Dzień Nauczyciela nam nastał poniedziałek, 13 października 2008

Przed nami Dzień Nauczyciela. To wystarczająco zabawne święto, żeby z tego powodu zamieścić zabawną notkę na blogu. Albo i może nieco mniej zabawną. Ale właściwie skłoniła mnie do tego nie uroczysta okoliczność, ale, jak zwykle, drobiazgi.

Oto otwieram skrzynkę mailową, a tam reklama nowości w Empiku informuje mnie, że Irena Jarocka jest, uwaga, ikoną polskiej muzyki.
(Halo! Wie ktoś, kto to jest Irena Jarocka? No przecież mówię, że ikona!)

Potem próbuję dostać się na próbę do sali widowiskowej, bo młodzież coś tam chce przedstawić w ramach konkursu dla pierwszoklasistów, a tu zakaz wjazdu, zabroniono, bo klasa druga robi przedstawienie. Dla kogo? Dla klas pierwszych, które same robią jakieś scenki, czy dla nauczycieli szanownych? Jutro się dowiem dopiero.

Na koniec: oto przyjeżdżam z wycieczki niezbyt zorientowana i dowiaduję się się, że jutro młodzież nie idzie do szkoły. Dlaczego? No bo Dzień Nauczyciela przecież.

Właściwie powinniśmy wszyscy cieszyć się, hip, hip, hura! Nie ma lekcji, jest wolne.

Zawsze marudziliśmy, bo w Dwunastce 14 października były jakieś zajęcia, młodzież przychodziła jakoś tak odświętnie wystrojona, wychowawca coś truł, jakieś dubeltowe godziny wychowawcze się odbywały, czasem do kina się szło… A tu wreszcie będzie normalnie, tak jak to w innych szkołach dookoła zawsze bywało. Nauczyciele obejrzą samych siebie (no bo oni nie mają dnia wolnego) i co najwyżej - pierwszaków. (Trudno, ktoś musi się dla sprawy poświęcić. I przyjść do tej szkoły). W ten sposób, systemem rotacyjnym, klasy obsłużą kwiatkami nauczycieli raz na trzy lata. Znowu padło na tych pierwszaków. Ostatecznie młodzi są, niech cierpią i do życia w społeczeństwie się przystosowują.

Młodzież starsza wylegnie na Piotrkowską, za zaoszczędzoną na kwiatkach kwotę hucznie świętować dzień uroczysty, święto Komisji Edukacji Narodowej. Zapełnią się puby, kluby i dyskoteki, hej!

Nauczyciele za to, zebrani w szkole, być może na akademii jak za dawnych “dobrych” czasów, popatrzą sobie w oczy z głębokim namysłem: Cóż za uroda w nas! Jakimże pięknym zawodem jesteśmy! Jak bardzo społecznie potrzebnym i nieodzownym. Jakim mądrym i pragmatycznym, wychodzącym naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom młodzieży!

Przecież nie ma to jak spełniać oczekiwania społeczne, być na bieżąco. I zgodnie z ogólnym trendem.

PS: Co do tego ma Irena Jarocka? A co za różnica? Może i nic! Po prostu szlag mnie trafił. Z powodu głupoty mediów, z powodu kitu wciskanego kolorowym drukiem. Z powodu absurdów rzeczywistości dookolnej wreszcie. Materializmu i ignorancji dorobkiewiczów. Pychy i megalomanii prostaków. Desperacji dzieciaków, wystawionych na pokusy tego świata wszelakie. Z powodu bezradności własnej, wreszcie. Adaś Miauczyński to ja.

Szlag mnie trafia, ergo sum?  Czyżby?

Komentarze [63] do “Dzień Nauczyciela nam nastał”

  1. Piotrek pisze:

    Muszę się przyznać, że o Irenie Jarockiej - słyszałem. Słyszałem o “niej”, za to na pewno nie jej muzyki. Chociaż w sumie co się dziwić. “Ikonek” w naszym “szołbiznesie” jest od groma. Można się zgubić.

    O tej zajętej sali słyszałem od uczniów ów spektakl przygotowujących. Idea jest chyba taka, by “zaprezentować pierwszakom” lub małolatom (jak zostanie jutro powiedziane - przekona się Pani ;) ) - XII LO, a raczej resztki XII LO.. ale to już całkowicie inna historia.

    Większość marudziła na to przychodzenie do szkoły. Na to kilka godzin patrzenia sobie w oczy, lub pogadanek wychowawczych. Tylko sądzę, że w tym był jakiś sens. By właśnie w większym luzie spotkać się z nauczycielami/wychowawcą i zwyczajnie - porozmawiać. Ale to widać też jest ciężkie do wykonania..

    PS: Zawsze może Pani podłączyć się pod naszą klasę :P - my jutro ( w kilka osób co prawda ), ale będziemy ;)

  2. strzel_ba pisze:

    Ależ ja mam “swoich” pierwszaków. Przynajmniej teoretycznie będę z nimi. W praktyce - się okaże. To cały czas nasz początek.
    A z tego co piszesz - już się boję tego jutra.

  3. akeela pisze:

    Basiu… brak mi słów. Może zamiast Jarockiej (”Motylem jestem”;) ), powinnaś posłuchać “This is the end of the World (as we know it)” w wykonaniu REM albo “Living on the edge” Aerosmith. Łączę się z Tobą w bólu i odrętwieniu.
    A.

  4. Awicenna pisze:

    Ha. A ja byłem na pierwszych zajęciach z psychologii. Sprawiły dobre wrażenie, aż strach pomyśleć co dalej.

    Piotrze, dlaczego “resztki” XII LO? Czyżby ominął mnie jakiś wybuch?

    Zresztą XII LO nie ma co narzekać, szkoły humanistyczne mają dużo gorzej. Tam już nikomu się chyba nic nie chce. Humanista w dzisiejszym świecie to ktoś, kto nie zna matematyki na tyle, by studiować na politechnice (uogólniam, wyłączając prawników). Od studiów humanistycznych opędza się kto może, a ich poziom leci w dół.

    Nie lubię wpisywać się w chóry krzyczące “O tempora, o mores!”, ale ostatnio mi się zdarza. Np. w kwestii Chile był taki artykuł na gazecie… Musi być - starzeję się.

    A swoją drogą, ostatnio dowiedziałem się, że człowiek nie żyje wcale w teraźniejszości. I co ciekawe to do mnie przemawia.

  5. strzel_ba pisze:

    Awicenno, to tak w związku z fizyką kwantową? :)

  6. strzel_ba pisze:

    Akeela - witaj po raz pierwszy na blogu! :) Ty może pamiętasz Jarocką, ale dzieciaki?
    Może coś słyszały o niej, jak mówi Piotr.
    Ikona - to chyba ktoś więcej niż tylko popularna w swoim czasie piosenkarka
    A poza tym chcę powiedzieć, że bardzo lubię tę formę wyrazową: ’szołbiznes’.
    Przez skojarzenie lubię. Tak blisko do ’szału’, po prostu.

  7. Awicenna pisze:

    Nie całkiem. Zajęcia z psychologii realizuję w ramach specjalizacji nauczycielskiej…

    Reszta to ogólnie o niechciejstwie i “dzisiejszych czasach”.

  8. strzel_ba pisze:

    Obyś cudze dzieci uczył. Przeklęłam cię :) Na zasadzie: A dobrze ci tak!
    Życzę ci takich uczniów na praktykach, jakich ja miałam w szkole. Bo w sumie nie byli do tej pory najgorsi :) A nawet niektórzy całkiem byli nieźli.
    Chociaż właściwie - powinnam ci życzyć odwrotnie: łobuzów, arogantów i takich luzaków, że spoko, zawód nauczycielski wyrzuciliby z twoich pomysłów na życie. Zresztą przypuszczam, że w ogóle o tym nie myślisz.
    Jeśli nie fizyka kwantowa - to co jest dowodem na życie w różnych wymiarach, niekoniecznie w teraźniejszości?

  9. akeela pisze:

    Ja TU bywam. Ale się raczej nie udzielam… z zasady.
    A IKONA się wulgaryzowała. Podobnie jak: idol, ideał, gwiazda, bohater etc. Świat roi się od idolków, ideałków, gwiazdeczek, bohaterków… no wiesz. Signum temporis.
    Światek małych ludzików.

  10. Piotrek pisze:

    Awicenno, “resztki XII LO” - bo to już nie jest ta szkoła, którą znałaś Ty, a nawet i którą ja poznałem w pierwszej klasie. Szalone pomysły Sami-Wiemy-Kogo, nierozpoznawanie połowy nauczycieli na korytarzu i to najsmutniejsze:

    Ja do prof. Janickiego: Czy jest może p. prof. Krasocka?
    prof. Janicki: A kto to taki?
    Ja: eee.. nauczyciel fizyki..
    prof. Janicki: Nie znam..

    Sytuacja jak najbardziej autentyczna - i smutna. O tym wszystkim oczywiście się nie mówi oficjalnie, głośno. Na korytarzach jest oczywiście “wspaniale”, “cool”. Pierwszaki tego nie rozumieją, ale drugie i trzecie klasy.. tak.

  11. strzel_ba pisze:

    Słowa tanieją, wartości upadają, świętości się wulgaryzują.
    Signum temporis? Od czasów Petroniusza do dziś? Jeśli Awicenna zauważył, że się starzeje, to co ja mam o sobie powiedzieć? Policzę kolejne wcielenia może, po prostu.

  12. Awicenna pisze:

    Myślę. Zawsze przecież byłem optymistą.

    Człowiek żyje ponoć w strumieniu energii intelektualnej - nie w teraźniejszości, a w historyczności, którą pojmuje tak głęboko, jak szeroką perspektywę doświadczenia może rozwinąć.

    Zdecydowanie podoba mi się ten przedmiot ;) może kiedyś go zrozumiem bardziej.

    A co do uczniów - cóż. Chyba chciałbym trafić na zróżnicowany materiał. Na ten moment ciekaw jestem jak bym sobie poradził z takimi trudnymi egzemplarzami.

  13. strzel_ba pisze:

    Piotrze, bez nazwisk, proszę.
    Pomyśl sobie że w dużej, 1000-osobowej szkole jest jeszcze więcej nauczycieli i oni też pewno się nie znają. Nie jesteśmy jedyni. Po prostu w pokoju nauczycielskim brakuje trochę stolików i krzeseł. Straciliśmy naszą kameralność, ale nowe klasy już tego nie zauważają.
    Dla mnie smutniejszy od tych zmian w samej szkole jest upadek świata na zewnątrz. Bo na tę zmianę - to już kompletnie nie mam najmniejszego wpływu.

  14. Awicenna pisze:

    Prof. Janicki jest akurat też “homo novus” w XII, w porównaniu do niektórych nauczycieli. Zapytaj w wolnej chwili, czy zetknął się kiedyś z rekonstrukcją siodła na wielbłąda.

    Co do zmian - cóż, jako że są moją domeną zaświadczam - są nieuniknione. Tak jak nowi nauczyciele itp. Że zmieniają się w dużej części co sezon? Wszędzie tak jest w szkołach. Ale zawsze pewien trzon pozostaje - część z nowych pewnie zostanie jak prof. Janicki i dla kolejnych będzie już immanentną częścią szkolnego krajobrazu.

    A Sami-wiemy-kto to dyrektor Derecki? Kurcze, żeś chyba nie słyszał narzekań na poprzednią dyrekcję. Ponownie wypadnie mi się odnieść do wiadomości dość świerzo nabytych - to się nazywało bodajże “sublimacja przeszłości”. Zapamiętujemy z reguły to co dobre, ignorujemy to co złe.

    “Słowa tanieją, wartości upadają, świętości się wulgaryzują.”
    To samo chyba twierdził Hezjod jakiś czas temu. Że też jeszcze nie sięgnęliśmy dna!

  15. strzel_ba pisze:

    Awicennno, z przykrością stwierdzam, że komentujesz zdarzenia z archaicznej perspektywy. Ile to już lat? Trzy? Świat się zmienia, dzieci rosną, transplantowany organ wrasta w organizm. Kto po kilku latach nadal jest nowy, ten jest raczej nieprzyswajalny.
    Przyznaję ci rację w tym, że mitologizujemy przeszłość. Jestem tego świadoma i staram się nie robić tak. Ale prawo do oceny rzeczywistości chyba mi przyznajesz? Więc robię to ze swojej perspektywy: tu i teraz, bogata w doświadczenia z przeszłości. Po to, do jasnej ciasnej, jest ostatecznie przeszłość, prawda? Żeby z niej wnioski itd.

  16. Panna Nikt pisze:

    Mnie też coś trafia z powodu absurdalnej rzeczywistości. Rzeczywistości, która zdominowana przez mass-media, wciska nam schematy do głowy, karmi setką bezużytecznych informacji. Politycy wciąż rozmawiają. Dziennikarze się uśmiechają. Wszyscy udajemy, że jest ok. Bo przecież trzeba wyrwać marchewkę nim ruszymy na Szwedów, jeszcze się zmarnuje.. Nikt nie chce wyciągać wniosków z przeszłości. Za dużo z tym roboty. Żyjemy w świecie, w którym chyba zanikły dawne ideały. Co dziś zastąpiłoby słowa “Bóg Honor Ojczyzna”? “Pieniądz Ja Media”? Tak, taki sztandar napawa dumą z przynależności do gatunku ludzkiego.

  17. strzel_ba pisze:

    Poprawka: Ja, Pieniądz, Media :)

    Witaj u nas, Panno Nikt :)

  18. sylwcka pisze:

    @Awicenno
    Zapamiętujemy to, co dobre? Zawsze mi się wydawało, że zapamietuję to co było złe, z czym wiązały się jakieś konsekwencje. Z tego, co dobre, pamiętam uczucie, wiem, że było super, ale nie pamiętam szczegółów. Odwrotnie w przypadku czegoś, co budziło strach lub niechęć.

  19. kacper pisze:

    “Kto po kilku latach nadal jest nowy, ten jest raczej nieprzyswajalny” napiszę sobie to na ładnej żółtej karteczce i przywieszę nad biurkiem. :)

    Absurdalnej rzeczywistości, świata mediów, reklam, mało logicznych stwierdzeń z “ikoną” w roli głównej bym się nie czepiał. Jeśli człowiek zauważa tego typu absurdy, to po prostu znaczy, że nie jest z nim źle. Świat mediów, celebryci, sława, bohaterowie - to wszystko jest dla szaraczków. Tych, którzy nie ze względu na własny i świadomy wybór robią to, co robią, tylko dlatego, że świat jest zły, a ludzi ściąga się za nogawki z drabiny prowadzącej do sławy. Nie oczekiwałbym od mass-mediów, których działalność jest skierowana zdecydowanie na ilość odbiorców (przecież na podstawie badań oglądalności ustala się stawki za emisję reklam), że będą zajmowały się tylko wartościowymi wydarzeniami, merytorycznymi dyskusjami, etc. Tu chodzi o zysk. Irena Jarocka ikoną polskiej muzyki - bardzo chwytliwe i właśnie “dorobkiewicze” rzucą się na te płyty, bo przecież nie można nie mieć w swojej kolekcji płyt ikony polskiej muzyki. Nie można być “prostakiem”!

    @sylwcka: właśnie o to uczucie, czy jak kto woli - wrażenie, chodzi. Tu się powinien wypowiedzieć ktoś, kto zna się na psychologii, ale wydaje mi się, że w przypadku sytuacji, które budziły strach czy niechęć zapamiętujemy więcej szczegółów, bo każdą taką sytuację poddajemy, bardziej, lub mniej świadomie, dokładnej analizie, by później móc uniknąć podobnej w przyszłości.
    Chyba, że jesteś wyjątkowym wyjątkiem. :)

  20. kacper pisze:

    @Panna Nikt: mass-media można wyłączyć, nie zwracać uwagi na reklamy, nie patrzeć na tabloidy. Ja się dość skutecznie od tego izoluję. Nie znam nazwisk, nie znam wydarzeń. Dobrze mi z tym. Polityków nie trzeba słuchać, lub wręcz nie powinno się słuchać - ich dyskusje ostatnimi czasy opierają się raczej na dogmatach niż faktach. Bicie piany. Dziennikarze się uśmiechają? A co mają robić? Na matematyce gdy nie wiedzieliśmy o co chodzi zawsze sobie mówiliśmy “ja też nie wiem, ale uśmiechaj się i potakuj”. Ja nic nie udaję, ale jedną głową się muru nie przebije. Wyciąganie wniosków z przeszłości - ludzie leniwi są.
    Niestety wykształcenia się teraz nie szanuje. Tylko kasę. Nie raz i nie dwa słyszałem “a ty nadal wierzysz w wykształcenie?!” Ano, wierzę. Chociaż wiem, że kasę można mieć i bez niego.

    Musiałem się wypisać. Chyba nienapisane słowa zaczęły mi zalegać w mózgu. :)

  21. Awicenna pisze:

    Hm. Nie chodzi o własne doświadczenia, a o fakty z przeszłości. Człowiek ma tendencje do idealizowania przeszłości - Trzy wieki ludzkości Hezjoda, “Ach, ta dzisiejsza młodzież” - takie tam. Osobiste wspomnienia to insza inszość.

    Archaiczna perspektywa? Dla mnie prof. Janicki stał się stałym elementem XII LO - lubię go i odwiedzam czasem.

    Nikomu nie odbieram prawa do oceny.

  22. Panna Nikt pisze:

    @ strzel_ba: Poprawka przyjęta :) A i za miłe powitanie dziękuję ;)

    @kacper: Można wyłączyć. Ale najpierw trzeba zacząć myśleć. Samemu. A dzieci i młodzież tak ma, że musi się na kimś wzorować. Jeśli dzieciak nie ma szczęścia i nie trafi na wartościowych ludzi, będzie szukał autorytetów gdzie indziej. Choćby w popularnych pismach dla nastolatek, które sprzedają niezbędną do przetrwania wiedzę typu ‘paznokcie lazurowe czy niebieskie?’. Efekty możemy oglądać co dzień, w postaci kilkunastoletnich dziewczyn, które ubrane w ‘dwa paski’, śmiało paradują po łódzkich ulicach. Mass-media są skierowane do ogółu. Ja nie czuję się ogółem.

    Jedną głową nie. Ale w końcu to my tworzymy przyszłość, nie? ;)

  23. Kacper pisze:

    Więc musimy zacząć uderzać naszymi głowami w mur tak, aby wykres odległości wszystkich głów od muru był w jednakowej fazie, miał taki sam okres i podobną amplitudę. Wtedy możemy wywołać drgania muru i go przewrócić. O przebijaniu nie ma co marzyć. :)

    To zawsze chyba tak było, że byli ci z “dobrych domów” którzy autorytety, niezbędne w rozwoju każdego, mieli w domu, w rodzinie… i ci z pozostałych domów, którzy szukali autorytetów gdzie się dało, bo tata pił, mamie się nie chciało nic robić, albo po prostu mieli niezwykle szablonowych, nudnych i niczym niewyróżniających się rodziców i nie było za bardzo czego naśladować. Teraz pojawiła się moda na gwiazdy znane z tego, że są znane. Albo z tego, że pokazały pierś, jedną - lub dwie. Albo… i tak dalej.
    Wydaje mi się, że przyjdzie inna moda. Mody mają to do siebie, że się zmieniają…
    Nie wszyscy muszą być mądrzy i inteligentni. Chociaż niezmiernie miło by było, gdyby można było się obrócić w dowolnym kierunku i zobaczyć człowieka z którym ma się o czym pogadać. Tylko co w tym byłoby wtedy wyjątkowego? I nudno by było… nie byłoby na kogo się denerwować, że zagłosował w wyborach na Pana X a nie Y, że opowaida głupoty, dziwić, że wygląda tak, a nie inaczej… pomyśl tylko. :)
    Swoją drogą jeśli nie czujesz się ogółem, to nic ci nie grozi ze strony mass-mediów. A jak już mówiłem, nie wszyscy muszą być tacy sami. (Taka moja mantra, żeby nie chodzić i nie marudzić, że świat to generalnie mógłby być lepszy :) )

  24. Panna Nikt pisze:

    Zgadzam się, nie ma co chodzić i marudzić, trzeba cieszyć się życiem. :) Szkopuł w tym, że takie totalne ‘nie marudzenie’ może z czasem przeobrazić się w paskudną ignorancję. A to nie byłoby miłe. Zostawiać wszystko jakim jest? Chyba nie warto. Po coś jesteśmy ;)
    No tak, co byśmy zrobili bez dowcipów o blondynkach ;) Życie wśród idealnych ludzi byłoby piekielnie nudno. Nasze wady są często z pewnego punktu widzenia zaletami. Tylko żeby ta ludzka głupota miała gdzieś swoje dno…

  25. Awicenna pisze:

    Ignorancję czy znieczulicę? Marek Aureliusz ignorantem nie był, a propagował “nie marudzenie”.

    Życie wśród idealnych byłoby nudne, jeśli przyjmiemy, że wzór ideału jest jeden. Infinite diversity in infinite combinations, że tak polecę Surakiem.

    Moda na inteligencję nie przyjdzie nigdy - elitaryzm modny bywa tylko w zainteresowanych grupach.

    Jeśli nie czuję się ogółem to nic mi nie grozi? Oj, to chyba błędne założenie - kultura jest bardzo przenikliwa. A nawet jeśli, to jedyną opcją jest odcięcie od informacji - całkowite. A to nie do zaakceptowania.

  26. strzel_ba pisze:

    Awicenno, daj mi radę, receptę albo lek. Na moje zrzędzenie i marudzenie, i łolaboga rety! Czy wiesz, że moi maturzyści zamilkli dzisiaj na niewinne pytanie, jakiego twórcę polskiego renesansu oni znają? (jakoś tak przy humanizmie Staffa się zgadało :). To znaczy mnie się zachciało zgadać). Dodam, że znają chyba tylko jednego, bo przecież Reja już się nie robi w liceum.
    Ja naprawdę muszę zmienić metody dydaktyczne.
    Wstawię ten manekin krawiecki do pracowni, co to obiecywałam. Wszyscy będą zadowoleni. Ja sobie poczytam, klasa pogra w karty (Ojej, może nie umieją? Taki brydż, to, ostatecznie, wysiłku intelektualnego wymaga). Paznokciem zaznaczę w książce, co mają opanować, potem zrobię kartkówkę. I cześć.

    Że co, że wyjdą durnie ze szkoły?
    A co, do cholery, za różnica ze stanem dzisiejszym???

    Przepraszam, uniosłam się. Już siadam. Albo idę po ten manekin.

  27. Awicenna pisze:

    “(…)Młódź wszeteczna.
    Ci cnocie i wstydowi cenę wystawili,
    przed tymi trudno człowiekiem być dobrym.
    Ci domy niszczą, Ci państwa ubożą,
    a rzekę, że i gubią - Troja, poznasz po tym!”

    To z pamięci, więc pewnie niedokładnie. Nad brakiem Reja bym się nie rozczulał, choć znać powinni. Osobiście wolałbym jeszcze coś z Szekspira.

    A ci nieszczęśni maturzyści, pewnie jak zwykle informatycy, którym renesans nie jest tak potrzebny jak rezonans albo co takiego… Zdaje ktoś jeszcze w XII maturę z rozszerzonego polskiego, WOS-u, historii, czy jakichś innych WOK-ów?

    Rada? Uświadomić sobie, że mają prawo wybrać taki stosunek do otaczającego świata. I pozwolić im na to, z uśmiechem politowania. Troszczyć należy się o tych, którym się chce.

  28. strzel_ba pisze:

    Halo! A komu się chce? Jest tam kto???

  29. Krzysiek Chrzuszcz pisze:

    Proszę się nie denerwować. Najwyraźniej nowy dyrektor stara się przypodobać uczniom. Mógłby jednak dać odpocząć też nauczycielom, chociaż z drugiej strony zwalnianie z zajęć tego dnia mija się z celem. Pojęcie nauczyciela jest ściśle związane ze szkołą, a więc zwalnianie uczniów z niej w tym dniu tworzy jakąś groteskową sytuację.

    “Z wiekiem człowiek myślący widzi, że wszystko jest śmieszne i przestaje się rzeczami przejmować i w tworzeniu tej piosenki towarzyszyło mi poczucie właśnie, takie piękne poczucie, dystansu i śmiechu.” J. Kaczmarski

    I takiego poczucia drogiej Pani profesor życzę.

  30. Awicenna pisze:

    Trzeba przejść przez życie z godnym przymrużeniem oka,
    dając tym świadectwo jakiemuś nieznanemu Wielkiemu
    Demiurgowi, ze poznaliśmy się na kapitalnym żarcie.

  31. Kacper pisze:

    @Panna Nikt: głupota ma to do siebie, że jest bezdenna. :)
    @Awicenna: Co ma nieskończona różnorodność do ideału? Każdy ma swój ideał i dla mnie wzór ideału jest tylko jeden. Dla ciebie też, z tą jednak różnicą, że jest on prawdopodobnie zupełnie inny od mojego. Idąc za Twoim tokiem rozumowania można dojść do wniosku, że każdy jest idealny. Na swój sposób. Z takim stwierdzeniem nie mógłbym się zgodzić nigdy.
    A informacje można przyjmować i aprobować tak samo jak “kulturę”, oraz można ich nie przyjmować i ostro krytykować. To, że coś nam się nie podoba nie znaczy, że musimy to ignorować i się od tego odcinać. W drugim przypadku naprawdę takiemu “odbiorcy kultury” nic nie grozi. Bo nawet jeśli ją w jakiś sposób dla siebie przyjmie, to będzie to tylko adaptacja pewnych elementów połączona z głębokim przetworzeniem. Jednostki myślące i twórcze charakteryzują się tym, że łakną zmian i rzadko kiedy przyjmują coś dokładnie takim, jakie jest.
    Czy jeśli uważasz, że ktoś mówi głupoty, to zatykasz uszy by nie słyszeć? Bo może przypadkiem nieświadomie zapamiętasz te głupoty… i co wtedy?
    Trzeba poznać co najmniej dwa punkty widzenia, by wybrać ten najlepszy dla siebie. Nie przekonałeś mnie zaraźliwością kultury.

    “I pozwolić im na to, z uśmiechem politowania.” Dlaczego z uśmiechem politowania? Czy uważasz, że ich stosunek do świata jest gorszy od Twojego? Poza tym gdzieś kiedyś (nie pamiętam już gdzie) chyba przeczytałem, że każdy ma niezbywalne prawo do “zniszczenia” sobie życia, czyli wolnego wyboru. Takie mają prawo - mogą wybrać. Tak samo jak uczniowie “humanistycznych” klas szczycą się “ja to nie znam matematyki, jestem humanistą” a dyslektycy “ja to nie umiem pisać poprawnie ortograficznie, jestem dyslektykiem” - dla mnie jedno i drugie stwierdzenie prezentuje (nie chciałem używać tego słowa) głupotę stwierdzających. Ale to ich świadomy i suwerenny wybór.

  32. Awicenna pisze:

    Ale ja pisałem właśnie o tym prawie do zniszczenia sobie życia. Tak, uważam, że jest to stosunek gorszy niż mój obecnie - ileż sam czasu zmarnowałem w Liceum!

    Ideałów jest tyle ilu ludzi - każdy dąży do swojego, jednak niektóre cechy powtarzają się częściej niż inne. Niemniej gdybym miał wskazać kto był najbliżej ideału - np. św Franciszek, św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu, św. Ignacy Loyola, czy Heinrich Pesch mógłbym tylko podać subiektywną ocenę bazującą na ilości punktów wspólnych, nie mógłbym ich odnieść do jednego wzorca. A każdy z nich na swój sposób był ideałem.

    Co do kultury chyba nie do końca zdajesz sobie sprawę jak głęboko jesteś w niej zanurzony i jak wielki wpływ na Ciebie ma. Nikt nad tym nie panuje w pełni - można być tego świadomym, ale nie zwycięży się tego. Największa bzdura jaką słyszysz kształtuje Twój światopogląd. A ze słyszysz najwięcej bzdur o świecie współczesnym, na jego temat poglądy masz najbardziej wypaczone. Jak każdy zresztą.

  33. strzel_ba pisze:

    Czy moje zdystansowanie się od świata mediów, telewizyjnego bełkotu, reklamowej perswazji - może zostać zaliczone jako “zmniejszenie stopnia wypaczenia poglądów na świat współczesny”? :) Czy mogę się czuć mniej wypaczona? Bardzo bym chciała :)

  34. Kacper pisze:

    No dobra, ale mi przynajmniej chodziło o taki ideał, że mój ideał. Jeden, jedyny, niepodrabialny. Zgodzisz się chyba, że dla mnie świat byłby obrzydliwie nudny, gdyby wszyscy byli idealni.
    Albo wyobraź sobie, że żyjesz w świecie składającym się z Twoich klonów o identycznych cechach charakteru, osobowości itd… nic tylko się pochlastać, nieprawdaż?

    Tak mi się właśnie wydawało, że wszystko co mnie otacza można nazwać kulturą. Ale jednak nadal twierdzę, że mogę dokonać świadomego wyboru. Po to też są różne punkty widzenia, by wybrać ten, który wydaje się najbardziej logiczny i rozsądny.
    Nawet jeśli mam bardzo wypaczone poglądy na świat współczesny, to póki co dobrze się z nim czuję. ;)

    W sumie też chciałbym móc czuć się mniej wypaczony, ale nie wiem, czy spłynie na mnie taka łaska… :)

  35. Awicenna pisze:

    Nie wiem. Może. Mnie to szczerze mówiąc nie interesuje, bo o tym co się dzieje na świecie na ogół dowiaduję się od znajomych, ze wszystkim zaletami i wadami tego stanu.

    Klony mają takie same geny, a nie takie same osobowości. Sam fakt istnienia wielu takich osobników i interakcje między nimi musiałyby zrodzić różnice. Nie chcę być behawiorystą, ale zachowanie i nabywane wraz z nim cechy są jak sądzę dość istotne w kształtowaniu osobowości.

    Oczywiście, możesz dokonywać wyborów - kultura i media zmieniają twoją optykę widzenia, sposób postrzegania, nie zdolność do refleksji. Ale np. zakorzeniają w wielu ludziach przekonanie, że najlepszym ustrojem jest demokracja, albo że państwo powinno się opiekować obywatelem. Nie wnikam w prawdziwość tych twierdzeń, ale chcę stwierdzić, że wpływają one na postrzeganie i ocenę otaczającej rzeczywistości.

  36. Kacper pisze:

    Wyobraź sobie więc, że to czego się dowiadujesz od znajomych jest również wypaczone, bo wcześniej zostało przetworzone przez ich umysł. Twoja opinia może więc również być spaczona - ale przez znajomych a nie media.

    Czym jest klon - wiem. Naprawdę. Celowo więc dopisałem kawałek zdania o cechach osobowości itd. Jest to poza tym sytuacja czysto hipotetyczna z klauzulą ceteris paribus, czyli przy innych warunkach niezmienionych. Nie dziel włosa na czworo nooo… ;)

    Poza tym w życiu tak jak w fizyce - ideały istnieją tylko w teorii, praktyka to zawsze lepsze lub gorsze przybliżenie. Przyjmij więc do rozważań teoretycznych istnienie ideału takiego jak opisałem wcześniej i nie zastanawiaj się nad praktyką.

    Mówisz “w wielu ludziach” - teraz mogę się z Tobą zgodzić. :)
    Prawda, media mają potężną moc opiniotwórczą.

  37. strzel_ba pisze:

    A nauczyciele?

  38. Awicenna pisze:

    Mylisz się - jest wypaczona i przez znajomych i przez media.

    A co do dzielenia włosa na czworo uświadamiam Ci, że nie możliwe jest utrzymanie takiego stanu przez jakikolwiek czas. Możesz stworzyć układ o idealnym stanie chwilowym, ale każdy z jego elementów będzie się zmieniał w czasie i podczas tych zmian indywidualizował. Ergo stan idealny nie przetrwa dość długo, by się nim znudzić, bo ulegnie zachwianiu z pierwszym bodźcem odebranym przez dowolny element układu.

    Dlatego właśnie nie zajmuję się fizyką teoretyczną, a czymś bardziej “praktycznym”, np. tymi wynikami doświadczeń.

    I każdy jest tej mocy poddany. Jestem pewien że tak Ty jak i ja mamy zaszczepione podobne dogmaty. Tylko nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.

    A nauczyciele moc opiniotwórczą mają chyba największą. Bo nie oddziałują na same poglądy, a na sposób myślenia.

  39. akeela pisze:

    Na specjalne życzenie właścicielki - reminiscencja

    Kodeks Nauczyciela z 1872 roku

    1. Nauczyciel każdego dnia powinien zadbać o to, aby lampy były napełnione a kominek czysty.

    2. Każdy nauczyciel winien codziennie przynosić wiadro wody i kubeł węgla.

    3. Pióra należy przygotowywać starannie. Końcówki piór można ostrzyc zgodnie z indywidualnymi upodobaniami wychowanków.

    4. Nauczycielowi płci męskiej zezwala się na wykorzystanie jednego wieczoru w tygodniu na sprawy osobiste (bądź też dwóch wieczorów, jeśli regularnie uczęszcza do kościoła).

    5. Po spędzeniu dziesięciu godzin w szkole, nauczyciele mogą oddać się czytaniu Biblii lub innych pożytecznych ksiąg.

    6. Nauczycielki, które wychodzą za mąż bądź angażują się w romanse dostaną natychmiastowe wypowiedzenie.

    7. Nauczyciel, który pali, używa alkoholu w jakiejkolwiek formie, uczęszcza do kasyna lub domu publicznego, lub tez goli się u fryzjera dostarcza znakomitych powodów, by żywić poważne wątpliwości, co do jego wartości, zamiarów, prawości i uczciwości.

    8. Nauczyciel powinien odkładać drobne sumy z każdej wypłacanej mu pensji, aby w latach starości nie stać się ciężarem dla społeczeństwa.

    9. Nauczyciel wykonujący swą pracę sumiennie i wiernie przez 5 lat spodziewać się może podwyżki w wysokości dwudziestu pięciu centów tygodniowo, o ile zarząd wyrazi na to zgodę.

    Jak wam się podoba?

  40. strzel_ba pisze:

    :)
    Polecam Państwa uwadze porównanie punktu. 4 i 6.

  41. akeela pisze:

    Sufrażystka! :)

  42. strzel_ba pisze:

    Nie, zdecydowanie punkt 2. jest lepszy :) :) :)

  43. Kacper pisze:

    @Awicenna: tak, wiem! Nie da się utrzymać takiego stanu przez ani chwilę! Ale hipotetycznie…
    Jeszcze raz: HIPOTETYCZNIEEE! no. :)
    Widzisz, ja wolę teorię od wyników doświadczeń. Przynajmniej tych fizycznych.

    Dobra, dajmy sobie spokój ze sprzeczaniem się, bo tak można w nieskończoność. :)

    Czy w pracowni P2 zawsze było wiadro wody i kubeł węgla? Hmmm… nie przypominam sobie. Ciuś ciuś! ;)

  44. strzel_ba pisze:

    Jak już dodajemy sobie różności o stosunku społeczeństwa do nauczycieli i szkoły, to proponuję obejrzeć to:
    http://wiadomosci.wp.pl/gid,10492942,title,Zaskakujace-okladki-artykulow-szkolnych,galeria.html

  45. Awicenna pisze:

    No, w sam raz na zeszyt do matematyki.

    Kacprze, teoria teorią, a praktyka praktyką. Taka hipoteza nie ma absolutnie żadnego sensu.

    Wyników doświadczeń fizycznych też nie lubię.

    Skąd pochodzi ten regulamin? Z tekstu wydawało by się, że zza wielkiej wody…

  46. strzel_ba pisze:

    Dlaczego zza oceanu? Mnie to przypomina obraz kondycji nauczyciela z czasów “Antka” mniej więcej.
    Akeela, powtórzę pytanie Awicenny: Skąd pochodzi ten regulamin? Prosimy o dokładniejsze zeznania.

  47. Awicenna pisze:

    Centy? Kultura czytania Biblii? Może to drugie w zaborze pruskim mogłoby być, ale już w 1871 były tam marki i fenigi chyba. Zabór rosyjski to ruble i kopiejki, a Golicja i Głodomeria bodajże guldeny i krancjary, czy jakoś tak…

  48. strzel_ba pisze:

    No popatrz, wychodzi cały mój stosunek do pieniądza. Ja nawet tego nie zauważyłam. :) Nie mam zainstalowanego tego programu po prostu (programu: Zobacz pieniądze!). I to jest prawdziwe upośledzenie.

  49. Kacper pisze:

    Nie nazywałbym tego upośledzeniem. :)

  50. Awicenna pisze:

    E tam, mnie po prostu tego uczą.

  51. strzel_ba pisze:

    Podoba mi się ta Golicja i Głodomeria. Nie słyszałam.

  52. eborn pisze:

    Na świat chyba nie ma recepty… Patrzac z innej strony my o też świat, i jeśli my będziemy dobrzy, to i świat w małej części będzie dobry. Nie można dać się zakrzyczeć mediom, trzeba się trzymać swoich poglądów i przekonań za wszelką cenę. Choć mnie też coraz częściej krew zalewa gdy patrze wokoło.

    Co do dwunastki samej w sobie… Wkurza mnie to bardzo i chyba kiedyś się wybiorę do Pana Dyrektora osobiście mu powiedzieć co sądze o jego “rządach”. Powinien mnie kojarzyć paradoksalnie ze względu na wypowiedź która mu chyba znacząco pomogła, więc mam nadzieję że choć przez chwilę sie nad tym zastanowi. Bo tak być nie może. Dwunastka to nie jest zwykłe liceum, jak każde inne w Łodzi. Moja mama kończyła dwunastkę, moja babcia nawet kojarzy dwunastka-ścisłe przedmioty, a tu nagle jedna osoba chce zepchnąć te szkołę w grono wszystkich innych, takich samych. Nie pozwalam! A pan dyrektor robi wszystko by szkoła straciła swój charakter. Wymiana ponad połowy nauczycieli, pomysły na klasy humanistyczne (które - spójrzmy prawdzie w oczy - w końcu wdroży, bo kto go powstrzyma?), ten pomysł z dniem nauczyciela takim jak w innych szkołach (co jest swoja drogą nawet dla mnie, leniwego obiboka, absurdalne i nie wiedziałem że tak jest w innych szkołach - przecież to dzień nauczyciela, czemu on jest w najgorszej sytuacji tego dnia?).

    Rządy poprzedniczki pana Dereckiego również miały swoje minusy, i wiele można jej złego zarzucić, ale Dwunastka była Dwunastką. A teraz? Naprawde czuję szczery żal, że jedna osoba rujnuje tyle lat budowania renomy tego liceum.

    Przepraszam za błędy, jest już późno poza tym dawno nie miałem polskiego (i jeszcze się z tego cieszę, choć wiem że nadejdzie w końcu moment, w którym sam sięgnę po literaturę - może nadrobię jakieś zaległości lekturowe? - niczym syn marnotrawny):)

  53. strzel_ba pisze:

    Witaj, synu marnotrawny :)
    Moja notka miała nieco ogólniejszy wymiar, niż utyskiwanie na nowe rządy. Chodziło o kondycję nauczyciela w ogóle we współczesnym świecie. Jak ci się podoba Kodeks Nauczyciela z 1872 roku? Może by tak wdrożyć? :)

  54. Adam Sz. pisze:

    Pytacie o Kodeks Nauczyciela z 1872 roku skąd się wziął…
    Przecież to oczywiste!
    Wyżej wymieniony kodeks to założenia do reformy edukacji w Polsce, która odbędzie się w roku 2011 i stąd w punkcie 9 jest mowa o centach… Euro-centach oczywiście.

    Tekst ten został napisany przez niejakiego Nostradamusa który już ponad 400 lat temu przewidział, że szkolnictwo w Polsce rozsypie się do roku 2011, czyli do czasu kiedy dzieci ludzi z roczników wyżu demograficznego (między innymi mojego rocznika) dotrą do szkół. Jak widać ten wielki wizjoner przewidział również, że uda się do tego czasu wprowadzić w Polsce walutę Euro.

    Data na początku sugeruje, że nie mógł tego napisać Nostradamus, ale wzięła się ona stąd, że już wtedy próbowano wprowadzić tą reformę, ale w związku z brakiem państwowości i zbyt wysokim poziomem nauczania domowego społeczeństwo nie było jeszcze gotowe na tak radykalną reformę.

  55. Awicenna pisze:

    Zdecydowanie nie mój typ poczucia humoru.

  56. strzel_ba pisze:

    Bo ty ponurak jesteś, Awicenno :)

  57. Awicenna pisze:

    Dziękuję.

  58. K pisze:

    Prawie 2 m-ce bez notki, jak to tak :(
    Pozdrawiam :)

  59. strzel_ba pisze:

    No bo nie mam kiedy. Nie wyrabiam się. No co, nauczyciel też człowiek. Jakieś kursy weekendowe, jakieś zajęcia dodatkowe, jak prowadzenie strony www, albo nawet dwóch :)… A dzisiaj lecę do teatru, pa.

    PS. A ktoś w ogóle czeka na te notki?

  60. Ktoś pisze:

    oczywiście, że tak :)

  61. Kacper pisze:

    Ja tu zaglądam w miarę regularnie i już miałem nawet zamiar upomnieć się o jakiś nowy tekst! :)

  62. Piotrek pisze:

    Czeka Pani Profesor :)

  63. Paulina pisze:

    I ja tez czekam!

Zostaw komentarz