Polska okazjonalna wtorek, 30 września 2008
Już miesiąc mija od rozpoczęcia nowego roku szkolnego, a tu na moim blogu ani otwarcia uroczystego, ani żadnej kąśliwej notki, ani jakiegoś powakacyjnego bilansu. Zaniedbałam się, zaniedbałam obowiązki! Wszyscy czytelnicy i przyjaciele zapewne znudzeni poszli gdzie indziej. Ale słowa Danuty z Bytomia przywołały mnie do porządku (O blogu). Dziś będzie o okazji.
Okazja - “wyjątkowa sytuacja sprzyjająca czemuś” albo “niecodzienne, uroczyste wydarzenie” - tak słowniki języka polskiego objaśniają to słowo. Moim zdaniem jednak należałoby zauważyć, że to rzeczownik z rodzaju tych magicznych, jak abrakadabra albo Sezamie, otwórz się!
Polska jest w ogóle krajem, w którym okazja decyduje o wszystkich elementach życia społecznego, kulturalnego i historycznego.
Przy okazji I wojny światowej odzyskaliśmy niepodległość, chociaż wcześniej dzielnie przelewaliśmy krew w bezskutecznych powstanaich.
Przy okazji zaborów i jarzma niewoli powstały nasze najdumniejsze płótna narodowe: Hołd pruski, Bitwa pod Grunwaldem czy Batory pod Pskowem.
Przy okazji Euro 2012 wybudujemy kilka kilometrów autostrad i cztery stadiony. Wcześniej istniała tylko katowicka hala, ale zapewne była ona efektem okazjonalnej współpracy z obcą cywilizacją, co pozostawiło ślad w nazwie (Katowicki Spodek).
Przy okazji wmurowania kamienia węgielnego pod pomnik w okolicach naszej szkoły - otynkowano i odmalowano fronton sąsiedzkiej kamienicy oraz posadzono bratki. Żółte. We wrześniu.
Przy okazji robienia klombiku zagrabiono liście kasztanowców, a nawet wyzbierano je co do jednego, co z pewnością przyczyni się skutecznie do walki ze szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem. Wieloletnie zabiegi klas przyrodniczych naszej szkoły nie pomogły w tym względzie. Zapewne dlatego, że były bez okazji.
Należałoby teraz życzyć sobie, szkole, miastu i krajowi, żeby przy okazji nadejścia wiosny albo rocznicy zjazdu gnieźnieńskiego (albo jakiegokolwiek innego) naród wybrał mądre władze, zakwitły jabłonie oraz obrodziły poziomki. Bo żeby jakaś korzyść z tego zjazdu wynikła dla naszej szkoły - przyjdzie jeszcze, niestety, poczekać. Ani stadionu “Spodek”, ani boiska “orlik”, ani malowania korytarzy, ani nawet remontu toalet w XXI wieku, moi państwo, nie należy oczekiwać. Kasa poszła na klombiki.
Ten wpis też jest przy okazji. Mojego zwolnienia chorobowego. Tak coś ostatnio gorzej się czuję.
XIX-wieczne toalety w XII LO są całkiem fajne. Może gdyby nie kolejki.
Tak, Polska jest krajem okazjonalnym. Mój tata postanowił wpisać się w ten nurt i tak np. nigdy nie idzie do sklepu bez okazji. Zawsze musi to zrobić przy okazji - na przykład wyjścia na spotkanie, czy z psem.
A ja się wybierałem do Pani psor jutro, tak, żeby nie przeszkadzać w lekcji, a Pani na chorobowym… Się szczęście nazywa.
Jutro wracam
Czy wpadniesz do mnie przy okazji ostatniego wolnego dnia bez zajęć? :)))
Taki miałem właśnie zamiar. Wpadnę więc przy okazji ostatniego wolnego dnia bez zajęć.
Tylko nie pamiętam, o 11, czy 12?
Ja tylko napomknę, by ostrożnie podchodzić do tego atlasu historycznego. Wikipedia, szczególnie angielska, chyba lepsza.
Rozumiem, że to taka uwaga przy okazji?
No to ja przy okazji zapytam: A dlaczego? Niewiarygodny? Uproszczony? Z błędami w ogóle?
Z jednej strony uproszczony, z drugiej stosuje momentami specyficzne słownictwo i obfituje w szczegóły. Co do błędów - z mapki wynika, ze Ateny były w wojnie peloponeskiej w sojuszu z Tebami. Ogólnie przydałoby się więcej miast zaznaczonych.
To tylko garść uwag, powinienem siadać do pisania referatu.
To prawda. Polska jest krajem okazjonalnym.
Gdy moj brat zaprasza mnie na piwo, a ja pytam dlaczego, zawsze otrzymuje odpowiedz:
“Z okazji pierwszego wtorku w tym tygodniu”.