństwu choćby odrobinę mądrości i wspaniałości jaśnie oświeconych, nam Panujących.

    No przezabawnie to brzmi! :)

  5. Awicenna pisze:

    Analogie religijne wolałbym zostawić na boku. Poza tym zanim pisałbym takie posty jak Twoje, Kacprze, postarałbym się dotrzeć do źródeł tej informacji - dotarłeś? - bo niestety ten wpis na blogu obok obiektywizmu nawet nie leżał. Jak każda retoryka. Ocenę zawartą w pierwszym poście oparłeś o cytat z wpisu Strzel_by, nie z jedynego w tymże adekwatnego do tego celu fragmentu, to jest z cytatu ze strony MEN.

    Ale to takie moje zboczenie.

  6. strzel_ba pisze:

    Służę informacją rzeczową, obiektywną i z pierwszego źródła. Nawet z samej krynicy, powiedziałabym.
    http://www.men.gov.pl/content/view/10396/47/

    A teraz poproszę, Awicenno, o podstawę prawną twojego żądania, żeby blogi były obiektywne. To jest mój blog, moje zdanie i mój subiektywizm jaśnie wielmożny. Amen.

  7. Awicenna pisze:

    Kurcze, gdzie ja żądałem obiektywizmu?
    Blogi są z natury swej subiektywne i chwała im za to - służą wyrażaniu opinii. Moja krytyka nie tyczyła się tego, a raczej wygłaszania opinii w oparciu o przekaz z samej swej natury nieobiektywny.

  8. Kacper pisze:

    Ależ Awicenno! Pisząc komentarz zwróciłem uwagę na to, że nigdzie w tekście, który komentuję, nie było żadnego cytatu. Komentowałem więc tekst, który - chyba mi nie zaprzeczysz - jest w swojej treści, wymowie i tonie bardzo zabawnym komentarzem działań MENu. Nieprawdaż?

    Nie jestem też publicystą, żebym musiał każdą swoją wypowiedź poprzedzać zapoznaniem się ze “źródłem informacji”. Stwierdziłbym nawet, że pisząc komentarz na blogu mogę spokojnie ograniczyć się do treści tekstu przeze mnie komentowanego.

    Swoją drogą i tak zapoznam się z tym… rozporządzeniem, czy czymś. Bo ignorantem staram się nie być.

  9. Paweł pisze:

    Hmmm….
    Nic mądrzejszego mi do głowy nie przychodzi, bo się denerwuje. Poza tym nie chcę się powtarzać o prywatyzacji szkolnictwa itd. itp.
    W tym przypadku nie ma co się kopać z koniem. W tej dziedzinie jak i w 90% innych ciągle tkwimy w głębokim socjalizmie z którego największe tornado nas nie wyrwie.
    Strzel_ba czy nie myślisz czasami, że powinnaś sie już z tego bajzla wypisać? Że możesz swój talent i pasje realizować w normalniejszych warunkach?

    PS. Hania zdrowa i rośnie (choć już coraz wolniej) :) I jest taka mądra ;) Tylko do książek ma ciągle odmienne niż ja podejście. Woli je gryźć i deptać.

  10. Korialstrasz pisze:

    Nie było mnie tutaj pół setki smoczych lat, czego żałuję strasznie czytając przeszłe notki. Pierwszy grzech, a będzie ich trochę… Dzięki Bogu, że jestem ateistą, jak to ktoś mądry powiedział.
    Na wstępie:
    Mocno spóźnione, ale zawsze - życzenia urodzinowe (lepiej późno, niż nigdy, a ja nigdy nie spytałem się kiedy pani ma urodziny - drugi grzech):
    Życzę pani profesor wiele siły do walk z polskim systemem edukacji, mądrości do uczniów i cierpliwości do rodziców. I żeby trafiła pani na takich uczniów w przyszłym roku szkolnym, którzy będą umieć słuchać i będą chcieć zrozumieć.
    Druga sprawa, ta aktualna - dysputa o systemie edukacji:
    Jak długo na program nauki największy wpływ będą mieli konserwatyści, tak długo do niczego sensownego nie dojdziemy. Polskiej edukacji potrzeba reformy, lecz nie takiej dotyczącej skreślenia i dopisania trzech lektur. Potrzeba idei - zrozumienia, jaką rolę powinna zająć edukacja w życiu młodego człowieka. Podam prosty przykład: co robi maturzysta z 1980 roku gdy zapytano go, gdzie leży Zagłębie Ruhry? Podaje lokalizację. Jak przykłada się do geografii to podaje nawet procentowy udział wydobycia. Co robi maturzysta z 2005 roku? Sprawdza na Wikipedii. Różnica ledwie 25 lat - czyli tylko jedno pokolenie.
    Tym się powinna zająć dzisiaj szkoła - uczyć samodzielnego, kreatywnego myślenia, filtrowania informacji, odporności na manipulację medialną czy po prostu zdolności racjonalnego wyboru.
    Zawsze powtarzałem, że lepiej żeby ktoś przeczytał Joe Alexa i wdrożył się w książki, niż żeby zmuszono go by przeczytał Pana Tadeusza i “obraził się” na lektury na całe życie.

  11. Korialstrasz pisze:

    Ło, pisząc moją notkę pojawiły się trzy nowe ;-)

  12. Kacper pisze:

    Refleksje po przeczytaniu oferty pracy dla promotora: całkiem niezły pomysł o ile będą to robili ludzie z głową i sami będą mieli pojęcie o tym, co przekazują innym. Ponieważ jednak nie mogę sobie wyobrazić CO i JAK mieliby przekazać (wydaje mi się, że takie rozporządzenie z “programem nauczania” jest dokumentem objętościowo ogromnym) pomysł ten wydaje mi się absurdalny. Mieliby, że niby, organizować jakieś pogadanki z dyrektorami które… trwałyby tydzień? Czy jak? A może dostaną pieniądze za pracę kuriera (dostarczenie dyrektorom kopii rozporządzenia)?
    Chętnie dowiedziałbym się jak wygląda taka “zmiana podstawy programowej” i jak nauczyciele (i dyrektorzy) do tej pory się z tym zapoznawali. I po co dyrektorowi znać program wszystkich przedmiotów.

  13. Awicenna pisze:

    Czy zabawny? Rzecz gustu - mnie nie rozbawił ani koń Boxer ani sprowadzenie sytuacji do absurdu i zestawienie jej z epoką minioną. Mnie podczas czytania Twojej wypowiedzi wydawało się jednoznacznie, że odnosisz się do całości pomysłu na podstawie notki - i chyba miałem rację, skoro teraz piszesz, że rzecz ma sens.

    Jak mówiłem, takie już moje zboczenie, zawodowe poniekąd.

    Korialstrasz ma rację, że poziom maturzystów spada. A teraz jeszcze biedaki są rzucane na głębokie wody licencjatu… Choć co ma znajomość położenia Zagłębia Ruhry do kreatywnego myślenia nie wiem.

    A zdolności racjonalnego wyboru powinna uczyć filozofia jako przedmiot szkolny.

  14. Kacper pisze:

    Awicenno, napisałem “całkiem niezły pomysł O ILE (…)”. To tyle w kwestii sprostowania mojego stosunku do tego pomysłu.

    Swoją drogą czy odnoszenie się do całości pomysłu na podstawie oferty pracy jest bardziej… rozsądne niż na podstawie samej notki? Nie sądzę.
    Swoją drogą nie mam dostępu do żadnych innych materiałów, lub jak kto woli ze względu na moje lenistwo i to, że mam ciekawsze i ważniejsze zajęcia, niż zapoznawanie się z nowymi rozporządzeniami MENu, nie chce mi się ich szukać i czytać.

    Poza tym moglibyśmy raczej podyskutować o samym pomyśle wprowadzenia promotorów oświaty zamiast bić pianę i przekonywać się nawzajem kto ma rację i kto bardziej zgłębił temat.

    Już wyobrażam sobie “filozofię jako przedmiot szkolny” i belfra wbijającego do pamięci ucznia liceum całą historię filozofii, daty, filozofów, tytuły ich dzieł, przekonania… Trochę nie w tym rzecz, nie sądzisz? A szczerze wątpię, żeby taki przedmiot w szkole mógł wyglądać inaczej.

  15. Kacper pisze:

    Korialstrasz, reforma w polskiej edukacji jest potrzebna. Zdecydowanie. O ile w liceum przestarzałość programu i metod nauczania mi nie przeszkadzała, bo wiedziałem, że do matury się i tak przygotuję, o tyle gdy poszedłem na PŁ, to poczułem się jakbym cofnął się w czasie o 30 lat. Tam się nic nie zmieniło. To już jest jednak nieco frustrujące. Człowiek chce się uczyć by móc konkurować na europejskim rynku pracy, a tu się okazuje, że nawet profesorowie nie do końca znają nowe normy, technologie, przepisy…

  16. Awicenna pisze:

    Ja się o pomyśle nie wypowiadam, bo też nie chce mi się szukać stanowiska MEN.

    Opis Twojej wizji lekcji filozofii brzmi znajomo… “wyobrażam sobie <> i belfra wbijającego do pamięci ucznia liceum całą historię literatury, daty, autorów, tytuły ich dzieł, treść…”. O tak. Tak też może być, prawda?

    Wszystko zależy od tego, czy się chce.

    Ktoś kiedyś zapytał Dionizjusza II Młodszego, wygnanego tyrana Syrakuz, “Na cóż przydał ci się Platon i ta cała filozofia?”, ów odparł: “Na to, bym łatwo potrafił przyjąć tak wielką odmianę losu”.

  17. strzel_ba pisze:

    “wyobrażam sobie <> i belfra wbijającego do pamięci ucznia liceum całą historię literatury, daty, autorów, tytuły ich dzieł, treść…”.
    Mówisz, Awicenno, że brzmi znajomo? Miałeś takiego belfra? Bidulku, strasznie ci współczuję :)

  18. Kacper pisze:

    Tak, tak też może być.
    Ależ oczywiście, że wszystko zależy od tego, czy się chce. Ale to, żeby się chciało nie leży ani w mojej, ani w twojej, ani też Ministerstwa Edukacji mocy. To zależy tylko od nauczycieli. Wielu przecież jest takich, którym się nie chce. Jeśli nie większość. (Ot - takie moje spekulacje tylko).

  19. strzel_ba pisze:

    Chyba jednak odeszliśmy od tematu. Promotorzy oświaty to nie nauczyciele i problem zgoła inny.

    @Korialstrasz: Wróciłeś z wakacji, znaczy? Dziękuję za życzenia.

    @Paweł: Nawet nie przypuszczasz, jak blisko tej decyzji o jakiejś zmianie miejsc jestem. Coś muszę zrobić, bo się rozpęknę.

    @Awicenna: Filozofia? racjonalnego wyboru? Więc najpierw musiałaby odrzucić w wyborach samą siebie. Jako przedmiot nauczany w szkole obowiązkowo, oczywiście.

    Wracając do tematu notki: ujmijmy precyzyjnie cel powstania brygad “facetów w czerni”: faktycznie, jak zauważyłeś, Kacprze, mogą oni zarobić niezłe pieniądze jedynie za przesyłkę kurierską. Większość nauczycieli będzie musiała zapoznać się z zarządzeniem ministerialnym w sprawie podstaw programowych i je zrozumieć. Tylko niektórzy udadzą się na zebrania metodyczne, gdzie im może ktoś coś objaśni bliżej. Najwidoczniej jednak MEN zorientowało się, że dyrektorzy to dzieci specjalnej troski, czy co. I trzeba dla nich stworzyć specjalny program czytania ze zrozumieniem. I obszernego zapamiętywania. Ja bym się na miejscu dyrektorów chyba obraziła.
    Z drugiej strony - faktycznie, po co dyrektorom wiedza o podstawach programowych kilkunastu przedmiotów?

  20. Benny pisze:

    Taka refleksja mi się dzisiaj nasunęła. siedziałem i patrzyłem na ten banner na górze strony głównej. z początku wydawał mi się zupełnie przypadkowy ot jakiś taki. ale potem po chwili obserwacji zobaczyłem te pierścionki :) przez 2 lata jak siedziałem w pierwszej ławce momentami to mi się po nocach śniły, cóż nigdy nie byłem prymusem z polskiego :) a teraz po latach miło wspominać, nawet się zeszyt ze śmiesznymi cytatami ze szkoły odnalazło ;) jeszcze to charakterystyczne ułożenie rąk ;)

  21. strzel_ba pisze:

    Na pierwszej ławce?! I tutaj bałeś się?! To ty jesteś twardy! Na ogół ludzie uciekają na koniec ze strachu. Inna rzecz, że na pierwszej - jest u mnie najbezpieczniej. :)

    PS: Wiesz, ja mam na ogół same orły z tego polskiego.
    A jeśli chodzi o banner, to wszystko w nim jest moje i prawdziwe: i ja, i pierścionki, i stół kuchenny, i nawet to pióro. Dostałam je od jednej klasy na koniec szkoły. Śliczne.

  22. Awicenna pisze:

    Co do bezpieczeństwa, to pamiętam jak komuś się (niemal?) oberwało podręcznikiem, bo się wysmyknął był podczas zamachu na kogoś innego.

    Pierwsze ławki istotnie miały zalety. Np. szafę z przodu.

  23. strzel_ba pisze:

    I zawsze wyganiam stamtąd dzieciaki, a one z uporem siadają. W środkowym rzędzie na pierwszej ławce jest niebezpiecznie, ale raczej dla mnie, bo nie raz wyłożyłabym się z powodu długich odnóży, tzn. kończyn dolnych siedzących tam facetów.
    A opisywanego przez ciebie Awicenno wymsknięcia w ogóle sobie nie przypominam :)

  24. Benny pisze:

    @ Strzel_ba: Cóż kiedy moje oceny z języka polskiego były że tak się wyrażę niezadawalające to się na pierwszą przy samym biurku przeniosłem, cóż szło się przyzwyczaić, ale czasami to ciepło było i to nie z powodu tego że obok był kaloryfer ;) zwłaszcza te “co lekcyjne” odpytki… Masakra :)

  25. Gaspar pisze:

    @Awicenna: Piszesz “Moja krytyka nie tyczyła się tego, a raczej wygłaszania opinii w oparciu o przekaz z samej swej natury nieobiektywny.” - każdy przekaz jest subiektywny, filtrowany przez pryzmat umysłu osoby wysyłającej wiadomość. Od tego nie uciekniemy. Możemy co najwyżej rozmawiać o stopniu subiektywności sądów.

  26. Awicenna pisze:

    Oraz wybierać źródła jak najbardziej obiektywne - np. ogłoszenia prosto ze stron MEN - zamiast coś tak w oczywisty sposób nieobiektywnego jak blog. Jakikolwiek.

Zostaw komentarz