Milczenie z premedytacją czwartek, 10 maja 2007

Dzień mija jeden i drugi, a ja ociągam się i waham, czy skomentować tematy maturalne. Przecież chyba mam prawo mieć zdanie? Co prawda teraz wszyscy maturzyści zajęci są angielskim czy też tam matematyką, ale kiedyś może tu zajrzą i zechcą podzielić się swoimi spostrzeżeniami i emocjami.

No więc, jak zwykle to bywa, część mi się podobała, a część nie.

Poziom podstawowy

  1. Temat o matkach – okropny. Zapewne – rzuci się nań cała gromada młodzieży nieczytającej, która stwierdzi, że o matce to każdy głupi napisze, tym bardziej że fragmenty dwa, bardzo wyraziste, podpowiadają interpretację drogą kontrastu. Zagadnienie psychologiczno-fredowskie, trudne. Już widzę te banały, które trzeba będzie sprawdzać, jak to matka nasza największą wartością w życiu człowieka jest. Czy model będzie wymagał banałów?
  2. Bajka Żegoty – temat chyba do napisania, wymagający wiedzy o mesjanizmie i funkcji terapeutycznej polskiego romantyzmu (ale to są rzeczy fundamentalne, trzeba to wiedzieć.) Lekcje z Dziadów – zawsze traktuję z nabożeństwem, robię dokładnie, bez pośpiechu. Może coś dzieciaki zapamiętały.egzaminy.jpg

Sobie napisałam: bez specjalnej przyjemności, ale i bez bólu.         bajka-zegoty.pdf

 

Poziom rozszerzony

  1. Temat o prowincji polskiej – okropny. Gdzie tu wspomóc się wiedzą szkolną? Jakie lektury dobrać jako konteksty? Poza tym wyobrażam sobie ciekawszą tematykę dla młodego człowieka niż polska prowincja. Cała nadzieja, że młodzież z polskiej prowincji napisze coś mądrego.
  2. Temat drugi – też o tym samym, czyli o polskiej prowincji. Na szczęście – tekst cudny i mój ukochany (patrz: recenzja w Czytelni). Z pewnością ten temat bym wybrała. Jednak, niestety, dotyczy zabiegu literackiego, jakim jest pastisz. (Funkcja odwołań do Pana Tadeusza) Z doświadczenia wiem, że dzieciaki nie mają, no nie mają za grosz poczucia humoru i nie widzą tego, co w tekście jest śmieszne. O tym, jakie zabiegi budują komizm językowy, to już w ogóle można zapomnieć. Zatem – dla większości będzie to temat bardzo trudny.

 Sobie napisałam: z prawdziwą przyjemnością. rozyckiego-12-stacji.pdf

 

Testy czytania ze zrozumieniem mi się nie podobały. Oba. Tak po prostu, bez uzasadnienia. Nie mogę za dobrze uzasadniać swego zdania, żeby nie zostać posądzoną o nielojalność wobec matury. Więc nie uzasadniam, tylko wyrażam emocje. Mam prawo mieć emocje. Komu zresztą podobają się jakiekolwiek egzaminy?

Uwaga dla wszystkich: modelu jeszcze nie widziałam, wyrażam prywatne opinie. Jeśli wybraliście lub napisaliście coś innego niż ja, nie martwcie się na zapas. Zauważcie, że specjalnie nie mądrzyłam się, co by tu można napisać, żeby was nie denerwować. Po prostu usiadłam i w kilkanaście minut napisałam. Ale ja jestem panią od polskiego i przychodzi mi to łatwiej. Starałam się nie przesadzać, ale pewnie i tak pomyślicie, że napisałam za dobrze. Powtarzam: wasze prace mają zapewne takie rzeczy, o jakich mnie się nie śniło! Mam nadzieję, że będziecie lepsi ode mnie.

No widzicie teraz, dlaczego tyle dni zwlekałam? Należy być odpowiedzialnym za słowa.

Komentarze [4] do “Milczenie z premedytacją”

  1. gaspar pisze:

    oj kompletnie inaczej Różyckiego napisałem. Kompletnie - mniej o treści, więcej o formie. I więcej w ogóle ;) No ale zobaczymy co “klucz” uzna za lepsze…

    PS. Kompletnie inaczej stawiamy przecinki :)
    PS2. Czy jest możliwość zobaczenia potem tej pracy? Chciałbym sobie przepisać moje maturalne wypociny, bo - bez źle skrywanej skromności - jestem z nich szczerze dumny. I kto ma do tego prawa autorskie?

  2. gaspar pisze:

    A, no i byłbym zapomniał!
    Moje gratulacje, jest Pani moją pierwszą polonistką, która pokazała mi jak pisze. To bardzo cenne i bardzo to szanuję i podziwiam.

  3. strzel_ba pisze:

    I bardzo dobrze, że więcej o formie! Może i mam tu “pewne rezerwy”, ale właśnie nie chciałam szpanować :) Poza tym, naprawdę, pisałam tę pracę raczej dla samej przyjemności zmierzenia się z fragmentem - i poddałem się sentymentowi, który on obudził.
    A jeśli chodzi o przecinki, Gaspar, to akurat tego jestem pewna na bank :) Z wyjątkiem jednego braku zaraz w pierwszym czy drugim zdaniu. (Zaraz to poprawię.) No, ale przecinki o niewielu punktach decydują. Denerwuje mnie - jako egzaminatora - ich nonszalanckie pomijanie, ale niewiele mogę z tym zrobić. Urwać jakiś punkt, tyle. Co nie oznacza, że nie powinieneś kwestii nadrobić. Interpunkcja w jęz. polskim polega na żelaznej logice wyznaczanej przez składnię.
    Prace egzaminacyjne możesz obejrzeć w OKE, nie możesz odpisać ani skopiować. Nie jesteś ich właścicielem, chociaż pewno autorem :) Pozdrowienia.

  4. gaspar pisze:

    Ale ja nie mowię bynajmniej, że ich widzę za dużo ;) A z tymi komisjami - dla samego obejrzenia to mi się nie będzie chciało tamże pójść zapewne. Szkoda, że takie dziwaczne reguły wprowadzili. Nie rozumiem po co. Nic to.

Zostaw komentarz