Kto winien? piątek, 15 czerwca 2007

Kiedy dwóch czupurnych chłopaszków rozpoczyna okładać się pięściami, a pani nauczycielka próbuje rozsądzić spór, pada sakramentalne pytanie, kto zaczął, kto jest winien całej tej historii, kto sprowokował dramatyczną konieczność użycia kłów i pazurów. Pytanie o tyle istotne, o ile bez sensu w sytuacji mordobicia i mordodarcia. (Zbulwersowanych pojęciami odsyłam do strony o funkcjach ekspresywizmów w języku.) Bez sensu, bo w chwili wystąpienia na przód adrenaliny i emocji jakiekolwiek racjonalne argumenty nie mogą niczego rozsądzić. To jest powód, dla którego fanatyzm religijny płodzi najdzielniejszych wojowników, ślepa nienawiść zdolna jest do wielkich ofiar, a śmiertelny strach spowodowałby ustanowienie rekordu świata w biegu na 100 m. Rozum przegrywa z siłą negatywnych emocji i instynktów.

W takim zapaśniczym uścisku znajduje się dziś środowisko oświaty polskiej. W uścisku jej ministra, oczywiście. Barują się mądrzy z głupimi, walcząc o zahamowanie wdrażania kolejnych absurdalnych pomysłów MEN-u, a my patrzymy i chcemy wiedzieć, kto zwycięży. Głupszy, odpowiadam, bo silniejszy. Silniejszy strachem i nienawiścią.

Oto (wice)minister oświaty zrewidował teorię ewolucji (biologia). Oto wykastrowano kanon lektur (język polski). Oto zapowiedziano sprawdzenie podręczników do historii i dostosowanie niektórych zapisów do wizji świata ministra.

Ja pytam: I co dalej? Czy dopiero zaprzeczenie matematycznej wykładni, ile to jest 2 razy 2, spowoduje jakąś reakcję, która doprowadzi do zmiany na urzędzie? Czy może też jakoś to przełkniemy?

Ktoś jest jednak winien całej tej historii, ktoś za to odpowiada. Jak już wiemy, wiedza ta jest nieprzydatna i bez sensu, ale za wielkim osiemnastowiecznym poetą, nauczycielem i arcybiskupem przypomnę pewną bajkę:

ciemnogrod.jpg

Kulawy i ślepy

Niósł ślepy kulawego, dobrze im się działo;
Ale że to ślepemu nieznośną się zdało,
Iż musiał zawżdy słuchać, co kulawy prawi,
Wziął kij w rękę: “Ten - rzecze - z szwanku nas wybawi.”
Idą; a wtem kulawy krzyknie: “Umknij w lewo!”
Ślepy wprost i choć z kijem, uderzył łbem w drzewo.
Idą dalej; kulawy przestrzega od wody;
Ślepy w bród; sakwy zmaczał, nie wyszli bez szkody.
Na koniec, przestrzeżony, gdy nie mijał dołu,
I ślepy, i kulawy zginęli pospołu.
I ten winien, co kijem bezpieczeństwo mierzył,
I ten, co bezpieczeństwa głupiemu powierzył.
 

 Wiem, wiem, niedługo wakacje, a ja tu o takich poważnych rzeczach i znowu o tym samym. Pozwólcie na to pytanie jedynie:

Kto powierzył głupiemu bezpieczeństwo polskiej oświaty i młodzieży?

Komentarze [4] do “Kto winien?”

  1. gaspar pisze:

    pozostaje się tylko zgodzić w całej rozciągłości.

    Ale ja oczywiście - jak to ja - wierzę w ludzi i jestem głęboko przekonany, że nie zwycięży głupszy. siły nie mierzy się w strachu, a w potencjale, poparciu i w rewizji dokonań. Tyle ode mnie.

  2. Paweł pisze:

    A ja jestem sceptykiem… centralnego sterownia/planowania.
    Pytanie jest w moim przekonaniu źle postawione i ustawia autora tekstu i czytelników w pozycji autokrytycznej, żeby nie napisać masochistycznej. Nie można bowiem odpowiedzieć na nie inaczej jak tylko: MY!
    My, którzy głosowaliśmy na obecną władzę…
    My, którzy nie poszliśmy w ogóle głosować….
    My, którzy głosowaliśmy przeciw obecnej władzy…. ale godzimy się na bagno zwane demokracją…
    A cierpią uczniowie, którzy w ponad 90% nie mieli prawa głosować….
    Za moich czasów w XII LO (to już 10 lat) moja wychowawczyni, a jednocześnie polonistka i autorka tego bloga powtarzała: „Jesteście przyszłą elitą intelektualną kraju”. I myślę, że bez względu na kanon lektur szkolnych, na kształt matury, na ślepca w budynku MEN to nauczyciel kształtuje, wychowuje, czy żeby użyć bardziej nowoczesnego słowa, formatuje ucznia i obywatela. Czasami z pomocą jego rodziców, a czasami pomimo…
    Ale zawsze z pasją i oddaniem. Ten blog i ta strona jest dowodem na to, że nauczyciele z pasja istnieją i działają…
    Ale są wyjątkami…. Bo nasz system edukacji nie przewiduje konkurencji…. i nikt poza uczniem nie potrafi docenić nakładu pracy i determinacji, którą wkłada w swoja misje. Właściwie powinienem napisać nikt poza absolwentami…. bo z perspektywy czasu wszystko lepiej widać…
    I mógłbym jeszcze pisać i pisać ale… wrzuciłem tą stronę w „zakładki” więc będzie jeszcze okazja.

  3. Awicenna pisze:

    A ja pozwolę sobie na odrobinę polemiki.

    Po pierwsze teoria ewolucji JEST tylko teorią, naucza się jej bowiem nikt nie wymyślił lepszej, co nie znaczy, że nie ma wokół niej kontrowersji.

    Po drugie - o ile nie jestem zwolennikiem wyrzucenia Dostojewskiego (Raskolnikow to genialna postać), o tyle uważam, ze Polak który nie czytał Trylogii nie może uważać sam siebie za wykształconego.

    Po trzecie wreszcie - wizja historii w dzisiejszym świecie jest czymś więcej niż prostym zapisem dziejów - ona współtworzy tożsamość, która na zachodzie Europy zawiodła (obecnie zaczyna wracać, ale w niebezpiecznie radykalnej formie). Moim zdaniem nie jest możliwe stworzenie jednego podręcznika historii dla Europy, takiego, który mógłby byc “zalecany” a nie “sugerowany” jak proponował WCz. Roman Giertych jest niemożliwe i szkodliwe.

  4. Kasia pisze:

    Z blogerką w polemikę wdawać się tu nie będę, bo poglądy idą w tym samym kierunku, Pawłowi rękę mogę uścisnąć i zgodzić się również, z Awicenną jednakże z chęcią popolemizuję ;)
    Otóż to, co napisałaś ogólnie o teorii błędu logicznego w sobie nie zawiera, jednakże publiczna krytyka (bo polemiką wypowiedzi osób wiadomych na temat powyższy raczej polemiką nazwać nie można) teorii oparta na przesłankach czysto nie-naukowych wyrasta poza poziom komentarza jakiegokolwiek (czyt. no comments).

    Druga kwestia czyli odgórna regulacja spisu lektur jest wysoce kontrowersyjna. Otóż bowiem kimże jesteśmy aby wyznaczać ścieżki rozwoju? Kto czuje/czułby się do tego uprawniony? Osoby, które odczuwają wysoką potrzebę sterowania innymi generalnie i z zasady mnie przerażają. Zdaje się, że w kwestiach takich regulacji najlepiej oddać taką władzę specjalistom. Inaczej dojdzie do takich sytuacji, jak w USA, gdzie to rada złożona z rodziców płacących bądź co bądź podatki na rzecz szkoły, w której uczy się ich dziecko, decydują, czego ich dzieci mają, a czego nie być nauczane. Niby nic innego jak realizacja oczywistej zasady “płacę - wymagam” oraz “za wychowanie dzieci odpowiedzialni są rodzice” jednakże dość kontrowersyjna, nie sądzicie?
    I, prawdę mówiąc, trudno mi polemizować z równoważeniem wykształcenia z listą prze-czytanych książek, gdyż nie bardzo wiem “co autor miał na myśli”… A może zbyt długo wody upłynęło i perspektywa oceny wykształcenia uległa zbyt radykalnej zmianie, abym mogła zrozumieć to stwierdzenie?

    A po trzecie - ot co! Sekret zawiera się w słowie “wizja”. Wizja historii. Wizja nasza. Wasza. Moja. Twoja. Inna. Jaka?
    Dystans - obserwacja współczesnych zdarzeń. Wszech?obecność mediów. Dowolność interpretacji. Interpretacja w ogóle jako taka. Niemożliwe zdaje się już przekazanie “faktów” historycznych. Dzisiaj. Wczoraj. Zawsze? Można by dopisać do tego, co piszę już tylko teorię spisku, lecz cóż… z czasem zbyt dużo niewiadomych zaczyna przekształcać się (jak w moim przypadku)z pewności w negację - niedowierzanie, i wreszcie, dystans.

Zostaw komentarz