Trochę kabalistyki na początek roku czwartek, 18 stycznia 2007

Dwa i siedem to dziewięć. Dziewięć to liczba boska. Zapowiada nam się zatem boski rok, pełen niezwykłych idei i niespodziewanych ingerencji sił metafizycznych w rzeczywistość ziemską. Oby to tylko nie były jakieś komety. Do cudów ludzkość jest już przyzwyczajona, z kometami jeszcze sobie nie radzimy.

Dziewiątka jest symbolem doskonałości (3 x 3, czyli potrójna trójka), symbolem sumy trzech światów: nieba, ziemi i piekła. Będziemy więc mieć niebiańskie marzenia, ziemskie możliwości i piekło na ziemi.Tak podejrzewam. Albowiem sceptyczna dość jestem. Szczególnie w zakresie możliwości osiągnięcia jedności z Bogiem (którymś).

Moglibyśmy spojrzeć na rzeczywistość bez sumowania cyfr z daty 2007. Nadal będzie to dobra wróżba. Dwójka jest jeszcze liczbą niedoskonałą, niespokojną, oznaczającą jednak mnogość możliwości (pierwsza liczba podzielna, przeciwstawna do jedynki), ale już siódemka to bajer i szczęście! To symbol kosmosu, boskości i świętości, doskonałości i równowagi, wieczności i harmonii. Czego wszystkim serdecznie życzę.

Można by zapytać, co te liczby oznaczają dla przyszłości szkoły polskiej i światłego Ministra Edukacji. Co dla szkoły, to bliżej mi nie wiadomo; natomiast dla ministra… Odpowiedź musi być jasna i jedyna: zagładę. On nie mieści się w wymienionych kategoriach, więc owładnięta proroczym duchem wieszczę, że jego dni na urzędzie skończą się w sromocie i poniżeniu. Zostanie skazany na pięć lat ciężkich robót za działanie na szkodę państwa i narodu oraz banicję zaraz potem. Albo równolegle. (Przecież te roboty mógłby wykonywać na Syberii, w krainie z wielowiekową tradycją, he, he.)

Tak, zdecydowanie tak. Jeśli rok 2007 chce zapracować na swoją markę, niech nam przyniesie właśnie to. Tego życzę przede wszystkim sobie.

Zostaw komentarz