Początek undergroundu? sobota, 2 czerwca 2007

No i doczekaliśmy się, szanowni państwo. Minister Roman Wielki wreszcie zrobił coś dla polskiej oświaty. 

Już spieszę z objaśnieniami, bo pewno czekaliście, że ja tu Larum zagram, do boju poderwę, uderzę w dzwony lamentu i trwogi, wieszając kolejne psy na Jaśnieoświeconymwielkim.  Mowa oczywiście o słynnej Giertychowej liście lektur szkolnych, z której minister wykreślił, uwaga: Goethego, Dostojewskiego, Kafkę, Herlinga-Grudzińskiego i Gombrowicza. Na pewno czytaliście i słyszeliście.

Myśleliście, że znowu będę marudzić? Pudło, jak mawia Miłosz. Oto ja się  autentycznie cieszę. Wiadomo bowiem od dawna, że nic tak nie dodaje smaku literaturze, jak uznanie jej za wyklętą, wpisanie na indeks ksiąg zakazanych, ocenzurowanie! A minister właśnie zrobił to dla kilku erudycyjnych lektur. Oczywiście, nieświadomie, ale co za różnica? Skutek się liczy, mości panowie, skutek! Ja już widzę oczami wyobraźni, jak młodzież garnie się do stowarzyszeń tajnej lektury, jak zakłada towarzystwa filomatów albo umarłych poetów! Jak uczy się na pamięć fragmentów, żeby potem potajemnie je sobie na ucho przepowiadać!

Z drugiej strony, nic tak nie szkodzi literaturze, jak wpisanie jej do kanonu lektur obowiązkowych. Biedny Dobraczyński. (Czytałam w dzieciństwie jego Najeźdźców i bardzo mnie ta powieść wzruszyła. Miałam wtedy coś ze 12 lat.)

Kwestia kanonu lektur obowiązkowych kotłuje się w ministerstwie od dawna. Ze stron MENu ściągnęłam dokument lektur obowiązujących w tym roku (!) lektura-20067-wg-giertycha.pdf. Pozwoliłam sobie na komentarz “czerwonym długopisem”. Specjalne komisje ekspertów deliberują nad nowinkami, które koniecznie, ale to ko-nie-cznie powinny wejść do “kanonu”. Zamieszczam tu taki projekt z 2005 roku, ale tylko jako wyimek samej listy lektur (bo cały się nie zmieścił, a po co wam podstawa chemii czy wychowania fizycznego). Poczytajcie sobie. lektury_projekt_-2005.pdf

Jak się ma Giertychowa lista lektur do tej z 2005 roku?

Otóż, paradoksalnie, jest bardziej realistyczna, mili państwo. Nie chcę uczestniczyć w biciu piany na temat wyrzucenia tego czy owego mistrza literatury światowej. Chcę pogadać o tym, co tu by zrobić, żeby dzieciaki w ogóle czytały, żeby kanon lektur był czymś, co obliguje, wyznacza normę kultury, a nie jest martwym spisem tego, co właśnie należy sprytnie w swojej szkolnej karierze pominąć.

Minister Wielki wie, co robi. Kto ujmie się za Kafką czy Conradem? Ilu z was ich przeczytało, przeżyło? Ilu rozpoznało smak literacki? Wiadomo, wielki realizm przemawia do wielkich mas, w tym do wielkiej masy ministra. Stąd jego miłość do Sienkiewicza, a niechęć do groteski. Jeszcze trochę, a jednym ministerialnym ukazem wprowadzi nam gierrealizm!giertych_usmiech_60.jpeg

Gombrowicz pękłby ze śmiechu, Mrożek pewnie się puka w czoło. A ja mam wrażenie, że ktoś mi rysuje kółko na czole i wyjmuje kosę z rąk… 

Komentarze [7] do “Początek undergroundu?”

  1. feniksA pisze:

    Siedzę sobie u babci w czwartkowy wieczór i tak przez przypadek na wiadomości trafiłam. I co? Szok! Istny szok! Moja ukochana “Zbrodnia i kara”! “Faust”! “Proces”! I “Jądro ciemności”… Jaka pierwsza reakcja? Trza wejść (po powrocie do domu) na tę oto stronkę i przeczytać co nam belfer napisał. I uśmiechnąć się po przejrzeniu komentarzy:) Ach… Przypominają się lekcję z Panią Profesor:)A jaka rada? Licealiści! Czytać! Czytać! Czytać! To, co Giertych wyrzucił!!!

  2. Kacper pisze:

    o przepraszam, akurat wyrzucenie “procesu” i “jadra ciemnosci” jest dla mnie… no po prostu brak mi slow. fakt faktem, ze nie sa to powiesci mile, lekkie, latwe i przyjemne, ale sa bardzo wartosciowe (przynajmniej wedlug mnie). pozatym lubie je. wiem, ze niektorzy ich w ogole nie przeczytali, mimo, ze sa to ksiazki “na jeden wieczor” - widocznie za trudno jest sie wysilic i poswiecic troche czasu na czytanie czegokolwiek, co wymaga od czytelnika zaangazowania. pozostaje tylko wierzyc, ze ci, ktorzy by je przeczytali bedac uczniami LO predzej czy pozniej i tak po nie siegna, bo dla reszty ta zmiana nie ma i tak pewnie zadnego znaczenia.

  3. Awicenna pisze:

    Lista Giertycha jest zła - za dużo dowolności.

    Wszyscy wiemy, że jest wiele arcydzieł literatury, które nie miesciły, nie mieszczą i nigdy nie będą sie mieścić w kanonie lektur szkolnych. To fakt i zmiennym pozostaje jedynie wybór tego co powinno stanowić podstawę. A to zawsze jest cięcie. I to cięcie bolesne.

    Ale akurat ta kastracja jaką przeprowadza WCz. Roman Giertych jest chyba sposobem likwidowania fikcji - fikcji czytania lektur. Ilu licealistów z czystym sumieniem może powiedzieć, że przeczytało wszystkie lektury w terminie? Ja wiem, ze w tym momencie jest to równanie w dół - ale niestety w jest to jedyna metoda. Człowiek wartościowy i tak doczyta sobie sam - skorzysta z biblioteki, może nawet kupi sobie książeczkę w księgarni.

    Ktoś kiedyś zwykł mawiać, że nie będzie nikomu przeszkadzał w zostaniu kapustą.

    P.S. A propos biblioteki - polecam “O bibliotece” U. Eco, w sam raz na godzinne lub dwugodzinne posiedzenie w empiku. Niestety ta lektura przydałaby się wielu bibliotekarzom.

  4. Awicenna pisze:

    Pozwolę sobie polecić - nie tylko na temat lektur, ale i o tej sprawie jest słów kilka:
    http://www.rafalziemkiewicz.salon24.pl/2007,6,4,1,archive.html

  5. strzel_ba pisze:

    Bardzo przepraszam, Awicenno, ale nie zgadzam się z optyką politycznej nienawiści, zionącej z tekstów Ziemkiewicza. To właśnie symptom dzisiejszych czasów: dzięki demokracji do głosu dochodzą ludzie o osobowościach miałkich, aczkolwiek z pretensjami. W całej historii z lekturami - autor ma niewiele do powiedzenia, poza utrwaleniem obsesji na temat “Gazety Wyborczej”. To tak jak minister G. i Samoobrona. Cokolwiek nie myślałabym o obiektywizmie “Wyborczej”, nie stanę po stronie tamtych trzech jej przeciwników. No nie. I nie. Czasami to też jest ważne, z kim jest się za czy przeciw czemuś. Owszem, ja też mam obsesję, jak Ziemkiewicz (tylko inną, rzecz jasna). I wstydzę się jej bardzo. I męczy mnie to. Ale uważam, że uwolnienie kraju od pewnego ministra wyszłoby oświacie na zdrowie. Uwolnienie kraju od “Gazety Wyborczej” - niekoniecznie jest potrzebne.

  6. Awicenna pisze:

    Obsesja p. Ziemkiewicza jest oczywista, ale ma rację - moim zdaniem - pisząc o przesadzie krytyków Wielce Czcigodnego pana ministra Giertycha.

    Kiedyś już rozpętano wielką burzę medialną przeciw ministrowi edukacji zmieniającemu listę lektur obowiązkowych… widać już o tym zapomniano.

  7. strzel_ba pisze:

    Listę lektur powinni ustalać poloniści, a nie ministrowie. Wyobrażasz sobie, żeby jakaś partia miała wpływ na to, jakich praw fizycznych uczyć, a jakie pomijać? Za każdym razem, kiedy polityk wtyka nos w kwestię literatury - jest niebezpiecznie, bo pachnie to indoktrynacją. O jakim ministrze i aferze medialnej mówisz? I co, dobry był ten minister i jego decyzje? Coś niezbyt pamiętam, nie wiem, o co ci chodzi.

Zostaw komentarz