Niech zawsze będą wakacje! środa, 20 czerwca 2007

Po przerobieniu ton dokumentów, statystyk, analiz i podsumowań, po wypisaniu świadectw i wręczeniu nagród - idziemy na wakacje. Albo jedziemy, albo płyniemy, w każdym razie nikt przy zdrowych zmysłach nie zostaje w Łodzi. Upał odbity od betonu przypomina albowiem w mieście żar tropików, jazda samochodem bez klimy przez rozkopane centrum grozi udarem cieplnym, a wyjazd do Chorwacji jest ogólnie trendy. (Wiem, wiem, już się nie mówi ‘trendy’. Ale ‘albowiem’ też się już nie mówi. To ja jednak decyduję o wyborze środków ironii, nieprawdaż?)

No więc, jak rzekłam, nikt przy zdrowych… Taaa. Ja zostaję. Jak od lat zresztą. Z różnych powodów (zawsze ważnych), o których nie czas i pora opowiadać. Cierpię strasznie z tego powodu, bo mam naturę włóczęgi. Moją fascynacją są podróże i dworce. Na zapyziałych stacyjkach o 4.00 rano czuje się zatrzymany czas, widzi się ostrzej ludzi, słyszy śpiew ptaków. Ja nie musiałabym nigdzie dojeżdżać; mogłabym być wiecznie w podróży, z plecakiem na ramieniu, codziennie pod innym niebem…spacer-po-plazy.jpg

Zamknę chyba na wakacje blogowanie. Chyba, że dostałabym jakieś zdjęcia z wakacji. Wstawię wtedy galerię, która będzie dla mnie namiastką podróży…

Rok 2006/2007 wszyscy uważamy już za zamknięty. I dobrze. Przed nami nowy rok i nowe wyzwania. W tym - praca z nowym dyrektorem XII LO. Sobie - i całej społeczności “Dwunastki” życzę, żeby okazał się po pierwsze człowiekiem, po drugie człowiekiem otwartym, nowoczesnym, z umiejętnością patrzenia na sprawy szeroko i perspektywicznie.

Czy wrócić po wakacjach do blogowania? Czy poza mną komuś to potrzebne? Na razie - niech po prostu będą wakacje i trwają jak najdłużej.

Komentarze [8] do “Niech zawsze będą wakacje!”

  1. gaspar pisze:

    Szczerze współczuję pozostania w Łodzi, naprawdę. Każdemu należy się po roku pracy odskocznia od wszystkiego co codzienne. Mam nadzieję, że jednak się Pani uda wybyć gdzieś poza miasto - choć na parę dni.

    A co do dworców - ale mnie Pani przyjemnie zaskoczyła! :)

  2. Gosia pisze:

    Wakacje… Tak! Tylko jak tu myśleć o wakacjach jak jeszcze egzamin przede mną. W liceum było fajnie. Z góry określony termin zakończenia roku i święty spokój. A teraz tak na prawdę nic nie wiadomo. Jeśli chodzi o mnie to chyba będzie dobrze :) Też chętnie wyrwałabym się gdzieś na wakacje. Morze, góry, cokolwiek.
    Mam nadzieję, że odpocznie sobie Pani trochę niezależnie od tego gdzie. Zielona trawka, leżaczek i trochę słońca. Miodzio!

  3. radek pisze:

    To fakt, wakacje dla niektórych właśnie się zaczynają, dla innych trwają już od dłuższego czasu, a dla kolejnych pojęcie wakacji i ‘wolnego’ z nimi związanego mogą stanowić w tym roku pojęcie zgoła obce i będące źródłem nieosiągalnych wręcz marzeń :) Jakie by jednak te dwa najbliższe miesiące się nie okazały (a dla pewnej, nieznacznej grupy osób nawet trzy), to z pewnością będą dla wielu, jak co roku, okresem oddzielającym pewne ważne edukacyjne etapy w życiu. Zakończenie liceum jest dla mnie końcem pewnego stereotypowego (acz sympatycznego) oglądu na edukację – edukację ‘ławkową’ – końcem szkolnego, klasowego życia, które towarzyszyło mi przez ostatnie 12 lat (A tak na marginesie, to po dwunastu latach nauki, na rynku pracy znaczy się zastraszająco mało… że aż strach bierze :) ). Studia, choć w pewnych elementach podobne, będą już czymś zupełnie innym…
    Żal będzie także wielu dotychczasowych nauczycieli (żeby nie było, że wszystkich – bez przesady), którzy przez wiele lat starali się coś przekazać, czegoś nauczyć oraz wyrobić pewne umiejętności i wartości potrzebne w życiu każdego. Wśród tychże nauczycieli będzie mi bardzo brakować moich polonistów, do których (i tu nie mam zamiaru się „podlizywać” :-)) miałem niewątpliwe szczęście już od szkoły podstawowej, poprzez gimnazjum a na liceum – rzecz jasna – skończywszy…
    Jeszcze słowo o wakacjach… Doskonale rozumiem, że urlop w mieście może znacznie pogorszyć samopoczucie. Szczerze współczuję, choć wierzę, iż znajdzie Pani jednak chwilę wytchnienia w te wakacje. Nie wiem czy to Panią profesor pocieszy, ale znam sporo osób (włącznie ze mną samym), spędzających najbliższe dwa miesiące w Łodzi (swoją drogą ładnym, choć trochę zapuszczonym ‘polis’). Wyjazd w góry planuję dopiero we wrześniu, bo jak już mówiłem pewna grupa osób nie musi jeszcze wtedy udawać się do szkoły… ale na tym może pocieszanie skończę, bo jego efekt mógłby być co najmniej odwrotny :)
    Pozdrawiam i życzę udanych wakacji!

  4. strzel_ba pisze:

    Odgrażam się, że kiedyś ucieknę z domu! Najmę się jako kelnerka w jakiejś knajpce nad morzem, będę pracowała popołudniami i wieczorami, a od rana - leniuchowała na plaży…Będę się odżywiała rybą smażoną i goframi z bitą śmietaną (niekoniecznie razem)…
    Jak się nie ma możliwości, to się ma chociaż marzenia, eh!

  5. Awicenna pisze:

    Mam nadzieję spędzić wakacje w znaczącej wiekszości w Łodzi - piękne, zielone miasto w którym jest wszystko, czego potrzeba mi do szczęścia.

  6. strzel_ba pisze:

    Oprócz błękitnego nieba - nic mi dzisiaj nie potrzeba…

  7. feniksA pisze:

    Czy komuś to potrzebne?!? Ja wchodzę tu co najmniej trzy razy dziennie z nadzieja na nowego posta…:P Nie zawsze komentuje, ale zawsze czytam. Myślę, że jedyna nie jestem.
    Wakacje w Łodzi też można dobrze spędzić:) Mamy przecież baseny:> A kto wie? Może jakiś drobny wyjazd się trafi?

  8. K pisze:

    Marzenia się spełniają, warto marzyć :))

Zostaw komentarz