Perspektywa transcendentna piątek, 6 lipca 2007

Kiedy czuję się najbardziej człowiekiem? Otóż wtedy, gdy uniosę wzrok ku chmurom. Spektakl, który rozgrywa się na niebie, przywodzi mi na myśl w ogóle pięknplaneta.jpgo naszej planety. Skoro myślę o planecie, to siebie zaczynam traktować jako przedstawiciela gatunku człowiek.  Innym momentem osiągania takiego transcendentnego dystansu do spraw jednostkowych jest chwila, kiedy po zmroku patrzę na łunę, rozciągającą się nad nocnym miastem. Człowiek potrafi rozświetlić  mrok, wydzierać tajemnice naturze, walczyć z klimatem, żyć pod wodą i na pustyni a nawet w kosmosie.

 Czy przetrwamy zbliżające się kłopoty klimatyczne? Czy zapewnimy wodę Afryce, uratujemy tonącą Holandię?  Czy żądza politycznych odwetów i pragnienie posiadania staną się ważniejsze od solidarności, dzięki której jesteśmy w stanie zbawić świat, czyli w końcu samych siebie?

Czy ludzkość ma świadomość bycia cywilizacją? Czy potrafimy działać w interesie planety, czy też jesteśmy tylko dzikim białkiem, poddanym prawom natury: żądzy krwi, posiadania, władzy?

Czy potężna władza internetu przyczyni się do zwiększenia wolności człowieka na świecie, czy też stanie się drogą do kolejnego zniewolenia? Czy wolna informacja w sieci to dobro, z którego skorzysta każdy przedstawiciel gatunku, czy może wykształci się nowa warstwa uprzywilejowanych, nowa elita, która zdominuje pozostałych, dając początek nowej strukturze społecznej?

No popatrzcie, jak się zadumałam… A wszystko przez pewną prezentację, którą dostałam drogą mailową. Oglądając te piękne zdjęcia, zdałam sobie sprawę, że ja właściwie zawsze myślę o Ziemi jako o planecie. Inaczej nie potrafię, bo od dzieciństwa podróżowałam po gwiazdach (z Lemem, ale nie tylko).  Raz w życiu zobaczyć w taki sposób Ziemię na własne oczy… Może się spełni; przyszłość jest przecież na wyciągnięcie ręki! Co jeszcze, poza podróżami chociażby w granicach naszego Układu Słonecznego, może uczynić ludzkość w przeciągu najbliższych 50 lat?  Dokąd zmierzasz, Ziemio? piekna-niebieska-planeta.pps

Start: wymyślajcie!

Komentarze [11] do “Perspektywa transcendentna”

  1. Awicenna pisze:

    Ładne fotomontaże, ten zmierzch widziałem wczesniej - jako przykład dobrej obróbki grafiki… od strony technicznej jedynie, oczywiście.

    Przyszłość?
    Znany slogan mówił, ze przyszłość zaczyna się dziś.
    Problemy Afryki - tak na prawdę zaczęły się, kiedy zawstydzona nie wiadomo czym europa zrezygnowała z kolonializmu - być może uda się do tego wrócić.

    Holendrzy sobie poradzą. W końcu Bóg stworzył świat, a stworzenie Holandii pozostawił Holendrom. Mają więc praktykę.

    Żądze sa napędem ewolucji! Nie wolno ich tępić, o ile nie chcemy stać się słabi! Natura działa na zasadzie selekcji naturalnej - tak jak polityka. Zmiana tego stanu rzeczy byłaby szkodliwa. Żądanie samoograniczenia to hipokryzja.

    Wolność to frazes, którego nigdy dość. Internet, to miejsce na razie cenzurowane w niewielkim stopniu, ale stopień cenzury będzie nieuchronnie rósł w imię pięknych wartości. Z drugiej strony barykady będą stały takie inicjatywy jak http://freenetproject.org/, które popadają w drugą, nielepszą, skrajność.

    Internet jako swobodne medium się upowszechni, ale będą w nim obowiązywać pewne ograniczenia - przykładem wikipedia, teoretycznie redagowana przez wszystkich, jednak część haseł już nie jest udostępniana do edycji (notabene nie używam polskiej wikipedii od kiedy dowiedziałem się jacy ludzie nia administrują).

    Mam nadzieję, że w Europie pojawi się jakaś ideologia, zapewne oparta na nienawiści, która zastąpi wyswiechtane i nadużywane słowo tolerancja jako klucz do mentalności europejskiej, inaczej będziemy oglądać powolny (o ile nie dojdzie do jakiegoś kataklizmu), ale nieubłagany upadek cywilizacji Europy zachodniej. Na straży starej Europy zostanie Wielka Brytania (o ile poradzi sobie z imigrantami), Niemcy, Norwegia, Finlandia i kraje słowiańskie, w których drzemie jeszcze intelektualny i kulturowy potencjał, a także pewna zdolność adaptacji.

    Co do kosmosu - wobec kryzysu NASA i niemocy Rosji do gry włączą się Chiny, niestety Europa jest do tej rywalizacji za słaba. Może doczekamy się solidnej stacji orbitalnej, może wreszcie postawimy noge na innej planecie, może nawet dowiemy się, ze baza na innym globie - księżycu lub Marsie - nie byłaby pomysłem bezsensownym? Z nadziejaą wyczekuję odkryć Fizyków - zwłaszcza z zakresu badań nad teleportacją (ostatnio z tego co pamiętam udało się teleportować jakiś atom chyba (na pewno kilka lat temu udało się to zrobic z promieniem lasera)) i antymaterią - ponoć ta ostatnia ma potencjał zdolny umożliwić budowę statków osiągających (teoretycznie) nawet 0,9c! To by było coś! - Na Proxima Centauri w 5 lat w jedną stronę.

    Last but not least - mam nadzieję, ze wejdziemy w nową erę - PC - nie Personal Computer, ale Post Copyrights. Zainteresowanych odsyłam do strony http://www.kto.org.pl/zapowiedz-swiata-post-copyright oraz do książeczki “O bibliotece” Umberto Eco.

    Alalalai - toż to niemal wypracowanie ;)

  2. strzel_ba pisze:

    A jacy ludzie administrują wikipedią? Masoni??!
    Obok ciekawych refleksji masz skłonność prowokowania faszyzującymi poglądami. “zawstydzona nie wiadomo czym europa zrezygnowała z kolonializmu - być może uda się do tego wrócić.”
    Marzy ci się kolejna epoka kolonializmu i czarnoskóry boy na osobiste rozkazy? Jaka osobowość potrzebuje takiej dominacji? Tkwi w tobie szekspirowska żądza władzy, czy co?
    A artukuł o prawie autorskim - rewelka. Niestety, autor może mieć rację.

  3. Awicenna pisze:

    Dzień bez prowokacji to dzień stracony ;)
    Nie wydaje mi się, by moje poglądy miały wiele wspólnego z faszyzmem. Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że problem głodu w Afryce narsta wraz z wycofywaniem się Europejczyków. Jeszcze w latach 70′ ubiegłego wieku Rodezja (dziś Zimbabwe) była czołowym w regionie eksporterem zboża - dziś, po procesie dekolonizacji, sama musi je importować. Takie przykłady można mnożyć.

    W wielu aspektach mam radykalne poglądy, ale niestety mam przykre wrażenie, że kultura europejska zmierza ku upadkowi spowodowanemu kryzysowi wartości i dogmatowi o tolerancji wobec absolutnie wszystkiego. Czytam akurat na prawdę dobrą, acz stareńką książkę, w której autor opisał sytuację w ten sposób: “Ludzie wierzący walczą z wolnością, a przyjaciele wolności atakują religię; wzniosłe i szlachetne umysły opowiadają się za niewolnictwem, a niskie i służalcze za swobodą; prawi i światli obywatele są wrogami wszelkiego postępu, podczas gdy ludzie wyzbyci patriotyzmu i zasad głoszą się apostołami cywilizacji i oświecenia”. Nie przypomina to obecnych realiów?

    Ja nie potrzebuję dominacji, nie potrzebuję władzy. nie uważam, ze inne kultury sa w jakikolwiek sposób gorsze. Ale jestem Polakiem i Europejczykiem. popieram ten krąg kulturowy - choć nie zawsze się ze wszystkim zgadzam i nie przyjmuję go bezkrytycznie - i wolałbym, by taka kultura, kultura z której osiągnięć jestem dumny, miała jak najsdzerszy zasięg, podczas gdy ona zagubiła się i cofa tłamszona raczej wewnętrzną słabością, niż szczególną ofrensywą innych prądów kulturowych.

    Musiała sobie Pani wyrobić o mnie kiepskie zdanie, skoro posądza mnie Pani o widzenie wszędzie Masonów. Po prostu znam jednego z administratorów Wikipedii, który ze swojej ulubionej dziedziny dostał na nietrudnym egzaminie 3+. Oczywiście do pisania artykułów przyklada się bardziej, ale mamwrażenie, ze czasem może nie być obiektywny.

    Co do prawa autorskiego - dlaczego niestety? Co w tej wizji jest tak odstręczającego?

  4. strzel_ba pisze:

    “Masoni” byli po prostu żartobliwą aluzją do twoich niejasnych wypowiedzi. A “niestety” odnosi się do przerażającej wizji świata, w której wszyscy jesteśmy naiwną blondynką, wierzącą w to, co widzi i słyszy. Rzeczy rozgrywają się jednak na innym poziomie, słabo dostrzegalnym dla zjadaczy chleba. Albo blondynek. Tym poziomem jest świat dystrybutorów dobra wszelakiego, rządzących światem. “Niestety” można odnieść również do kondycji twórców. Jakoś mało wierzę w to, że internet zmieni kwestię wykorzystywania ich przez wielkie firmy np. fonograficzne.

  5. Kacper pisze:

    chyba dziś jestem pesymistą, ale biorąc pod uwagę stan świadomości człowieka jako gatunku (a właściwie nieświadomości - dążeń) wolę nie myśleć dokąd zmierza ludzkość. wygodne podejście, wiem. solidarność rodzaju ludzkiego? czy kiedykolwiek coś takiego istniało? szczerze wątpię w to, że na przykład Rosjanie byliby w stanie pojednać się ze wszystkimi narodami, z którymi do tej pory walczyli. politycy nawet w przededniu kryzysu, czy klęski myśleliby o karierze, albo ratowaniu własnej skóry. pozatym, czy idąc ulicą najczęściej słyszanym słowem nie jest przypadkiem “JA”? więc skąd nagle solidarność? dziś zdecydowanie wybieram bardziej pesymistyczną wersję odpowiedzi na wszystkie pytania.

  6. Awicenna pisze:

    Wydaje mi się, że już zmienia. Choć może to nadmiar optymizmu. Niemniej, projekty takie jak mySpace pozwalają każdemu twórcy na zaprezentowanie swojej twórczości (np. http://myspace.com/wolfganginatruck - zespół nie ma jeszcze wokalisty, a już jest w sieci ;), albo http://myspace.com/paranoband - ci panowie zagrają na Wegorzewie), poza wszystkim jest osławiony już YouTube i jemu podobne serwisy. Z tekstami problem jest jeszcze mniejscy - są magazyny internetowe, portale… Jeżeli artysta będzie chciał obejść się bez dystrybutorów, będzie to dla niego coraz łatwiejsze. A jeżeli dzieło będzie dobre, to ludzie będa chcieli mieć pięknie wydany egzemplarz w biblioteczce lub płytotece - a wtedy znajdzie się z pewnością życzliwy wydawca, który zapłaci za możliwość wydania tej książki.

    Co do masonów - cóż, my faszyzujący prostaczkowie nie wyłapujemy takich niuansów ;) ;) ;)
    Kacprze - nie wiem jak ty, ale ja uważam, że indywidualizm to podstawa rozwoju. Szaleństwem jest wymagać tak od ludzi jak i od społeczeństw, by dobrowolnie zrzekły się możliwości posiadania większej ilości i lepszych dóbr. Może i nie mamy świadomości gatunkowej - ale który gatunek ma? Dziś wiele sie mówi o pomocy np. dla Afryki - cel niby szczytny, ale jak to się ma do straej opowieści o biedaku, któremu można dać wędkę albo rybę? Osobiście nie widzę pól na których taka świadomość gatunkowa mogłaby się przejawiać i - co ważne - przezwyciężać partykularyzmy. Najlepszym przykładem jest protokół z Kyoto - nie ratyfikowały go USA, kraj, który powinien - z globalnego punktu widzenia - zrobić to jako pierwszy.

    Mimo wszystko wierzę w człowieka. W ludzkość.

  7. strzel_ba pisze:

    Myślałam, że pójdziemy drogą marzeń. Pomarzmy o wynalazkach, ułatwiających życie. Wiecie, że jak ja byłam w waszym wieku, to nie tylko nie było komórek, ale i telefony stacjonarne w domu były dowodem luksusu? Oraz “chodów”.
    Myślę, że drogą do przemian społecznych i światopoglądowych będzie sieć. Powstaną moim zdaniem nowe organizacje i nowe sposoby zarządzania społecznościami. Pojawią się wirtualne państwa jako reguła, bo przecież pierwsze już są. Może wreszcie granice na mapach staną się przeszłością? Chodźcie, założymy jakąś społeczność. Spróbujmy się zorganizować, zróbmy eksperyment wirtualny. Ja proponuję siebie jako sztandarowego optymistę, Kacpro będzie pesymistą, a Awicenna… jakie stanowisko dla ciebie, konserwatywny radykale?
    I kto jeszcze do nas dołączy? :)

  8. Awicenna pisze:

    Lepiej niż konserwatywny radykał określa mnie chyba jednak klasyczny KoLiber, a co do stanowiska - to co zwykle - advocatus diaboli.

    Nie wierzę w zniknięcie państw, chyba, ze na drodze podboju militarnego, kulturowego lub ekonomicznego. Z wynalazków czekam najbardziej na te, które pozwolą postawić kolejne kroki w kosmosie - jak wspomniana teleportacja choćby.

  9. Kacper pisze:

    wynalazki ułatwiające życie. dla podtrzymania chciałbym zauważyć, że one wcale nie ułatwiają życia - przynajmniej z mojego punktu widzenia. jakieś 10 lat temu nie używałem telefonu komórkowego ani internetu a komputer służył mi jedynie jako maszyna do pisania i źródło mało wymagającej rozrywki. teraz jestem więźniem telefonu komórkowego i internetu. to mi nie ułatwiło życia. przeciwnie. łatwiej się ze mną skontaktować, ale mam przez to mniej czasu dla siebie. tyle jest rzeczy przecież do zrobienia, sprawdzenia, ktoś dzwoni, ktoś pisze…

    na wszystkie nowinki techniczne, jeśli tylko są użyteczne, jestem otwary. i wirutalna rzeczywistość również jest czymś wspaniałym - nie marnuje się czasu na dojazdy, szukanie, załatwianie, rozmowy, chodzenie od okienka do okienka itp. klikasz i masz. można dzięki temu być w pięciu miejscach na raz a to ogromna oszczędność czasu. przeraża mnie tylko to, że człowiek może stać się w niedługim czasie więźniem innych ludzi i urządzeń służących do komunikacji. telefony - wszędzie, w kieszeni, w samochodzie, telewizja w samochodzie, aparaty fotograficzne w telefonach. wszystko i we wszystkim. wszędzie elektronika i z każdego niemalże miejsca na Ziemi można porozumieć się z kimś “na przeciwnym jej końcu”. to trochę jak brak prywatności i zatracenie siebie.

    natomiast jeśli chodzi o koncepcję wirualnego państwa, wydaje mi się ona trochę odrealniona. wyobraźmy sobie następującą sytuację: poznaję kogoś nowego (teraz jest to prawie oczywiste, że jeśli mówi po polsku, to jest polakiem) i jakie mu zadaję pierwsze pytanie? “do jakiego państwa należysz”? raczej kojarzy mi sięto pytanie z różnego rodzaju organizacjami społecznymi, ale nie z państwem. chciałbym jednak, żeby Unia Europejska przerodziła się w coś na kształt USA - i póki co wiele wskazuje na to, że tak się stanie.

    tak, jestem pesymistą. ;)

  10. Kacper pisze:

    z tego wszystkiego zapomniałem się odnieść do świadomości gatunkowej i indywidualizmu, który jak twierdzisz jest podstawą rozwoju. może i jest, bo ludzie wyjątkowi, a nie przeciętni dokonują odkryć i to w ich umysłach rodzą się wynalazki. nie należy jednak zapominać o jednym ważnym aspekcie - są oni w dzisiejszych czasach otoczeni sztabem “przeciętniaków”. człowiek pozatym od zawsze był zwierzętem stadnym, gdyby nie to, gdyby nie umiejętność komunikacji, współpracy, współodczuwania itd. (mógłbym tak bez końca) nie odniósł by takiego sukcesu i nie “opanowalby” Ziemi. indywidualizm jako podstawa rozwoju - ok, ale wedlug mnie da sie to polaczyc z solidarnoscia, powiedzmy miedzynarodowa, i pomoca dla innych, slabszych. nie zawsze musi to oznaczac podporzadkowania. wystarczy tylko troche dobrej woli z obu stron.

    dobrami i technologiami przy odpowiednich warunkach można się podzielić, nie trzeba trzymać tego dla siebie. i nikt tu nie mówi (w każdym razie ja tego nie miałem na myśli) o zrzekaniu się czegokolwiek. to niestety normalne, że człowiek chce ciągle więcej i lepiej. taki motor rozwoju.

  11. gaspar pisze:

    Może jestem dziwny, ale jestem całkowicie zadowolony z obecnego prawa autorskiego w Polsce i nie chciałbym by zostało ono zmienione. Nie sądzę, by utrudniało ono komunikacj międzykulturową; raczej racjonalizuje ono stosunki między autorem dzieła (*) a jego odbiorcą. Oczywiście każdy z twórców ma mnóstwo możliwości do bezpłatnego, wolnego i t. d. rozprowadzania swoich dzieł (*), warto jednak, by pozostała możliwość ograniczonej ich dystrybucji.

    (*) - w rozumieniu: wytwór intelektualny,

Zostaw komentarz