Siódmy anioł a matura wtorek, 4 maja 2010

Dopiero co pożegnałam moich tegorocznych maturzystów, a oni już po maturze z polskiego.

W tym roku przyleciały do mnie trzy białe anioły i usiadły na parapecie w pracowni P2 - nowym, białym parapecie nowego  białego okna. Zrobiło się odświętnie i wzruszająco, i trochę smutno, nie wiedzieć czemu… Tłumaczyłam dzieciakom (?), że te anioły to dowód istnienia przestrzeni metafizycznej, wyraźnej więzi, która zawiązuje się między ludźmi.  Że istotą życia jest w ogóle relacja człowiek - człowiek. Że ta więź jest prawdziwa, choć niedotykalna. Że trwa, nawet gdybyśmy  nie chcieli…

Dowody? Państwo życzycie sobie jakieś jeszcze dowody na metafizykę? Poza tym, że ostatnio śniłam się Przemkowi? :)

Oto wtedy, gdy moi maturzyści biedzili się nad “Świętoszkiem”, wpadłam w sieci na wiersz Herberta. Mojego wielbionego Herberta. I ja tego wiersza dotąd nie znałam, uwierzycie? A dziś - proszę!

Ze specjalną dedykacją dla wszystkich “moich”, zawiedzionych tematami matury 2010, niezadowolonych z siebie, niedocenionych dotąd przeze mnie lub świat, z ambicjami, z piekłem wewnętrznych namiętności, presji, marzeń, planów i zamierzeń, z przekonaniem o własnej niedoskonałości, o niedosięganiu jakichś wysokich poprzeczek, sfrustrowanych podejmowanymi bez powodzenia próbami dosięgnięcia ideału (wszystko jedno jakiego):

Zbigniew Herbert: Siódmy anioł

Siódmy anioł

jest zupełnie inny
nazywa się nawet inaczej
Szemkel

to nie to co Gabriel
złocisty
podpora tronu i baldachim

ani to co Rafael
stroiciel chórów

ani także
Azrael
kierowca planet
geometra nieskończoności
doskonały znawca fizyki teoretycznej

Szemkel
jest czarny i nerwowy
i był wielokrotnie karany
za przemyt grzeszników

między otchłanią
a niebem
jego tupot nieustanny

nic nie ceni swojej godności
i utrzymują go w zastępie
tylko ze względu na liczbę siedem

ale nie jest taki jak inni
nie to co hetman zastępów
Michał
cały w łuskach i pióropuszach

ani to co Azrafael
dekorator świata
opiekun bujnej wegetacji
ze skrzydłami jak dwa dęby szumiące

ani nawet to co
Dedrael
apologeta i kabalista

Szemkel Szemkel –
sarkają aniołowie
dlaczego nie jesteś doskonały

malarze bizantyńscy
kiedy malują siedmiu
odtwarzają Szemkela
podobnego do tamtych

sądzą bowiem
że popadliby w herezję
gdyby wymalowali go
takim jak jest
czarny nerwowy
w starej wyleniałej aureoli.

***

Szemkel. Chodząca niedoskonałość. Przemytnik dusz z otchłani.  Niepasujący do chorału w zastępach. Odczuwam z nim niezwykłe pokrewieństwo.

Komentarze [27] do “Siódmy anioł a matura”

  1. panna nikt pisze:

    lubię, gdy pojawiają się tu nowe notki :)

  2. strzel_ba pisze:

    A ja czekam tu na was od wczoraj z niecierpliwością. No opowiadajcie, jak było! Bo ja wczoraj miałam ustawowy zakaz zbliżania się do szkoły :) I nic nie wiem. Jak nastroje, jak się pisało, które tematy wybieraliście i w ogóle? Czy czytaliście “Świętoszki” ? itd.

  3. Adam pisze:

    Ja osobiście wybrałem temat dotyczący Marka Edelmana, gdyż wydał mi się bardziej taki “ambitny”, bo jak dla mnie pisanie charakterystyki głównego bohatera dramatu jakim jest “Świętoszek” nie wychodzi poza ramy programu gimnazjum :) W tym drugim temacie dotyczącym wywiadu Hanny Krall było więcej miejsca na własne przemyślenia, a poza tym całkiem niedawno (jakieś 3 tygodnie temu) omawialiśmy go na lekcji języka polskiego bardzo szczegółowo. Moje zdolności co do pisania wypracowań nie są zbyt duże ale tym razem na pewno napisałem na temat :)

  4. strzel_ba pisze:

    Witaj, Adasiu, u nas na blogu!
    Cieszę się, że w ogóle mieliście wybór. Bo gdyby tak było “Wesele” albo “Chłopi”? Kto to czytał! :)
    Dzisiaj jeden ancymonek powiedział mi, że nawet sobie “hochsztaplera” przypomniał przy okazji “Świętoszka”, tyle że w domu dopiero! :) Myślałam, że go uduszę.
    A pamiętacie “Dyktando o kanalii” - które mieliście wymyślić?
    Cóż, charakterystyka może nie jest zadaniem najambitniejszym, ale za to pewnym :)
    Drugi temat - refleksje o śmierci - “ciekawy, ale jakiś taki nieżyciowy”, że zacytuję “Tango :) . Wyraźnie trudniejszy. Mam nadzieję, że się chociaż dobrze pisało.

  5. Awicenna pisze:

    Świętoszek na maturze - przynajmniej fajna rzecz…
    Nie żebym narzekał na mój temat. Niezmiennie utrzymuję, że napisałem pracę dobrą, tylko nie trafiłem w klucz :P

  6. strzel_ba pisze:

    Ja w ciebie zaraz rzucę jakimś kluczem, Awicenno! :)
    Zobaczymy, czy trafię.

    Wy zawsze piszecie “prace dobre”. Zależy tylko - do czego dobre. Bo rozumiesz: może być różne przeznaczenie. :P

  7. Absolwentka pisze:

    Mam wrażenie, że te tematy nie sprawdzały znajomości treści lektur “klasycznych”, którym poświęca się wiele czasu na zajęciach, do których często się odwoływaliśmy… W poleceniu nie było informacji o “odwołaniu się do treści całej lektury”, teksty były obszerne, więc miałam wrażenie, że matura ułożona była dla wszystkich- nawet tych, którzy przez 3 lata nie przeczytali żadnej lektury… Przy bardziej oczywistych lekturach była możliwość wykazania się, a przy tych pozostawało tylko skorzystanie z tekstu źródłowego… Być może to tylko moje zdanie…bo nigdy nie traktowałam tych lektur w kategorii: wypracowanie maturalne ;p

  8. Adam pisze:

    @Absolwentka
    To, że nie było napisane żeby odwołać się do całej lektury, nie oznacza że nie można było tego zrobić :)

  9. Absolwentka pisze:

    No jasne, tylko pisząc to miałam na myśli raczej, że każdy mógł sobie z tym poradzić, a wcześniejsze obawy i rozmowy w mojej klasie przed np. “Potopem” były jak się okazuje nieuzasadnione, skoro i tak temat dotyczył książek, którym poświęca się tak mało czasu, dlatego większość z nas improwizowała. Swoją drogą ciekawa jestem, jak klucz punktuje odwołanie do całości lektury, jeśli w poleceniu nie zostało to uwzględnione…;p

  10. Adam pisze:

    Hmm, przez Ciebie zacząłem się zastanawiać, czy czasem moja praca głównie nie opiera się o “resztę” utworu, a co za tym idzie, będę miał mało punktów :P

  11. Absolwentka pisze:

    Ja też zaczęłam się zastanawiać od razu jak zaczęłam pisać, ale do tej pory nie wiem, dlatego na wszelki wypadek odwołałam się po równo, do całej wiedzy o Edelmanie i do tych tekstów źródłowych, ale ja nie wiem, jak to będzie ocenione- po trzech latach prób, do tej pory nie polubiłam się z kluczem;p

  12. strzel_ba pisze:

    Już tłumaczę. Ostatecznie jestem egzaminatorem i umiem sprawdzać prace z modelem odpowiedzi, co nie? :)
    Więc tak:
    1. Jeśli w temacie nie ma wyraźnego wskazania, że należy odwoływać się do całości tekstu, to faktycznie, w modelu nie będzie takich odpowiedzi i nie będą one bezpośrednio punktowane.
    2. Czasem - pomimo braku wyraźnego wskazania w temacie - model odpowiedzi zawiera uwagę: “Funkcjonalne wykorzystanie kontekstu utworu” - i za to do dyspozycji jakąś niewielką ilość punktów, np 2.
    3.Natomiast zawsze, ale to zawsze, egzaminator ma prawo, a nawet obowiązek, docenić ucznia za wnikliwe potraktowanie tematu, wielokrotne odwoływanie się do całości, przywoływanie trafnych argumentów z treści - do swojego toku wywodu na zadany temat. (Oby tylko maturzysta nie streszczał, bo streszczenie nie jest żadnym celowym wybieraniem argumentów). W wypadku takiego docenienia za znajomość kontekstu powieści - egzaminator ma pulę tzw. puntów za “szczególne walory” - maksymalnie 4.
    4. Zupełnie jednak niedostrzegalną dla wielu kwestią jest fakt, że jak się zna całość, to się mądrzej pisze o fragmencie, rozumie się ten fragment, trafniej interpretuje wypowiedzi postaci, nie sadzi się knotów. Wtedy po prostu i zwyczajnie zdobywa się więcej punktów za analizę fragmentu, dostaje się maksym. ocenę za kompozycję itd. Ja to obliczam razem na jakieś + 10 pkt :P

  13. Bartek Steidel pisze:

    Jej… tak sobie czytam komentarze i zdałem sobie sprawę, że ja bym teraz wyżej niż dostateczny nie dostał za wypracowanie u Pani :) Co te studia robią z człowiekiem…

  14. strzel_ba pisze:

    Bez paniki, Bartku! Wszystko mamy pod kontrolą. Teraz się uczysz być człowiekiem technicznym (homo technicus). Człowiekiem refleksyjnym już być umiesz. I nie zapomnisz, tak jak nie zapomina się umiejętności jazdy na rowerze albo pływania. :P

  15. trustno1 pisze:

    Witam,
    Maturę pisałem trzy lata temu a tegorocznych pytań egzaminacyjnych nie widziałem na oczy. Pomimo tego, miałem nieodpartą chęć na wstawienie tu czegoś od siebie - bardzo dawno tego nie robiłem, a nie wiem czemu, daje to sporą satysfakcję :) W konsekwencji, gdybym stwierdził, że treść mojej wypowiedzi związana będzie ściśle z komentowanym tu tematem, stwierdzenie owo okazało by się wierutną bzdurą. Post odnosi się bowiem jedynie do słowa zamykającego poprzednią wypowiedź jakim jest “pływanie”. Hmm… To może do rzeczy? Ostatnia wizyta na pływalni pozwala mi zgodzić się z Panią w jednej kwestii - technik pływackich faktycznie nie da się zapomnieć. Jeśli jednak rozważyć by temat pływania w kontekście kondycji i wytrzymałości po długotrwałej przerwie w uprawianiu tego sportu, sprawa nie rysuje się już w tak radosnych barwach - te dwie rzeczy należy niestety nabywać zupełnie od nowa.

    Pozdrawiam! :)

    PS. Czy automatyczne sprawdzanie pisowni w trakcie edycji komentarza było integralną częścią serwisu od początku jego istnienia? :)

  16. strzel_ba pisze:

    Pojęcia nie mam. Nie pamiętam, po prostu :) Do ułatwień przyzwyczajmy się i już!

    Witaj, trustno1 , na naszym blogu. Ciekawy temat refleksji podjąłeś. I zgadzam się z tobą: technika zostaje, ale nad kondycją trzeba popracować, najlepiej treningiem interwałowym :).

    Konkluzja: @Bartku, jednak do pracy :P

  17. Awicenna pisze:

    Rok temu zdarzyło mi się występować publicznie z jeno konspektem w dłoni, bez pisania całego tekstu wystąpienia - a jutro riplej w tym samym miejscu. Generalnie jeśli czegoś nauczyła mnie matura z polskiego to właśnie tego.

  18. strzel_ba pisze:

    Tylko matura, Awicenno? Przyznajesz samemu egzaminowi tę funkcję?
    To ja od jutra robię co tydzień z czegoś egzamin. Zamiast uczyć czegokolwiek. :)

  19. Awicenna pisze:

    Matura narzuciła pewne - z perspektywy czasu mądre - wymagania - konspekt, bibliografia, orientacja w czasie. Elastyczność w tym zakresie przychodzi z czasem.

    Bez matury zapewne nie byłoby powodu uczyć się tworzenia wypowiedzi ustnej w LO. Na pewno znalazłaby się za to jakaś zagubiona lektura do matury pisemnej, albo wypracowanie “maturalne” pod kątem takiego egzaminu.

  20. gaspar pisze:

    jak ja tęsknię za tymi maturalnymi czasami… :(

  21. strzel_ba pisze:

    Jak zwykle po cichutku, nie mówiąc słowa nikomu, w tym mnie, krasnoludki naprawiły stronkę. Zepsuł Piotrek, a naprawiły krasnoludki :) . A może to były anioły?

    Więc mogę zabierać się za porządki na stronie; albo nawet mogę dodać nowy wpis. Na razie jestem tą możliwością zdumiona i nie dowierzam :)
    Pozdrawiam wakacyjnie tych, którzy mnie nie opuścili mimo awarii, o!

  22. Awicenna pisze:

    Wakacje za pasem (u niektórych pewnie w pełni) a tu cisza…

  23. adamzzz pisze:

    Dzień dobry - zaczynam grzecznie, gdyż jestem tu nowy ;)

    Nie zadałem sobie trudu policzenia ile razy pisała pani ,,kończę z tym blogiem” lecz pewnie porównywalne byłoby to do ilości zdań ,,to już moja ostatnia wiosna” mówionych corocznie od 20 lat przez hmm… liczne staruszki. Idący tym tropem wnoszę, iż doczekam(y) się jeszcze kolejnych bardzo interesujących wpisów. Jak to już wcześniej zostało zauważone jeżeli ktoś nie zaczął pisywać tu w 1 klasie to zaczyna w 3-ej (no tuż przed 3-ą). Pff… jeżeli to nie jest już pośmiertne epitafium - sprawdziło się.

    Osobiście, m.in po przeczytaniu wcześniejszych wpisów, strasznie żałuję, że moja klasa (ja) trafiła na panią w tak dramatycznym momencie. Mniejsza o wszystko nadal żywię nadzieję spotkania się jeszcze w 3 klasie.

    Czekam na hmm ,,dalsza cyrkulację” tego miejsca i pozdrawiam :)

  24. strzel_ba pisze:

    Cyrkulacji nie będzie, blog zostanie tu, gdzie jest :) . Chodziło ci może o reanimację :).

    Witaj, Adasiu, trzecioklasisto! Chciałabym zaprzeczyć, że kiedykolwiek mówiłam, że kończę z tym blogiem. To nie ja go rzucam. To te “dramatyczne okoliczności” powodują, że nie wiem, co pisać, jak pisać.
    20 sierpnia. Do tej daty jeszcze poczekam. A potem… Boże, czy będzie jakieś POTEM? Dla mnie, oczywiście, bo świat sobie poradzi.

  25. sylwcka pisze:

    I jak Pani Profesor? Jest to “potem”? Może wylanie czegoś na… monitor pomoże?

  26. strzel_ba pisze:

    Wygrałam :).
    Wygrałam w Sądzie Pracy, gdzie odwołałam się od zwolnienia mnie z pracy (zwolnienia z powodu braku kwalifikacji). Orzeczono, że jestem kwalifikowaną panią od polskiego i nie ma powodu wywalać mnie z Dwunastki.

    Świat jest piękny.

  27. Kajor pisze:

    Strzelba górą! :)
    Myślę, że za trochę “podbiję” znowu do P2, już jako student PŁ i wstawię tam kolejnego anioła.
    79% zobowiązuje.

Zostaw komentarz